ARTYKUŁY

Nowoczesne techniki rozrodu - w służbie hodowli koni arabskich. Czy hodowlę koni arabskich należy uznać za produkcję zwierzęcą?
Embryotransfer często dotyczy pierwiastek. Pianissima 2003 (Gazal Al Shaqab-Pianosa po Eukaliptus) oraz El Dorada 1998 (Sanadik El Shaklan-Emigracja po Eukaliptus) w dzierżawie w USA w latach 2005-2008, fot. S.Vesty, źrodło Wikimedia

Autor: dr inż.Maciej Paweł Grzechnik

Pogoń za obniżeniem kosztów w hodowli oraz wzrostem wydajności produkcji zwierzęcej stała się stymulatorem rozwoju dziedzin z nimi związanych. Wśród nich szczególnego znaczenia w ostatnich latach nabrały osiągnięcia w dziedzinie rozrodu zwierząt, do których zaliczyć należy inseminację oraz transplantację zarodków. Te nowoczesne techniki rozrodu w zdecydowany sposób wpłynęły na postęp w hodowli, a sukces w ich zastosowaniu choćby u bydła, skłonił też do ich wdrożenia w hodowli koni, początkowo tylko półkrwi, a następnie też hodowli koni arabskich.

Inseminacja, czyli sztuczne unasiennianie*


Inseminacja, czyli sztuczne unasiennianie to zapładnianie zwierząt hodowlanych przez wprowadzenie uprzednio pobranego nasienia samca do dróg rodnych samicy. Metoda ta pozwala wykorzystać na dużą skalę spermę najwartościowszych samców i ma zastosowanie u: bydła, owiec, kóz, świń, drobiu, a nawet pszczół oraz koni.

Inseminacja w hodowli zwierząt odegrała i odgrywa, bardzo dużą rolę, uznana za metodę hodowlaną, przyczyniła się do przyspieszenia doskonalenia populacji zwierząt gospodarskich, w szczególności bydła. Szacuje się, że w ciągu ostatnich 30 lat, dwukrotny wzrost wydajności mlecznej krów nastąpił właśnie dzięki sztucznemu unasienianiu.

Niewątpliwie do zalet sztucznego unasieniania zaliczyć należy:
  • możliwość unasienienia nasieniem pobranym od samca znacznie większej liczby samic 
  • większą ilość uzyskiwanego potomstwa 
  • dokładniejsza ocena wartości hodowlanej ojców 
  • możliwość wykorzystania nasienia samca nawet po jego śmierci 
  • unikanie chorób związanych z naturalnym kryciem 
  • możliwość transportu nasienia na duże odległości 
  • niższe koszty zakupu nasienia niż samego samca 
  • unasienienie samicy nasieniem tego samca, który odmawia skoku na daną samicę 
  • szybkie i łatwe uzyskiwanie postępu hodowlanego nie tylko w hodowlach elitarnych, ale także w pogłowiu masowym dzięki temu, że od jednego samca przygotować można w przypadku buhaja, nawet kilkadziesiąt tysięcy dawek inseminacyjnych rocznie i tyle też samic można nimi unasienić
  • możliwość korzystania z nasienia samców o najwyższym potencjale genetycznym i produkcyjnym bez względu na to, w jakim kraju czy na jakim kontynencie one żyją 
  • możliwość realizowania przez hodowcę różnych koncepcji hodowlanych lub produkcyjnych i doskonalenie wybranych cech, poprzez dobór samców o odpowiednich parametrach wyceny
  • pewność, że nasienie użyte do inseminacji pochodzi od osobników zdrowych, a zabieg unasieniania jest wykonywany w sposób, nie zagrażający zainfekowaniem samicy
  • oszczędność sił i czasu hodowcy-właściciela samicy, bowiem to inseminator dojeżdża do jego gospodarstwa na każde praktycznie wezwanie i na miejscu wykonuje zabieg unasieniania.

Zasięg i znaczenie inseminacji szczególnie wzrosły z chwilą wprowadzenia do praktyki metody przechowywania mrożonego nasienia (w temperaturze -196 st.C), dzięki  czemu czas i odległość dzielące kojarzonych ze sobą partnerów przestały odgrywać jakąkolwiek rolę. 
Wszystkie te zalety spowodowały rozpowszechnienie się inseminacji u bydła, które ma w Polsce już ponad 50-letnią tradycję i dziś trudno wyobrazić sobie hodowcę, który byłby skłonny zrezygnować z usług inseminatora. 

Niewątpliwie do zalet sztucznego unasienienia należy zaliczyć możliwość korzystania z nasienia samców o najwyższym potencjale genetycznym i produkcyjnym beż względu na to, w jakim kraju czy na jakim kontynencie one żyją. Na zdjęciu buhaj rasy belgijskiej błękitno białej, źródło: Wikimedia 

Transplantacja zarodków, czyli embriotransfer


Po upowszechnieniu się techniki inseminacji, przyszła pora na transplantację zarodków, dzięki której także materiał żeński może być powielany niemal w nieskończoność.

Osiągnięcia endokrynologii rozrodu i embriologii stosowanej, stworzyły podstawy lepszego wykorzystania potencjału rozrodczego samic umożliwiając dzięki superowulacji, przenoszenie zarodków (także zapładnianie in vitro) - sterowanie procesami rozrodczymi samic w kierunku zwiększenia ich wydajności rozrodczej i w konsekwencji przyspieszenia postępu hodowlanego, szczególnie istotnego w hodowli bydła.

