STADNINY

OKRUCHY KRESOWEJ ATLANTYDY - Stadnina Koni Sachny ok.1820-1914
Juliusz Kossak , Portret Walentego Abramowicza, olej, Paryż 1859, źródło; K.Olszański, Juliusz Kossak, Kraków 2000

Hanna Sztuka 

Kiedy przyszła do mnie propozycja, abym opisała historię stadniny rodziny Abramowiczów w Sachnach, przyznaję, że nie miałam pomysłu gdzie szukać jakiejś nitki, która  doprowadzi do tej historii. Wydawało się to niemożliwe z uwagi na brak źródeł oraz namacalnych dowodów na jej istnienie i działalność. Poszukiwanie informacji szło dość opornie, a znalezienie śladów wyhodowanych w Sachnach koni  w rodowodach współczesnych koni arabskich graniczyło z cudem, tym bardziej że w Polsce na takie ślady nie natrafiłam. Jakież było więc moje zdumienie, kiedy podczas pierwszego pokazu Katara znalazłam w katalogu klacz, hodowli Aljassimya Farm, która w linii żeńskiej pochodzi wprost od klaczy Kadranka 1903, sprzedanej z Sachn hiszpańskiej komisji remontowej, która w latach 1906-1912 zakupiła w Sachnach grupę koni arabskich. I tak oto możemy po ponad 120 latach powrócić do Sachn, snując niezwykle piękną, barwną opowieść o minionych czasach, koniach arabskich i ich hodowcach. 

Zaginiony świat “Kresowej Atlantydy”

Myśląc o stadninach kresowych wspominamy zwykle te, które przeszły do historii polskiej i światowej hodowli współczesnej, czyli Białą Cerkiew, Sławutę, Jarczowce czy Antoniny. Działania I Wojny Światowej, które przetoczyły się przez dawne kresy Rzeczpospolitej dokonały całkowitej zagłady istniejącego tam niezwykłego świata, który trafnie nazwany został “Kresową Atlantydą”. 

Podobnie jak mityczna Atlantyda świat, którego częścią były kresowe stadniny koni arabskich istniejące na Podolu, Wołyniu i Małopolsce, nieodwracalnie zniszczył wielki wojenny kataklizm. Zniszczył brutalnie i nieodwracalnie cały, od wieków istniejący system społeczny, materialny i kulturowy. Część stadnin, która przetrwała zniszczenia I Wojny Światowej uległa zagładzie podczas kolejnej . Zmiana granic oraz ustroju Rzeczypospolitej po 1945 roku sprawiła, że przetrwały dosłownie okruchy z czasów świetności, jakimi były nieliczne polskie konie czystej krwi arabskiej, których hodowla jest naszym dziedzictwem kulturowym. Dzięki ocalonym z pożogi koniom, możemy dziś sięgać w rodowodach naszych koni niemal 250 lat wstecz. Przetrwała również pamięć o hodowcach i stadninach, w których przez wiele pokoleń hodowano i doskonalono konie rasy arabskiej, aż powstał na tych terenach odrębny typ konia, nazwany polskim koniem arabskim

Liczne konie ze stadnin w Sławucie czy Białej Cerkwi, począwszy od drugiej połowy XIX wieku, były sprzedawane za granicę, gdzie ugruntowały wysoką renomę polskiego araba. Na fali zainteresowania zakupem materiału hodowlanego w Polsce, za granicę zaczęły sprzedawać swoje konie również mniejsze stadniny kresowe takie jak: Sachny, Taurów, Jabłonów czy Jezupol, dzięki czemu hodowla europejska wzbogaciła się o cenny materiał zarodowy. Wszystkie te stadniny uległy zagładzie w latach 1914-1919, a pamięć o nich jest w dzisiejszej Polsce znikoma, przede wszystkim z tego powodu, że wszystkie ich konie zostały utracone a właściciele stadnin byli zmuszeni opuścić Kresową Atlantydę

Stanisław Masłowski, Stary dworek w Sachnach, olej, źródło; archiwum rodzinne Abramowiczów

Sachny - gniazdo rodowe Burczak-Abramowiczów herbu Lubicz

W 1751 majątek Sachny w powiecie berdyczowskim, należał do książąt Wiśniowieckich, następnie przeszedł na hrabiów Rzewuskich, a w 1818 kupił go od Seweryna Rzewuskiego, Walenty Burczak-Abramowicz, marszałek szlachty powiatu machnowskiego, łącznie z majątkiem Horodek. Następnie Sachny i Horodek odziedziczył po ojcu Leopold Burczak-Abramowicz, który jednak mieszkał w swoim majątku w Wołodarce. W związku z tym, wydzierżawił Sachny i Horodek swoim ciotecznym braciom : Antoniemu i Edwardowi Rulikowskim ( Edward to znany historyk i badacz dziejów Ukrainy). 

