ARTYKUŁY
Polskich arabów jak na lekarstwo
Autor: Krystyna
Chmiel

og.Pentagram 1999 (Druid - Pętla/Visbaden), linia Bairactar, fot. Ewa
Imielska-Hebda
A gdzie? Oczywiście w stadninach zarządzanych przez KOWR, czyli Janowie Podlaskim i Michałowie. Widać to było na jesiennych przeglądach hodowlanych, które tym razem nie były już utajnione, a przynajmniej – nie do końca i nie dla wszystkich. W obu placówkach zaprezentowano zbliżone liczby klaczy i urodzonych źrebiąt, natomiast zarysowały się tam różne tendencje. Najlepiej ilustruje to tabela.
Tab.1. Porównanie SK Janów Podlaski, Michałów i Białka pod względem wykorzystania w hodowli
koni o polskim rodowodzie w sezonie 2024/2025
Grupa hodowlana | J szt. /
% | M szt. /
% | B szt. /
% |
Klacze 4l. i st. w tym Pure Polish | 103 / 100 18 / 17,48 | 115 /
100 29 / 25,22 | 57 / 100 10 / 17,54 |
Urodzone źrebięta w tym Pure Polish | 71 / 100 3 /
4,23 | 74 / 100 14 / 18,92 | 43 / 100 26 / 60,47 |
Klacze źrebne w tym Pure Polish | 84 / 100 32 / 38,10 | 67 / 100 13 / 19,40 | 43 /
100 24 / 55,81 |
Ogiery
czołowe 2025 w tym Pure Polish | 12 / 100 5 / 41,67 | 15 /
100 5 / 33,33 |
Białka – mimo że ujęta w tej samej tabeli – musi być rozpatrywana oddzielnie, nie tylko
dlatego, że nie podlega pod KOWR (tylko pod Małopolską Hodowlę Roślin), lecz przede wszystkim
dlatego, że do wiosny br. była zarządzana przez Hannę Sztukę, która tam wdrażała w praktyce swoje
poglądy na temat kultywowania polskich rodów i rodzin. Ciąża u klaczy trwa około 11 miesięcy, więc,
mimo że zasłużona hodowczyni padła ofiarą politycznej czystki, klacze zaźrebione w wyniku jej
„autorskich” stanówek noszą w brzuchach ich wyniki.
Właśnie dlatego, że u koni tak długo trzeba czekać na rezultaty czyjejś
polityki hodowlanej, w 2024 w Janowie urodziły się źrebięta poczęte za niesławnej pamięci rządów
Marcina Oszczapińskiego – w okresie wybitnie negatywnym dla stadniny. Dziś już nie dojdziemy, kto
naprawdę był autorem tych stanówek, ale wystawiły one fatalne świadectwo prezesowi z nominacji PiSu.
Mało tego, że w stadzie matek 4-letnich i starszych liczącym 103 szt. klaczy spełniających wymogi
Pure Polish znalazło się tylko 18 szt. (17,48%, czyli najniższy wskaźnik spośród badanych stadnin) –
to na 71 źrebiąt urodzonych ze stanówek w roku 2023 tylko 3 (słownie trzy!) pochodziły po ojcach z
rodów uznawanych za polskie: klaczka i ogierek po Alert (Ilderim or.ar.) i klaczka po Almanzor
(Bairactar or.ar.). Nie wyciągnięto natomiast wniosków z poprzedniego sezonu, kiedy doszło do
olbrzymiej nadprodukcji potomstwa og. Haash OSB i niewiele mniej licznie użyty został og. KA
Nabras. Wprawdzie trzeba przyznać, że większość jego przychówka cechuje się duża urodą i finezją –
ale z pięknego źrebięcia nie zawsze wyrasta piękny koń, a tak dużą grupę półrodzeństwa trudno potem
racjonalnie zagospodarować.
Jak na ironię, równocześnie krążą po sieci filmiki i zdjęcia ogierów i klaczy,
które w polskiej (w tym janowskiej) hodowli „ustanowiły epokę” – które zakładały kilkupokoleniowe
dynastie swego potomstwa, osiągały rekordowe ceny aukcyjne, wygrywały pokazy „za wielką wodą”, a tak
na polskich, jak i na zagranicznych torach wyścigowych były trudne do pobicia. Pojawił się nawet
kultowy, czarno-biały film „Araby”, nakręcony w 1963 r….. Comet, Bask, Orzeł, Sambor, Wiking…, El
Paso, Kwestura, Pepita, Perfinka… Wszystkie te konie pochodziły z 7 rodów męskich i 15 rodzin
żeńskich zaliczanych do „Pure Polish”. Świeża wiadomość – wyhodowana w Janowie Estonia 2015
(Palatino – Esparta), sprzedana do Emiratów Arabskich bez pozostawienia potomstwa w kraju, wygrała
na zakończonym właśnie pokazie w Ajmanie klasę klaczy 4l. i starszych. Ciekawe, czy wygrałaby ją
także w barwach polskich? Zważywszy, że tak mało urodziło się tam źrebiąt z polskim rodowodem, matek
„Pure Polish” zostało w Janowie wszystkiego 18, wkrótce może już nie być czym handlować, bo taśmowo
produkowane „klony” po ojcach o trudnych do wymówienia imionach są takie same na całym świecie.