Technika embriotransferu polega na wywołaniu u dawczyni hiperowulacji, (superowulacji) czyli wytworzenie więcej niż jednego jajeczka w ciągu cyklu owulacyjnego, a następnie przeniesienie zarodka do biorczyni. Stosowane jest też zapłodnienie (in vitro) w laboratorium pobranych wcześniej komórek jajowych i aplikacja do samicy - biorczyni, której zadaniem jest urodzenie i wychowanie cennego potomka.

Zaletami embriotransferu jest uzyskanie:

  • potomstwa od klaczy w treningu i w sporcie
  • więcej niż jednego źrebaka w roku
  • źrebaka od klaczy 2-letnich
  • źrebaka od klaczy, które miałyby problem z donoszeniem ciąży lub porodem
  • a także zabezpieczenie potencjału genetycznego klaczy

Technika transplantacji zarodków ma ogromną przyszłość w nowoczesnej hodowli, bo dzięki niej hodowca szybko pomnaża potomstwo od genetycznie cennych dawczyń i może rozwinąć nowe stado zwierząt o pożądanych, ujednoliconych cechach, a w konsekwencji prowadzi do przyspieszenia postępu hodowlanego. 

Nowoczesne techniki rozrodu - wypłukany zarodek, źródło Wikimedia

Nowoczesne techniki rozrodu w hodowli koni


Sukcesy w stosowaniu inseminacji u bydła, szczególnie nasieniem mrożonym, skłoniły też do prób zastosowania tej metody w hodowli koni. Próby długotrwałej konserwacji nasienia ogiera podejmowano na świecie już w latach pięćdziesiątych XX w., a pierwsze źrebięta po inseminacji klaczy nasieniem mrożonym urodziły się w Japonii w 1964 r. Wkrótce potem nastąpił rozwój zainteresowania inseminacją, szczególnie wśród hodowców koni sportowych. Nasienie ogierów okazało się jednak bardziej wrażliwe na proces zamrażania-rozmrażania niż nasienie buhajów, a ponadto niektóre związki hodowlane nie zaakceptowały w pełni tej metody rozrodu. Z tych i innych powodów inseminacja koni nie jest tak powszechnie stosowana jak to ma miejsce w hodowli bydła. Niemniej jednak w przodujących w hodowli koni sportowych krajach Zachodnich jak USA, Niemcy, Francja, Holandia, czy Belgia, unasienianych jest do 90% klaczy, w tym 1% nasieniem mrożonym. W Polsce sztuczne unasiennianie świeżym nasieniem zastosowano już w latach 50-tych XX wieku, kiedy to np. w Stadninie Koni Liski, podjęto udane próby inseminacji klaczy nasieniem trakeńskiego ogiera Sandor po Tempelhueter, który na skutek „przejść” wojennych oraz podeszłego wieku miał problem z kryciem naturalnym. Natomiast pierwsze próby zastosowania mrożonego nasienia, zostały zapoczątkowane przez profesora Władysława Bielańskiego i w ich wyniku pod koniec lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku urodziło się w Polsce pierwsze źrebię po inseminacji nasieniem mrożonym.

Wszystkie wymienione aspekty związane z zaletami sztucznego unasienniania, tak ważne w produkcji zwierzęcej, w hodowli koni wymagają przewartościowania. 

Odmiennie niż w hodowli bydła tak mlecznego jak i mięsnego, większość fenotypowych cech koni jest trudno mierzalna i nie można ich wyrazić w typowych miarach cech ilościowych. Z tego tytułu niektóre z zalet inseminacji w rozrodzie koni, nie ma zastosowania, szczególnie ta, związana z możliwością pokrycia tysięcy samic rocznie. Jednakże inne, dotyczące ochrony zdrowia zwierząt, czy możliwością pokrycia większej ilości klaczy nasieniem ogiera starszego czy o słabszym nasieniu, a przede wszystkim łatwym dostępem do wybitnych ogierów, spowodowało stosowanie tej metody także w hodowli koni. Szczególnie sprawdziła się ta metoda w hodowli koni sportowych, gdzie użycie danego ogiera w hodowli daje nadzieję na uzyskanie potomstwa, które powtórzy sportowy sukces ojca. 

Dziś inseminację stosuje się tak dla zdrowia klaczy i ogierów, zapobieganiu przenoszenia chorób, ale i w celu łatwiejszego ich wykorzystania – inseminując świeżym nasieniem nie tylko mamy możliwość zapłodnienia większej ilości klaczy, ale też dzięki jego mrożeniu niwelujemy czynnik czasu i przestrzeni: klacz nie musi być w pobliżu ogiera. W przypadku ogiera w trakcie kariery sportowej, inseminacja umożliwia mu jej kontynuowanie.

Embriotransfer to metoda niewiele młodsza od inseminacji gdyż już w 1973 r. niemal jednocześnie w Anglii i Japonii przeprowadzono pierwsze udane próby transplantacji zarodków końskich. Przez kolejne lata zabieg pozyskiwania i przenoszenia zapłodnionego zarodka od jednej klaczy (dawczyni) do drugiej (biorczyni) były modyfikowane. 

Początkowo błędnie uważano, że jest to proces nieszkodliwy dla klaczy i stąd wiele związków hodowlanych przyjęło tę technikę prowadzenia rozrodu koni jako alternatywę dla metod tradycyjnych. Wprowadzenie embriotransferu u koni sportowych, pozwoliło na wyselekcjonowanie najbardziej wartościowych linii matek i uzyskanie od nich źrebiąt o pożądanych dla hodowcy cechach. Dlatego też zabiegi transplantacji zarodków na świecie są obecnie przeprowadzane ze względu na ogromne możliwości hodowlane, pozwalając na uzyskanie więcej niż jednego źrebięcia od wybitnej matki w ciągu roku.