Dwór w Sachnach budowany w latach 1892-1894, fot. z roku 1914, źródło; archiwum rodzinne Abramowiczów

Po śmierci Leopolda Burczak-Abramowicza Sachny i Horodek odziedziczył w roku 1884, jego syn Leon Burczak Abramowicz. Józef Burczak-Abramowicz syn Leona,  w swoich wspomnieniach tak opisuje Sachny : “Na miejscu dworu stoi dziś kopiec, a wokół niego leżą araby, ogiery zasłużone dla stada, ułożone głowami do wschodu. Za mej pamięci z tyłu była chałupka wiejska, nieco większa, w której królowała klucznica, panna Stocka, mieściła się też kuchnia i piekarnia. Jadało się u panny Stockiej doskonały żur. Zaraz za płotem był plac przed stajniami i maneżem-ujeżdżalnią. Pierwszy budynek zbudowano z cegły, luksusowo i nowocześnie urządzone. Mieściły się tu boksy dla ogierów: zamknięte i otwarte na dwie czwórki, powozownia i wybieg dla młodzieży.(...) Nowy dwór według projektu ojca, zbudowano paręset kroków dalej od starego. Cóż mogę powiedzieć o stylu budynków, chyba żaden. Wartość jego leżała w wygodnym rozkładzie obszernych pokojów o wysokich sufitach. (...) Obok, jakby na przedłużeniu oficyny, zbudowana została wygodna murowana obora: długa, obszerna i widna. (...) Dalej na linii obory, stała chlewnia. Tam w jednej części mieścił się kurnik z obszernymi pomieszczeniami. (...) Po przeciwległej stronie, prawie vis a vis obory, stała duża wołownia i stajnia robocza, a obok kuźnia i stelmarnia. 

Dwór w Sachnach, widok frontu z gankiem,  budowany w latach 1892-1894, fot. z roku 1914, źródło; archiwum rodzinne Abramowiczów

Araby - rodowy klejnot Abramowiczów

Rodzina Adamowiczów wyróżniała się na Kresach zamiłowaniem do koni arabskich od wielu lat. We wszystkich majątkach należących do rodziny Burczak-Abramowiczów hodowano konie orientalne. Stado Apolinarego Abramowicza w Niemirzyńcach pod Berdyczowem zaliczano do wartościowych. Spirydion Ostaszewski pisał o stadzie Apolinarego: “Dostał go po ojcu i bracie , sam miłośnik koni, pomnożył klaczami ze stad Branickich, Proskury i innych znakomitych. Dwa ogiery arabskie weszły do tego stada i dobrze prowadzone, nabrało już cech własnych z podobieństwem kształtów, dobrym rodem, zdrowiem, lekkością i siłą, na doskonałych nogach. Bardzo sposobne konie wydawało do dzieła rycerskiego. Nie było tam koni rosłych, ale średnie bojowe konie”. 
Największa stadnina, której początek można datować na około 1820 rok, została założona przez Walentego Burczak-Adamowicza,  w Józefówce pod Berdyczowem. Ostaszewski pozostawił o niej taką oto relację:  “Walenty Abramowicz (...) miał wielką trzodę owiec hiszpańskich, piękny gatunek bydła szwajcarskiego i znakomite stado koni z dwóchset matek złożone. Zbierał klacze z różnych stad : były tam klacze Padlewskich, Iwanowskich i Borzęckich : pojmował on, że konie dobre i gatunkowe mogą czynić wyższą intratę, starał się więc o gatunek i utworzył stado bardzo użyteczne: nie było tam cen szalonych, ale każdy koń był dobry rycerski. Kary ze stada Borzęckich, Pepij szczególniej w tem stadzie potomstwem się odznaczył”. 