Trudno więc spodziewać się rekordowego popytu i cen!
Og.
Palatino 2006 (Pesal - Palmeta/Ecaho) linia Ilderim, fot. Ewa Imielska-Hebda
Bardziej optymistyczny wydźwięk miał plan stanówek na rok 2024. Na
odwrócenie dotychczasowych trendów wskazuje szerokie użycie polskich ogierów Alert, Palatino (oba z
rodu Ilderima or.ar.) i Salar (ród Ibrahima or.ar.). Otrzymały one odpowiednio: 13, 11 i 8 klaczy,
czyli łącznie 32 klacze (38,10%) zostały pokryte polskimi ogierami, co jest dosyć dobrym wynikiem.
Szkoda tylko, że komentując paradę hodowlaną Janowa, były prezes, a obecnie doradca, zdeprecjonował
rangę tego wyniku cynicznym stwierdzeniem, że trzeba tym ogierom dać jeszcze szansę, bo są już
stare! No i, z jednej strony, bardzo dobrze, że użyty został Salar jako reprezentant ginącego rodu
Ibrahima, ale z jego poprzedniej kariery wiadomo, że dosyć dobrze łączył się tylko z jedną rodziną
żeńską – Scherife or.ar. Z przedstawicielką tej rodziny dał w Białce og. Abbar s. 2006, który w 2012
zdobył Czempionat Ogierów Starszych Emerald Trophy w Belgii, ale spośród 8 przydzielonych mu klaczy
tylko 2 – Ascalona i Amorena – należą do tej rodziny.
Tym niemniej szczególnie pozytywnym posunięciem można nazwać wcielenie do hodowli na sezon
2025 młodego ogiera Papavero s. (Ecaho – Piola), rosłego, a przy tym z finezyjną głową. Może ktoś
się nareszcie zreflektował i doszedł do wniosku, że dość już wyprzedawania potomków Ecaho w wieku
roku lub dwóch, kiedy jeszcze nie wiadomo, co z nich wyrośnie? Matka Papavero jest przy tym wnuczką
Pianissimy!
Janów jako pierwsza w tym roku stadnina
opublikował listę ogierów czołowych na sezon 2025, chociaż określenie „ogier czołowy” nie oznacza
już obecnie tego, co oznaczało kiedyś. Jest ich 12, z czego 5 (41,67%) spełnia kryteria Pure Polish
– żartobliwie mówiąc „mniejsze pół”!!
Michałów ma
stosunkowo większy udział klaczy Pure Polish w stadzie matek – 29 szt. (25,22%). Także więcej, bo 14
(18,92%), urodziło się w sezonie 2024 źrebiąt z polskim rodowodem. Inne są najwyraźniej plany na
sezon 2025, gdyż polskimi ogierami zostało pokryte tylko 13 (19,40%) klaczy. Oczywiście to dobrze,
że w ogóle jakieś polskie ogiery zostały użyte, ale co wynika z tego, że ogiery te pokryły po
jednej(Edmund) lub dwie (Alert, Forman, Palatino) klaczy? Efekt takiego kojarzenia może być
przypadkowy i nieubłaganie nasuwa się refleksja, że ogierom tym dano klacze „na odczepnego” – tj.
żeby się nazywało, że w rozrodzie są reproduktory o polskich rodowodach!
og. Palert 2018 (Alert - Pericola/Kahil Al Shaqab) linia Ilderim, fot. Ewa
Imielska-Hebda
W ofercie SK Michałów
mamy do dyspozycji 15 ogierów, w tym 5 Pure Polish (33,33%). Ciekawy jest skład „polskiej” grupy pod
względem przynależności do rodów męskich. 3 z nich należą do rodu Kuhailan Haifi or.ar. (Echaron,
Edmund i Ganges), a 2 do rodu Krzyżyka (Forman i jego syn Złoty Owoc), czyli można je zaliczyć do
umownego typu kuhailan (wg klasyfikacji Edwarda Skorkowskiego). Tradycyjnie konie w typie kuhailan
utrzymywał raczej Janów, a Michałów bardziej saklawi – teraz ma miejsce sytuacja odwrotna.