Wybór kandydatek klaczy na dawczynie zarodków nie jest tak skomplikowany jak w przypadku bydła mlecznego, gdzie jedne parametry warunkują drugie. Tu liczy się potencjał rozrodczy (np. zdrowe jajeczka bez defektów genetycznych), eksterier (cechy zewnętrzne) i behawioryzm (charakter). Jednakże transplantacja zarodków u klaczy jest metodą dość skomplikowaną, wieloetapową, wymagającą staranności, dokładności i precyzji na każdym jej etapie.

Sztuczne unasienianie szczególnie sprawdziło się w hodowli koni sportowych, gdzie użycie danego ogiera w hodowli daje nadzieję na uzyskanie potomstwa, które powtórzy sportowy sukces ojca. źródło ;Wikimedia

Techniki rozrodu w praktyce hodowlanej


Zastosowanie i powodzenie nowoczesnych technik rozrodu uzależnione jest od wielu czynników, do których należą; odpowiednio rozwinięty rynek, poziom nauk weterynaryjnych, cel hodowli oraz tradycja hodowli i rasa koni. Odpowiednio rozwinięty rynek związany tak z hodowlą jak i z wysokim poziomem sportu jeździeckiego w sposób oczywisty oddziaływują na siebie synergicznie wpływając na założony przez hodowcę cel. Szerszego omówienia wymagają jednak czynniki wpływające na zastosowanie technik rozrodu, które tylko z pozoru są od nich oderwane, czyli tradycja oraz rasa koni.

Niejednokrotnie hodowla koni stanowi dorobek kulturowy określonej społeczności, regionu czy kraju, który to pielęgnowany jest w postaci ugruntowanej przed laty, wyklucza wprowadzanie nowych technik hodowlanych, jako niezgodnych z tradycją. Dorobek ten często związany jest także z określoną rasą i stąd brak możliwości zastosowania tych technik w określonych populacjach. Jako, że techniki te przede wszystkim dążą do intensyfikacji produkcji zwierzęcej, zastosowanie ich w tradycyjnych, lokalnych często rasach koni, powiązanych z tradycyjnym stylem życia czy też użytkowania, nie może mieć zastosowania. Dotyczy to także populacji zachowawczych, jak np. utrzymywanych w półdzikim stanie stada koników polskich, gdzie ogier przewodnik posiada przywilej krycia w naturalny sposób wszystkich klaczy w prowadzonym przez siebie stadzie.

Odmiennie natomiast w rasach angielskiej półkrwi, gdzie szczególnie inseminacja stała się nieodzownym elementem hodowli, sprowadzając naturalne krycie do nielicznych wyjątków w przypadku ogierów odmawiających skoku na fantom. W hodowli półkrwi w przewadze nastawionej na sport, możliwość pokrycia dowolnym ze świata ogierem stała się niezbywalnym kanonem. Dążność do uzyskania wyspecjalizowanych co do użytkowości osobników z przeznaczeniem do wyczynowego sportu doprowadziła też do zmiany sensu rasy, która obecnie kojarzy się raczej z miejscem urodzenia konia, a nie pochodzeniem, gdyż te same wybitne osobniki od lat kryją w wielu rasach, tworząc własne rozległe rody zapisane do różnych ksiąg rasowych. Inseminacja zatem wyrównała niejako szanse w dostępie do najwyższej jakości koni wyspecjalizowanych w określonej dyscyplinie sportowej; skokach, ujeżdżeniu czy WKKW. Inseminacja nie ma natomiast żadnego wpływu na jakość i umiejętności w przygotowaniu konia do wybranej konkurencji, co w przypadku koni sportowych klasy Grand Prix okupione jest ogromnym wysiłkiem i trwa wiele lat. W tym przypadku genetyka to jeden z wielu równorzędnych elementów składowych ostatecznego sukcesu danego osobnika w określonej konkurencji. Zatem zastosowanie inseminacji czy też embriotransferu - wśród koni sportowych zdarzają się wszak wybitne klacze - przy swych zaletach, nie powoduje negatywnych skutków choćby w postaci przewagi środków finansowych nad umiejętnościami, tradycją użytkowania, treningiem i wiedzą ludzi zajmujących się sportem jeździeckim. 

Hodowla koni angielskich, która rozpowszechniona jest na całym świecie, wiąże się z ogromnym biznesem  związanym z ich użytkowaniem i hodowlą. Na zdjęciu kl.Lammatrra wygrywa dla rodziny Al Moktum, Epsom Derby 1995, źródło Wikimedia

Nowoczesne techniki rozrodu, a hodowla koni pełnej krwi angielskiej


Wszystkie wymienione zalety nowoczesnych metod w rozrodzie zwierząt, nie przekonały jednak hodowców koni pełnej krwi angielskiej. Tak inseminacja jak i embriotransfer są w tej hodowli metodami niedopuszczonymi do stosowania. Rejestracji podlegają wyłącznie źrebięta z zapłodnienia i ciąży naturalnej. 