Folwark w Sachnach, fotografowany z wysokości stogu siana, fot. ok.1914, źródło; archiwum rodziny Abramowiczów

Po latach Sachny i Horodek odziedziczył wnuk Walentego Abramowicza - Leon Burczak Abramowicz.  Leon był szczególnym miłośnikiem i znawcą koni. W 1885 roku odkupił stadniny swoich braci i skoncentrował hodowlę w Sachnach. Józef Burczak-Abramowicz wspomniał : “oczkiem w głowie mego ojca Leona było stado arabskie. Stadninę odziedziczył po swym ojcu Leopoldzie, zajął się nią z całym oddaniem i kapitalnym znawstwem. Konie arabskie z Sachen znane były na Ukrainie na równi z takimi jak Marii Branickiej z Białej Cerkwi i hrabiego Józefa Potockiego z Antonin”.  Konie arabskie z Sachn znane były z doskonałych kopyt, nigdy nie kute; mówiono, że miały kopyta jak filiżanki z saskiej porcelany. Profesor Witold Pruski  określił stanowisko Leona Burczak Abramowicza jako dziwaczne, w kwestii niechęci do zgłoszenia swoich koni do rosyjskiej księgi stadnej do której został z urzędu zaproszony. Niemniej jednak Abramowicz, podobnie jak Braniccy nie byli skłonni do współpracy z zaborcą, nawet w takim zakresie i należy to uznać raczej za manifestację patriotyczną. 

Cały majątek nastawiony był prawie wyłącznie na potrzeby stadniny. Utrzymanie stada było  niezmiernie kosztowne. Wymagało ogromnych nakładów, lekarza, masztalerzy, dobrych warunków stajennych, odpowiedniego wyżywienia, ujeżdżalni dla ogierów. Jednak wielkie nakłady ponoszone przez Leona Abramowicza zwracały się w podnoszeniu wartości hodowanych w Sachnach koni.

Klacze arabskie przed dworem w Sachnach, fot. ok.1914, źródło; archiwum rodzinne Abramowiczów

Import pustynnych ogierów do Sachn w latach 1887-1912

Pragnąc postawić stadninę na możliwie wysokim poziomie, Leon Abramowicz wybrał się osobiście do Arabii i kupił tam dwa ogiery: Siglavi Bedavi i Osmana, którego następnie sprzedał do Szamrajówki. Było to  w roku 1887. Przez kolejne 25 lat Leon Burczak-Abramowicz sprowadził co najmniej 16 ogierów pustynnych, które z powodzeniem używał w Sachnach, a następnie odsprzedawał do innych stadnin, w tym do Sławuty czy  do Szamrajówki Branickich (ogier Derwisz) i innych, jak do S.Grabowskiego z Pietniczan pod Winnicą (ogier Saihan), a w 1906 roku do Edwarda Rogozińskiego ze Stadnicy (ogier El Abdżer).

Kierunkiem importu koni do stadniny w Sachnach była głównie Odessa, będąca  wtedy oknem dawnych ziem Rzeczpospolitej na Wschód. Tam też Leon Abramowicz kupił od Ormianina Jakuba, gniadego ogiera Kubeszan Ebui, który zasłużył się w Sachnach, dając bardzo dobre potomstwo, w tym kilka jego córek, które założyły własne linie żeńskie istniejące poza Polską do dziś. W 1900 roku niejaki Bodarewski sprzedał Abramowiczowi (ponownie w Odessie) siwego Ruszana, który także dał kilka dobrych matek. Sprowadzonego wtedy, pochodzącego ze stadniny Szefik Paszy, kasztanowatego Kubeszana po użyciu w Sachnach, Abramowicz sprzedał do Hiszpanii. W 1902 roku Abramowicz zakupił karego ogiera Dagman Umir, który pozostawił  w Sachnach dobre potomstwo - w 1906 został odsprzedany do Szamrajówki. Stanisław Wotowski, który widział Dagman Umira w roku 1909 tak go opisał: “Umir, maści karej, urodzony w 1897 roku został nabyty przed trzema laty przez byłego dyrektora stada ( przyp.aut. w Uzinie). F.Dudrewicza od znanego i zamiłowanego hodowcy koni orientalnych pana Abramowicza z Sachn. Umir był przyprowadzony z Odessy przez dostawcę koni wschodnich, i pan Abramowicz , zawiadomiony o tym imporcie nabył go. Ogier ten, jak wszystkie konie orientalne jest nieduży, ale ma wiele typu i jest bardzo suchy w wiązaniach i kończynach, posiada przy tym energię, temperament, ładną odsadę ogona i dobre ruchy. Umir posiada świadectwo, stwierdzające czystość rasy, opatrzone zaświadczeniem, iż w 1902 roku był załadowany na statek w Aleksandrii. Źrebięta , jakie widzialem w Uzinie, zapowiadają się dobrze”. W Szamrajówce Dagman Umir dał ogiera Ursus 1908 (od Hagar), który w roku 1912 został zakupiony do hiszpańskiej państwowej stadniny Jerez de la Frontera koło Sewilli. W stadninie tej, jak zresztą i w innych hiszpańskich hodowlach, Ursus bardzo dobrze się sprawdził i założył własny ród męski, który utrzymał się w Hiszpanii do obecnych czasów.

