BIBLIOTEKA
Prof. Makowiecki: konie w średniowiecznej Polsce często traktowano jak członków rodziny
Konie w czasach piastowskich często traktowane były jak członkowie rodziny. Szkielety tych
zwierząt, które odkrywane są w mogiłach ludzkich świadczą o szczególnym znaczeniu wierzchowców,
które nie były hodowane na mięso - twierdzi archeozoolog prof. Daniel Makowiecki z UMK w
Toruniu.
Nowatorskie badania dotyczące roli koni w życiu wczesnośredniowiecznego społeczeństwa na
ziemiach polskich trwają na UMK od 2018 roku. Naukowcy, którym przewodzi archeolog i inżynier
zootechnik prof. Daniel Makowiecki z Instytutu Archeologii UMK dokonali już pierwszych
ustaleń.
"Udało
nam się zebrać do tej pory pokaźną ilość materiałów z całej Polski. Okazało się, że są problemy
badawcze, których wcześniej nie dostrzegaliśmy. Jednym z ciekawszych odkryć dotyczących tamtego
okresu jest obecność koni, które trzeba wprost nazwać kucami. Mierzyły one w kłębie od ok. 90 do 120
cm i trzymano je w zasadzie w każdym z ważniejszych grodów badanych przez archeologów. To dzięki
prowadzonym systematycznie wykopaliskom mamy końskie kości do naszego projektu" - powiedział PAP
prof. Makowiecki.
Koń w średniowieczu był zwierzęciem elitarnym. W ocenie archeozoologa z UMK szczątki
"małych wierzchowców" mogą świadczyć o tym, że dzieci ówczesnych elit - książąt, królów i
kasztelanów - dzięki kucom uczyły się jazdy konnej.
"Z jednej strony zapewne była to dla nich
zabawa i rozrywka, a z drugiej przysposabianie się do jazdy wierzchem w dorosłym życiu pełnym wypraw
wojennych. To najprostsze rozumowanie, ale trudno mu zaprzeczyć. Na pewno dorosły, ciężki mężczyzna
w zbroi nie ruszał na kucu w bój, a tym bardziej nie paradował na nim kasztelan" - dodał nieco
żartobliwie archeolog.
"Kuce na ziemiach polskich były obecne wcześniej niż na początku średniowiecza, bo mamy
szczątki najstarszego kuca odnalezione w miejscowości Łyszkowice (pow. łowicki), które pochodzą
sprzed 1700 lat. Na ziemi chełmińskiej w miejscowości Kałdus (najstarsze Chełmno) odnaleźliśmy kości
kuca sprzed 2500 lat. Można więc zaryzykować tezę, iż przysposabianie dzieci do jazdy konnej musiało
mieć miejsce już znacznie wcześniej niż w okresie średniowiecza" - ocenił naukowiec.
Na realizację projektu pt.
"Koń w Polsce wczesnopiastowskiej i dzielnicowej. Studium interdyscyplinarne" kierowana przez niego
grupa badawcza otrzymała grant z Narodowego Centrum Nauki.
Na czaszki końskie badacze natrafiają w
okolicach dawnych budowli i wałów obronnych (ofiary zakładzinowe), a także wśród materiałów
kostnych, będących odpadkami po spożytym mięsie takich zwierząt jak bydło, świnie, owce czy kozy.
Dotychczas jednak ten materiał badawczy traktowany był nie tak pieczołowicie, gdyż archeozoologów
interesowały inne gatunki.
Badania DNA, przeprowadzone w ramach grantu w Centrum Nowoczesnych Technologii
Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem dr Danijeli Popovic, wskazują także, że umaszczenie koni w
średniowiecznej Polsce było bardzo zróżnicowane. Występowały bowiem konie gniade, kasztanowate,
kare, ale także pstrokate.
"Są to zupełnie nowe ustalenia. Różnorodność naszym zdaniem brała się z estetycznych
upodobań i preferencji obowiązujących w tamtym okresie oraz zmian tych preferencji. Trzeba pamiętać,
że konie i ich rodzaje są świetnym nośnikiem wiedzy o transferach handlowych i migracji ludzi oraz
idei" - powiedział archeozoolog.
W tej chwili naukowcy mają już także coraz więcej udokumentowanych
szczątków koni w obrębie ludzkich cmentarzy.
"Często konie grzebane w tak ważnych miejscach dla człowieka służyły mu
nawet 15-20 lat. Nie były to zwierzęta, które padły w boju. O ich użytkowaniu świadczą m.in. narośla
kostne oraz zaawansowane zwyrodnienia w obrębie stawów i kręgosłupa. Obecnie pod kierunkiem prof.
Macieja Janeczka trwają szczegółowe badania paleopatologiczne w Zakładzie Anatomii Uniwersytetu
Przyrodniczego we Wrocławiu. Można już jednak uznać, że te konie traktowane były jak członkowie
rodów, jako instytucja sama w sobie (...)" - wskazał prof. Makowiecki.
Dodał jednak, że występuje pewna ambiwalencja,
gdyż naukowcy wiedzą też o konsumowaniu koniny. "Nasza współczesna czułość nie jest niczym nowym.
Tamci ludzie też mieli podobne myślenie, ale jednocześnie poza docenieniem uzyskiwali z koni
surowiec zwierzęcy - mięso oraz kości, z których wytwarzano płozy sań oraz łyżwy. Kości konia ze
względu na kształt i długość były do tego najbardziej przydatne. Wśród starszego grona
archeozoologów byli sympatycy koni, którzy nigdy nie napisali w swych artykułach o zjadaniu koniny.
Jednak o tym, że konie były zjadane, świadczy zebrany przez nas materiał, w postaci śladów rąbania
na kościach. Trzeba jednak dodać, że koń na pewno nie był hodowany po to, aby go zjeść. W tym celu
trzymano liczne stada świń, bydła, owcy i kozy" - stwierdził prof. Makowiecki.
Dodał, że nie rozpoczął
badań od najstarszych dziejów konia, ale od tych średniowiecznych, bo materiał z tego okresu jest
olbrzymi, co pozwala łatwiej przetestować przyjętą w projekcie strategię badawczą, poznać
przydatność najnowszych metod badań genetycznych i izotopowych.
"Doświadczenia będą bardzo przydatne do
studiów nad końmi prehistorycznymi, których kości są zdecydowanie mniej liczne" - zakończył
naukowiec.