Stanowczy pogląd wyraził słynny włoski hodowca koni wyścigowych Federico Tesio**, który deprecjonował inseminację twierdząc, że: „…sztuczne unasiennianie, ze swoim systemem polegającym na przenoszeniu przez płatnego pracownika zapładniającej komórki męskiej, nie jest niczym innym jak niezbyt udaną imitacją sposobu rozmnażania się roślin, kiedy to wiatr i owady przenoszą gratis ziarenka pyłku. Ten sposób rozmnażania należałoby może określić jako „niższego rzędu”, jako że dla rośliny przeniesienie zapasu energii zarodowej nie odgrywa zbytniej roli. Sztucznemu unasiennianiu brakuje przede wszystkim atmosfery pożądania, zaspokojenia instynktu, który zdaje się dostarczać owej energii. Przecież tradycyjna stanówka nie jest czym innym jak zaspokojeniem popędu i natychmiastowym zużyciem zmagazynowanej w ciele siły witalnej. I może właśnie naładowana witalnymi/życiowymi falami bioelektrycznymi atmosfera jest tym czynnikiem, który w pewnych przypadkach warunkuje poczęcie osobnika przewyższającego klasą wszystkich swoich rówieśnikowi i wybitnego reproduktora.

Tak więc, jeśli uznamy ten wniosek za słuszny, i jednocześnie stwierdzimy, że konie pełnej krwi narodzone dzięki sztucznemu unasiennianiu nigdy nie reprezentują wysokiej klasy wyścigowej, mimo, iż pokrojowo są poprawne i będące potomstwem wybitnych rodziców, to musimy z kolei uznać, że drogą sztucznego unasienniania rodzice nie mogą przekazać potomstwu takiego zasobu energii nerwowej, jaki przekazują mu podczas tradycyjnej stanówki.

Tak więc podczas aktu płciowego dochodzi nie tylko do połączenia żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej, lecz także i do połączenia się dwóch sił elektromagnetycznych, które mogą sprawić, że przyjdzie na świat istota o wyjątkowej klasie.”

Rozpowszechniona na całym świecie rasa pełnej krwi angielskiej, wiąże się z ogromnym biznesem związanym z ich użytkowaniem i hodowlą. Poczynając od najbardziej oczywistego, związanego z wyścigami płaskimi na których opierają się zakłady bukmacherskie, poprzez usługi transportowe związane z przemieszczaniem klaczy do krycia, ubezpieczenia koni, treningu, utrzymania koni i opieki, żywienia, weterynarii i oczywiście ceny stanówek. Pomimo mierzalności cechy jaką jest wydajność w biegach płaskich wyrażonej w czasie i odległości, a więc szybkością osobników ocenianych i włączanych do hodowli, hodowla tych koni oparła się, wydawać by się mogło, rewelacyjnej metodzie na polepszenie tej cechy, czyli inseminacji, która daje możliwość zwiększenia frekwencji genów osobników wybitnych w populacji. Jednakże brak możliwości jej zastosowania powoduje, że w rasie potrzebna jest liczna stawka ogierów, gdyż każdy z nich z oczywistych powodów „obsłużyć” może zaledwie kilkadziesiąt klaczy w sezonie. Przy takich ograniczonych możliwościach cena stanówki najlepszych i najmodniejszych ogierów osiągnąć może nawet kilkaset tysięcy euro, ale dzięki tym ograniczeniom, ze sprzedaży stanówek żyć też może liczna rzesza hodowców i właścicieli ogierów mniej popularnych, koniecznych jednak do zapłodnienia całej populacji klaczy. Dodatkowo dzięki ograniczeniom w stosowaniu tzw. nowoczesnych technik rozrodu, nie tylko w transplantacji zarodków, ale nawet w inseminacji, zachowane jest zróżnicowanie genetyczne zamkniętej populacji koni, jaką jest rasa pełnej krwi angielskiej. Konieczność utrzymania i stosowania przy naturalnym kryciu znacznie większej ilości ogierów, niż w przypadku inseminacji w jej „klasycznym” wydaniu, zapobiega wypadaniu części genów z populacji, zubożającej w konsekwencji jej pulę, a więc i zróżnicowanie. 

Palmira, Emocja i Espadrilla fot.Karolina Misztal, źródło stadnina michalow.pl

Konsekwencje stosowania nowoczesnych metod rozrodu w hodowli koni arabskich


Od wieków to przede wszystkim ogiery, gdyż to od nich można uzyskać większą ilość potomstwa, były przedmiotem handlu jako materiału zarodowego. Cennymi klaczami handlowano sporadycznie, zdając sobie sprawę z nieodwracalności takiej transakcji, czyli utraty określonych genów, a zatem też braku możliwości kontynuacji danej gałęzi hodowlanej (linii genetycznej).

Dlatego też Arabowie, strzegli materiału żeńskiego, mając świadomość, że hodowla opiera się na klaczach. Nielicznymi klaczami importowanymi z Arabii jako założycielkami linii żeńskich, polska hodowla chwali się do dziś. Słynne: Mlecha, Gazella i Sahara, przyćmiewają swą legendą dziesiątki anonimowych, sprowadzonych z Arabii w tamtym czasie ogierów.

Obecnie w hodowli koni arabskich nowoczesne metody rozrodu stosowane są zgodnie z wolą hodowcy i w zasadzie nie istnieją w tym zakresie jakiekolwiek ograniczenia. Wydawałoby się, że tak pożyteczna w hodowli zwierząt gospodarskich, ale też koni półkrwi inseminacja, przyniesie i tu same korzyści. Jednak sytuacja w hodowli koni arabskich tak w Polsce jak i na Świecie, wymaga refleksji i zastanowienia. W zgodnej opinii jej miłośników to hodowla koni arabskich to niemal sztuka, dostępna nielicznym wynikająca nie tyle z wiedzy, ale przede wszystkim z intuicji, boskiego daru wręcz. Przekonanie to, nie wpłynęło jednak na ograniczenie w stosowaniu wymienionych technik w rozrodzie koni arabskich, ze skutkami których, zmagać się dziś musi tak światowa jak i w szczególności polska hodowla.