Czwórka klaczy arabskich w lejc, Sachny początek XX wieku, źródło; archiwum rodzinne Abramowiczów

Z kolei w roku 1908 do Sachn przybył ogier Gharib 1904, a w 1910 z Odessy, za pośrednictwem znanego handlarza Adeglara Abuzarowa, kasztanowaty Antar, pochodzący od plemienia Beduinów Sakr. Ogier ten był kosztownym nabytkiem o wielkiej urodzie i szlachetności. Niestety, niespełna rok później padł, nie pokrywszy żadnej klaczy. W 1911 roku, ten sam Abuzarow, sprzedał do Sachn kasztanowatego Semrie, pochodzącego od Beduinów El Guis z okolic Damaszku, a w 1912 roku  siwego ogiera Salam 1907, urodzonego w stadninie W.Blunta w Szeich-Obeid pod Kairem.

Poza wymienionymi importowanymi ogierami czynne w Sachnach były również inne, lecz niestety nie zachowały się ich imiona oraz daty sprowadzenia. 

Ogiery importowane z Arabii, Turcji, a nawet Afryki przez Morze Czarne do Odessy, były niezwykle kosztowne osiągając zawrotne wtedy sumy dziesiątek tysięcy rubli. “W wielu przypadkach, zakupując stawkę ogierów (3-4), pośrednik Turek pozwalał sobie wpakować słabego ogiera lub klacz bezpłodną, lecz piękną. Trzeba bowiem zaznaczyć, że Beduini klaczy z reguły się nie pozbywają. Wraz z końmi przyjeżdżali do Sachen Turek i jakiś jeden lub dwóch Arabów z prezentami dołączonymi do koni. Były to kawecany, derki, siodła, cybuchy i inne drobiazgi wschodnie. Wszyscy koniarze, w tym bałagularze musieli specjalnie wtedy przybyć do pana Leona, aby obejrzeć nowo sprowadzone araby. Wielcy amatorzy i znawcy koni tej rasy dyskutowali całymi dniami, wypowiadając się ze znawstwem o piękności i wartości prezentowanych koni. W okolicy podobne wydarzenie było sensacją, o której deliberowano dugo i nieraz zażarcie przekonywano się nawzajem, dopatrywano się wad takich lub innych, zalety wysuwano ostrożnie. Mówiono : Zobaczymy jak się będą odradzać. Grunt to potomstwo - lat trzeba. Oczywiście, nieraz piękny okaz, panie dobrodzieju, a progenitura do niczego. tak, prawda to jest, ale jak przewidzieć. Rodowód prawdziwy, nic zarzucić nie można, aż tu raptem niespodzianka, chociaż matka bez zarzutu, pochodzenie wspaniałe, głęboka, noga sucha, oko wypukłe, palec Mahometa na szyi, skóra jedwabna mieniąca się itd.”

Czwórka klaczy arabskich w poręcz, Wołodarka, początek XX wieku, źródło; archiwum rodzinne Abramowiczów

Oprócz nabywania ogierów na własność Leon Abramowicz dzierżawił przez 4 lata z Janiszówki kasztanowatego Beduina 1893 (Biron-Halka) oraz w 1910 roku wypożyczonego z sułtańskiej stadniny w Turcji ogiera Gazu Dżejlan. 