Oczywiście nie ma w tym nic złego – przeciwnie, początki odchodzenia od nadmiernej unifikacji
pogłowia to dobry znak.
Białka, jak już
powiedziano, to „inna bajka”, chociaż pozostałością z poprzedniego okresu jest tylko 10 (17,54%)
polskich matek w stadzie podstawowym. Za to 26 urodzonych źrebiąt (60,47%) pochodzi po polskich
ojcach (zakładamy, że rodziny żeńskie wszystkie są polskie), a 24 (55,81%) spośród źrebnych klaczy
takimi ojcami zostały pokryte. Mało tego – Białka jako jedyna zrealizowała w praktyce postulat z
mojego programu, dotyczący dzierżawienia od prywatnych hodowców ogierów należących do ginących
rodów.
Kiedyś przyjmowaliśmy jako pewnik, że
stadniny państwowe są obarczone misją utrzymywania nienaruszonej puli genowej stada podstawowego,
podczas gdy hodowca prywatny może kojarzyć co chce z czym chce. Mniej więcej od 2006 r. można było
zaobserwować, jak zarówno monopoliści zarządzający stadninami do 2016, jak ich następcy wycierający
sobie usta „dobrą zmianą , spokojnie przyglądali się „wypadaniu” kolejnych polskich rodów męskich,
zastępując je coraz liczniej sprowadzanymi ogierami z rodu Saklawi I (później także Mirage). Program
hodowlany zalecający kultywację 7 rodów męskich i 15 rodzin żeńskich, zlecony w 2001 r. przez
ówczesnego Ministra Rolnictwa Zespołowi ds. Hodowli PZHKA, w składzie: Izabella Pawelec-Zawadzka,
Marian Budzyński i ja, pokrywał się coraz grubszą warstwą kurzu na półce (podobnie jak jego
modyfikacje, które bezskutecznie podsuwałam ministrom z nadania PiSu). Nikt z decydentów nie
pomyślał ani przez chwilę, że w ten sposób podcina się własną gałąź, marnując dorobek ostatnich 200
lat, któremu polska hodowla zawdzięczała swą wysoką pozycję na rynkach światowych. Jeszcze nie jest
za późno na odwrócenie tego trendu, chociaż osobniki o obustronnie polskim rodowodzie stanowią już
mniejszość w zalewie obcej krwi – na szczęście araby są rasą długowieczną, więc żyją jeszcze
pojedynczy przedstawiciele ginących rodów, jeśli nie w hodowli państwowej, to prywatnej. Trzeba
jednak pospieszyć się z ich wykorzystaniem, bo to już naprawdę „ostatni dzwonek”!
Notka biograficzna
Krystyna Chmiel ukończyła studia zootechniczne na SGGW w Warszawie, w roku 1977. Od początku obrała specjalizację w zakresie hodowli koni czystej krwi arabskiej. Podczas studiów jeździła jako amatorka w stajniach wyścigowych trenerów Zbigniewa i Stefana Michalczyków oraz Leona Chatizowa, na torach wyścigowych Partynice i Służewiec odbywała staż podyplomowy. W latach 1978-1981 pracowała jako redaktor w Państwowym Wydawnictwie Rolniczym i Leśnym, gdzie przypadło jej w udziale redagowanie książki prof. Witolda Pruskiego „Dwa wieki polskiej hodowli koni arabskich i jej sukcesy na świecie”.
W 1981 Krystyna Chmiel (jeszcze pod nazwiskiem panieńskim Lewik) została pracownikiem naukowo-dydaktycznym AR w Lublinie. Pod kierunkiem prof. Mariana Budzyńskiego prowadziła badania na temat użytkowości wyścigowej koni arabskich, co zaowocowało pracą doktorską obronioną w 1983r. i kolokwium habilitacyjnym w 1990r. Tytuł profesora otrzymała w roku 2002.
W latach 1987 – 2008 prowadziła gospodarstwo rolne w okolicach Zamościa, gdzie hodowała najpierw koniki polskie, używane do prowadzenia hipoterapii dla dzieci niepełnosprawnych, a od 1990 konie czystej krwi arabskiej, jako jedyny naukowiec w Polsce równocześnie hodujący tę rasę. Obecnie również utrzymuje 2 klacze i ogiera czystej krwi arabskiej.
Jest autorką około 200 publikacji naukowych, w tym 6 pozycji książkowych: „One tworzyły piękno” (Warszawa 2007), „Stadnina Koni Białka” (Kraków 2019), „Polska hodowla koni arabskich czystej krwi (1979-2019) i jej sukcesy na świecie” (Warszawa 2021) oraz t. I (Lublin 1988), II (Lublin 1994), III (Lublin 2005) i IV „Rejestru wartości użytkowej polskich koni czystej krwi arabskiej”.