Początkowo, inseminacja odegrała pozytywną rolę w rozwoju hodowli prywatnej w Polsce. Pozwoliła na jej rozwój wtedy, gdy dostęp do ogierów państwowych był utrudniany, a czasem niemożliwy. W takim przypadku nie chodziło zatem o krycie ogierami zagranicznymi z powodu ewentualnej ich lepszej jakości, ale o samo prowadzenie hodowli - poprzez zastosowanie inseminacji, czyli możliwość pokrycia swych klaczy w ogóle. Dla hodowców na początku XXI wieku, inseminacja nie była więc alternatywnym sposobem prowadzenia rozrodu, ale wobec utrudnionego dostępu do rodzimych, państwowych ogierów, często jedynym możliwym sposobem na uzyskanie potomstwa i z tego powodu uznawaną przez nich za kapitalną technikę rozrodu.

Jednakże to, co początkowo działało na korzyść polskiej hodowli, okazało się ostatecznie czynnikiem ją hamującym. Popularność inseminacji doprowadziła do braku polskich ogierów, nad wyhodowaniem których, niemal zaprzestano pracy w stadninach państwowych. Mając do dyspozycji ogiery obce, a predysponowane do hodowli koni pokazowych, który to trend zdominował w latach dwutysięcznych cel hodowli, korzystano z nich chętnie, ogiery własne spychając do hodowlanego niebytu. Dość powiedzieć, że spośród urodzonych w 20-to leciu 1999-2016 ogierów, jedynymi klasowymi i rozpoznawalnymi na świecie polskimi ogierami były Equator oraz Pogrom, przy czym i one budzą uzasadnione wątpliwości co do możliwości pozostawienia trwałego śladu w polskiej hodowli. Ograniczone użycie własnych ogierów powoduje też nieuchronne wypadanie rodów męskich uważanych za rodzime i genetyczne upodobnienie się polskiej hodowli do zagranicznej. Szczególnie ten trend, który jest już bardzo mocno zaznaczony, prowadzi do zniwelowania genetycznej przewagi czy też indywidualności polskiej hodowli w stosunku do innych. Łatwość dostępu, spowodował też brak konieczności wdrażania indywidualnych rozwiązań hodowlanych, gdzie koncepcja hodowlana sprowadzona została do użycia nasienia, sprawnie zareklamowanego - głównie zagranicznego ogiera. Tak więc doszło do sterowania światową hodowlą koni arabskich określonymi środkami finansowymi, skierowanymi na promocję ogiera; prestiżowe pokazy, intensywną reklamę, czy krycie wybranych, najlepszych klaczy, co przekłada się w konsekwencji na intensywność użycia takiego ogiera. Jako, że na tak sformatowaną karierę ogiera stać jedynie największe stadniny - czy też najbogatszych ich właścicieli, mniejsi wypadają z hodowlanej gry. Zatem to pieniądze powodują dominację pewnych ogierów i to one wytyczają kierunek hodowli. Skoro zatem najbogatsi w branży wymyślili sobie „piękne główki” to taki trend zaczął dominować w hodowli i nieistotnym jest malejąca użytkowa przydatność tych koni.

Tak więc dopuszczenie inseminacji w rasie arabskiej, która z założenia zwiększać ma do wzrostu różnorodności genetycznej, jako powszechnej metody rozrodu, doprowadziło do eliminacji z hodowli większości osobników płci męskiej, czyli zmniejszenia tej różnorodności. W większości stad, szczególnie mniejszych, ogiery stały się fizycznie niepotrzebne, gdyż rozród może odbyć się za pomocą kuriera dostarczającego świeże czy też mrożone nasienie wybranego „z katalogu” ogiera. Doszło do sytuacji, w której hodowca, narodziny ogierka traktuje jako wyłącznie obciążenie finansowe, gdyż możliwość użycia go w hodowli po za własnym stadem jest niezwykle mała. Wyhodowanie, a następnie wychów osobnika męskiego w rasie arabskiej, który ostatecznie zostanie popularnym w rasie rozpłodnikiem, zarezerwowany jest dla nielicznych, zamożnych i dużych hodowli, które stać na inwestycję w postaci, szeroko rozumianego marketingu w tym uczestnictwa danego ogiera w licznych kosztownych pokazach. Przy oczywistym założeniu, że rodzi się tyle samo klaczek ile ogierków, wałachami musi zostać większość z nich. Skromny rynek na użytkowe konie arabskie powoduje zatem, niezwykle niskie ceny niepotrzebnych nikomu osobników, które nie stały się ogierami do rozrodu. W imię przyspieszonego postępu hodowlanego, hodowca ponosi konieczny, aczkolwiek nieuzasadniony koszt hodowli niemal 50% urodzonego w swojej stadninie potomstwa.

Tak jak inseminacja spowodowała w ostatnich 25 latach napływ do polskiej hodowli nieznanych wcześniej genów, tak embriotransfer na odwrót: odpływ, a nierzadko utratę starych polskich genów.

Polska hodowla, w momencie upowszechniania embriotransferu, stojąc jeszcze w stosunku do innych na wysokim poziomie, stała się intensywnym obiektem zainteresowania jako dostarczyciel żeńskiego materiału hodowlanego. 

Mając możliwość szybkiego odrobienia dystansu genetycznego, jaki dzielił hodowle zagraniczne od polskiej, dysponując ogromnymi budżetami, sięgnięto po najlepszy polski materiał genetyczny. W efekcie embriotransfer w polskiej hodowli koni arabskich, zamiast wpływać na przyspieszenie postępu hodowlanego własnego stada, stał się sposobem poprawy budżetów państwowych stadnin, skutkującym pozbywaniem się tego co najcenniejsze w hodowli: elitarnego materiału żeńskiego. Prócz tego w drastyczny sposób wpłynął też na pogorszenie zdrowia klaczy dawczyń i zmniejszenie ich możliwości rozrodczych, czyli ograniczenie postępu za pomocą najlepszych polskich klaczy.

Espadrilla - jedna z najpiękniejszych córek Monogramma; jest matką nie mniej niż 10 źrebiąt urodzonych za granicą z embryotransferu

Dopuszczenie przez PASB do wpisu jedynie jednego potomka od klaczy pochodzącego z embriotransferu, nie stanowiło przeszkody w masowym wykorzystaniu polskich klaczy jako dawczyń, zasilających unikalną polską genetyką zagraniczne hodowle. W latach 2005 do 2015 wyłącznie od elity polskich klaczy z tytułu dzierżaw dopuszczających embriotransfer uzyskano za granicą nie mniej niż 96 źrebiąt.

W stadninie koni Michałów brak jest wprawdzie godnych następców - córek epokowego Monogramma, ale dzięki technice embriotransferu są takie w USA. Polska czempionka świata Emandoria nie ma syna w kraju, ale w Belgii jej syn z embriotransferu, robi hodowlaną karierę.

Wieża Mocy została matką co najmniej ośmiu źrebiąt w USA (w samym 2015 roku w USA - zarejestrowano 3 klaczki), zanim w 2018 roku urodziła w naturalny sposób pierwszą córkę w swej rodzinnej stadninie.

Espadrilla - jedna z najpiękniejszych córek Monogramma; jest matką nie mniej niż 10 źrebiąt urodzonych za granicą. 

Emira, w dzierżawie pozostawiła 4 potomków, po powrocie nigdy już nie urodziła źrebaka w macierzystej stadninie.

Perfinka, swą karierę hodowlaną spędziła głównie za granicą rodząc w Polsce zaledwie 1 źrebię, po czym została sprzedana. 

Pinga, Platynowa Czempionka Świata wysłana w wieku 17 lat w kolejną dzierżawę połączoną z intensywnym pobieraniem embrionów niestety przypłaciła to życiem. Zamiast urodzić jeszcze potomka dla macierzystego Janowa zakończyła życie w USA. 

Emira, w dzierżawie pozostawiła 4 potomków, po powrocie, nigdy już nie urodziła źrebaka w macierzystej stadninie

Jedną z niewielu klaczy, której hormonalna „terapia” związana z embriotransferem prawdopodobnie nie zaszkodziła jest klacz Emocja, która w trakcie 2 letniej dzierżawy zagranicznej pozostawiła 8 źrebiąt, a po powrocie do Polski urodziła jeszcze kolejnych 8 źrebiąt.

Embriotransfer dotyczy też często pierwiastek, czego przykładem wśród polskich klaczy arabskich: Kwestura, Zagrobla, El Dorada, Pianissima, Pinga, Perfinka czy też Wieża Mocy. Wpływ embriotransferu, czyli ingerencji człowieka w gospodarkę hormonalną klaczy, na zdrowie klaczy jest niejednoznaczny, gdyż istnieją klacze takie jak Emocja, które po powrocie z dzierżaw związanych z pobieraniem zarodków od nich, z powodzeniem użytkowane były w hodowli w swej macierzystej stadninie. Niestety przypadki jałowości po powrocie nie są jednostkowe, a przecież dotyczą klaczy najwartościowszych takich choćby jak Emira.

W roku 2023 doszło w Polsce do zmiany regulaminu PASB w wyniku czego dopuszczono do pobrania w ciągu jednego roku, dwóch zarodków od jednej klaczy. Trudno określić motywację jaka stała za tą decyzją, ale zmiana została dokonana przez Ministerstwo Rolnictwa nadzorujące PASB na wniosek zarządów stadnin państwowych, ale bez konsultacji z prywatnymi hodowcami, czy też organizacjami hodowców. 

Hodowle zachodnie oraz krajów arabskich, nie tylko doceniły zalety inseminacji, ale też aby wyzyskać potencjał genetyczny najlepszych osobników żeńskich na świecie, w ostatnich latach sięgnęły także po embriotransfer. 

FT Shaella (BR) w latach 2012-2013 dała 33 potomków,  źródło Wikimedia

Szczególnie sukcesy w tej dziedzinie osiągnęły kraje arabskie, które pozycjonując się w światowej hodowli, w osiągnięciu szybkiego postępu, postawiły na szerokie wykorzystanie embriotransferu. Dzięki niemu wybrane, najlepsze klacze mogły dać liczne potomstwo wpływając na jakość danej hodowli.

Niezwykłym sukcesem pochwalić się mogą Zjednoczone Emiraty Arabskie, których flagowa stadnina z Dubaju założona zaledwie w 2006 roku, przy zastosowaniu nowoczesnych technik rozrodu w ciągu zaledwie dekady, dołączyła do światowej czołówki, aby w ciągu następnych kilku lat, niemal zdominować światowe rynki pokazów koni arabskich. Dominacja ta ściśle związana jest z embriotransferem. Klacz FT Shaella 2007 - w latach 2012 - 2023 dała 33 potomków (z tego 11 po FA EL Rasheem), a Elle Flamenca 2013 - w latach 2017-2023, 12 potomków, (wśród nich 3x ojcem jest FA EL Rasheem, a 4 x Excalibur EA).

Elle Flamenca (US) dała w latach 2017-2023 dwanaścioro potomków, źródło Dubai Stud

Tak intensywne zastosowanie embriotranferu doprowadziło do możliwości spotkania na tym samym pokazie, w jednej klasie rodzonych braci czy też sióstr. W trakcie Dubai International Arabian Horse Championship w 2023 roku, doszło do rywalizacji dwuletnich klaczy D Raseel i D Najlah, obie po D Seraj od Elle Flamenca, (a w tym samym roku urodzony jest po tych rodzicach także D Expo), oraz 3-letnich ogierów D Shahhar i jego rodzonego brata D Shart, obaj po Excalibur od D Shihanah po FA EL Rasheem - wnuczki FT Shaella. Niezwykle urodziwe, niemal identyczne fenotypowo ogiery, zdobywają na tym pokazie złoto oraz brąz. 

Jakkolwiek inseminacja oraz embriotransfer są dozwolonymi przez WAHO metodami hodowli w rasie arabskiej - nie znaczy to, że są to metody właściwe i dobre dla nie tyle rozwoju co raczej przetrwania rasy. Niewątpliwie łączne i szerokie zastosowanie nowoczesnych metod rozrodu, daje możliwość przyspieszonego postępu - jakkolwiek rozumianego - a więc i szybkiego podniesienia poziomu hodowli, z czego skorzystały kraje bliskowschodnie z hodowlanego zaścianka stając się hodowlanym gigantem. Wielkie pieniądze narzucają drogę jaką hodowla podąża, niwecząc wieloletni wysiłek licznych zapalonych hodowców w ostateczności prowadząc do likwidacji niektórych hodowli. 

Na przykładzie polskiej hodowli państwowej widać jak techniki te doprowadziły do licznych patologii, niewątpliwie szkodząc też całej polskiej hodowli i jej pozycji na świecie, dla którego staje się ona coraz mniej atrakcyjna. 

Pinga, Platynowa Czempionka Świata, dzierżawę połączoną z pobieraniem embryonów przypłaciła życiem, fot.Joelle Muller , źródło polskiearaby.com

Stosowanie embriotransferu w celach handlowych okazało się - szczególnie w Polsce -błędne, ze względu na obniżenie zapotrzebowania na klacze przeciętne, których w hodowli jest zawsze nadmiar. Z tego powodu hodowca zawsze skupić się musi na ich sprzedaży, a nie tych najlepszych, które sprzedać jest zawsze łatwiej.

Niewątpliwie do patologii zaliczyć też można rywalizację na współczesnych pokazach, rodzonych w jednym roku kalendarzowym braci czy sióstr świadczących przede wszystkim o możliwościach technicznych i finansowych hodowcy, a nie przekuwanej przez lata myśli hodowlanej zmagającej się z nieuchronną interakcją genetyki i środowiska w efekt jakim jest wspaniałe i niepowtarzalne arabskie źrebię.

Prawdziwym jednak zagrożeniem dla rasy jest nieuchronna utrata różnorodności genetycznej, a także utrata jej kulturowej funkcji społecznej: zamykanie się tradycyjnych, wieloletnich hodowli, zanikanie zawodów związanych z użytkowaniem jeździeckim koni arabskich oraz nieuchronny upadek wyścigów jako próby dzielności. 

To zatem co dobre w produkcji zwierzęcej nastawionej na wysoką produkcyjność jak wydajność mleczną, czy mięsną, lub w hodowli koni półkrwi, gdzie o ostatecznej wartości konia decyduje w znacznej mierze włożona w niego ludzka praca, niekoniecznie musi być dobre w hodowli koni arabskich.

Dodatkowym problemem z jakim już boryka się hodowla jest możliwość wyboru płci zarodka w praktyce sprowadzającej się do wyboru zarodka żeńskiego. Istniejące dziś metody molekularne pozwalają na oznaczenie płci zarodków z wysokim prawdopodobieństwem.***

Należy zastanowić się zatem czy w przypadku stosowania nowoczesnych, zaawansowanych technik rozrodu, czynnikiem o nazbyt dużej wadze nie są możliwości finansowe hodowcy, które stały się ważniejsze od wiedzy, doświadczenia, wysiłku i wkładu pracy i co niezwykle ciekawe w każdej twórczej hodowli, łutu szczęścia, którym powszechnie określa się nieprzewidywalność skutków interakcji genetycznej łączonych ze sobą przez hodowcę osobników. 

Teoretycznie; pokrycie jednym, najlepszym osobnikiem wszystkich klaczy w rasie, zniwelowałoby praktycznie wpływ ojca na wydajność potomstwa, a znaczenie miałyby czynniki teoretycznie mniej ważne; jak wpływ matki, czy wychowanie i trening. Tak się dzieje w hodowli koni sportowych półkrwi, gdzie rodowody koni tak przesycone są ograniczoną liczbą, uznanych za wybitne w danej dziedzinie sportu ogierów, że znaczenia nabierają inne czynniki.

Polska Platynowa Czempionka Świata Emandoria nie ma w kraju syna , ale w Belgii jej syn z embryotransferu urodzony w USA, robi hodowlaną karierę, źródło Wikimedia

Podsumowanie


Nowoczesne techniki rozrodu, takie przede wszystkim jak inseminacja i embriotransfer odgrywają ogromną rolę w szybkim postępie hodowlanym przekładającym się na wzrost wydajności i ekonomikę produkcji zwierzęcej. Należy zatem postawić pytanie czy hodowcy koni arabskich uważają swą aktywność hodowlaną za produkcję zwierzęcą, której celem jest wzrost wydajności stada, a hodowla zwierząt o podobnych właściwościach doskonałą drogą do tego. Jeżeli jednak uważają, że stadninę koni arabskich porównać można niemal do pracowni artysty, a same konie do dzieł sztuki, dlaczego zatem godzą się na ich „przemysłową” produkcję? Skutki tej zgody już dziś odczuwają polscy hodowcy mając trudności ze zbytem swoich, kiedyś unikalnych, a dziś powszechnie dostępnych i wielokrotnie powielonych rodowodów.

W interesie nie tylko hodowców, ale przede wszystkim rasy arabskiej i jej unikalnego, różnorodnego genotypu, a także specyficznych utrwalonych cech, jest prowadzenie hodowli w sposób praktykowany od stuleci bez stosowania nowoczesnych technik rozrodu właściwych i pożądanych w produkcji zwierzęcej, ale nie w hodowli koni arabskich.



*powszechnym błędem popełnianym przez amatorów, jest stosowanie określenia „sztuczna inseminacja”, która wywodzi się z dosłownego lecz błędnego tłumaczenia artificial insemination, na język polski. W nomenklaturze zootechnicznej czynność tę określa się jako inseminację bez przymiotnika lub bardziej prawidłowo: sztuczne unasiennianie.

** Federico Tesio - Czarodziej z Dormello (1869-1954) legendarny włoski hodowca i trener koni pełnej krwi angielskiej. Uważany powszechnie za najwybitniejszego hodowcę koni tej rasy wyhodował dwa z najlepszych koni XX w., niepobite: Ribot oraz Nearco. Powojenne sukcesy SK Golejewko oparte były na koniach hodowli SK Dormello (wł. Tesio), ogierach Turysta 1944 i Ettore Tito 1933, ale też klaczach takich jak Dossa Dossi, Jacopa del Sellaio czy Solana.

***Istniejąca obecnie metoda molekularna oznaczania płci zarodków polega na identyfikacji odcinka DNA, specyficznego dla chromosomu Y, przy użyciu reakcji PCR. Zaletą tej metody jest możliwość użycia bardzo małych ilości materiału genetycznego, teoretycznie wystarczy 1 komórka do oznaczenia płci zarodka. W próbach, w których DNA pochodzi od osobnika płci męskiej widoczny jest w świetle UV fragment DNA w postaci prążka o długości 301 par zasad. W próbach, w których DNA pochodzi od osobnika żeńskiego brak jest prążka na tej długości. Metoda PCR umożliwia oznaczanie płci zarodków w stadium od 2 komórek do blastocysty. 


Literatura:


  1. Wykorzystanie metod biotechnologii rozrodu w zachowaniu bioróżnorodności zwierząt,Barbara Gajda, Zdzisław Smorąg Dział Biotechnologii Rozrodu Zwierząt, Instytut Zootechniki, Państwowy Instytut Badawczy, Balice k. Krakowa
  2. Genetyka zwierząt i metody Maciejowski i Zięba
  3. Transplantacja zarodków M.Tischner Araby 4/12, 2008
  4. Kłopoty z płcią. Federico Tesio. stadninapegaz.pl, 13.12.2019.



Dr inż. Maciej Paweł Grzechnik

Dr inż. Maciej Paweł Grzechnik, jest absolwentem Wydziału Zootechnicznego Akademii Rolniczo-Technicznej w Olsztynie. Kontakt z końmi rozpoczął w SK Kadyny, który kontynuował na studiach w olsztyńskim AKJ - ocie. Na ART jako prezes prowadził też Naukowe Koło Hodowców Koni, a tematem jego pracy magisterskiej były linie trakeńskie w hodowli koni wlkp. Pierwsza praca po studiach to SK Żołędnica - Golejewko na stanowisku specjalisty ds hodowli koni półkrwi.

Stopień doktora nauk rolniczych w zakresie zootechniki uzyskał w roku 2000 na Wydziale Bioinżynierii Zwierząt Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego. W latach 2016–2018, w wyniku wygranego konkursu, pełnił funkcję Prezesa Zarządu Stadniny Koni Michałów. W tym czasie stadnina michałowska dochowała się koni, które zdobyły wkrótce wysokie miejsca na pokazach koni arabskich, np. ogiera Ferrum (Czempion Europy), klaczy Florissima (Narodowa Czempionka Polski), czy klaczy Emarella (Narodowa Czempionka Kataru), a także jednej z najdrożej sprzedanej klaczy w historii SK Michałów klaczy El Esmera. W przeszłości dr inż. Maciej Paweł Grzechnik był m.in. wiceprezesem ds. hodowli koni i bydła w Stadninie Koni Liski (2007). We własnym gospodarstwie rolnym prowadził hodowlę koni wielkopolskich i trakeńskich, a obecnie arabskich. Obecnie też, pełni funkcję prezesa zarządu Towarzystwa Hodowli Polskiego Konia Arabskiego, a także jest nauczycielem zawodu w Technikum Weterynaryjnym

Copyright © 2020
projekt IRN Multimedia
oprogramowanie choruzy.pl

Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Więcej informacji Zgadzam się