W 1913 roku utrzymywane były w Sachnach 4 reproduktory i 24 matki. Ogierami tymi były: Hareb or.ar. 1904 ( Hamdani Semrie- klacz z rodu Koheil El Kahrs), pochodzący od plemienia Beduinów Elfadaan, kasztanowaty Semrie, kasztanowaty Faragat i siwy Salam ze stada Blunta w Egipcie. 

W Sachnach liczba matek nie przekraczała 25 sztuk. Reproduktorów utrzymywano zwykle 3-4. Leon Abramowicz miał własne metody prowadzenia hodowli. Trzymał się zasady , aby posługiwać się wyłącznie oryginalnymi wschodnimi ogierami, a własnej hodowli nie używał. Ogierki sprzedawał przeważnie jako odsadki. Klaczy zarówno młodych jak również starszych pozbywał się niechętnie. 

Stajnie w Sachnach, fot. około 1914, źródło; archiwum rodzinne Abramowiczów

Konie w Sachnach były intensywnie przyzwyczajane do wysiłku. Młodzież była ruszana na bieżni a klacze, które osiągnęły wiek 3 lat, rozpoczynały służbę w lekkim zaprzęgu. Wraz z ukończeniem 4-5 lat klacze, poddawane były większemu wysiłkowi w intensywnej pracy. Leon Abramowicz był wielkim miłośnikiem zaprzęgów bałagulskich, toteż klacze odbywające służbę w takich zaprzęgach poddawane były naprawdę ogromnemu wysiłkowi. Źródła potwierdzają, że Abramowicz swoimi zaprzęgami jeździł do odległego od Sachn o 75 km Berdyczowa bez popasu i wracał w podobny sposób. Część klaczy arabskich używał do pracy w polu. Zgodnie ze swoimi przekonaniami Leon Abramowicz nigdy swoich koni nie kuł, nawet w okresie zimowym. Klacze, które przeszły pomyślnie próbę użytkową wcielał do stada i wówczas już nie pracowały, korzystając z okólników i pastwisk. “Gdy tylko trawy obficie podrosły, matki ze źrebiętami pasły się dookoła dworu na gazonach. Rzeczą naturalną kwiaty i krzewy ozdobne rozlokowane zostały tuż przy gankach. Właściwie tak ze względu na dokazujące źrebięta, jak i psiaki klomby wyglądały dość żałośnie. Na przemian wypuszczano młodzież, która podnosząc wysoko szyję i ogony, nieraz zarzucając je na zady, kłusowała z łopatki lub galopowała. Po takim zaprezentowaniu się przed podjazdem uspokajała się i zabierała do pasienia. Ojciec siadywał w fotelu, pykając fajkę na długim, prawie półtorametrowym cybuchu, pilnie przyglądał się klaczkom. Rzec by można, że te powierzchowne oględziny nie miały istotnego znaczenia. Zwracał nam jednak uwagę na ich umaszczenie, znaki szczególne, suchość i cały wygląd zewnętrzny, nawet pochodzenie. Gdy która klaczka zbliżyła się do ganku, podchodził i karmił chlebem i cukrem, korzystając z okazji“ Od czerwca do późnej jesieni stado szło na pastwisko letnie, na tzw. “Krąglika”, czyli specjalnie wydzielony obszar z uroczyska “Perepiszcze”, odległy o około trzy kilometry od Sachn. Stado miało tam swoją szopę, chroniącą konie przed niepogodą i wiatrami. Towarzyszył mu stróż, który mieszkał w stepowym kureniu.

Stajnie w Sachnach, boksy ogierów, fot. około 1914, źródło; archiwum rodzinne Abramowiczów

Również w żywieniu koni Leon Abramowicz miał własne sposoby. Uważał na przykład siano za szkodliwe dla arabów, ponieważ powoduje nadmierne otłuszczenie szyi o karków. Swoje konie karmił owsem i słomą oraz dbał o dobrą jakość pastwisk. 
“Ogiery ujeżdżano na gazonie przed domem co ułatwiało całej rodzinie oglądanie jazdy. Starszym ujeżdżaczem był Faustyn Latuszyński, szczupły drobny, mniej niż średniego wzrostu, bardzo opanowany i spokojny jeździec. Czuło się, że jeździec i koń są zżyci, rozumieją się nawzajem. Poklepywanie po szyi było nagrodą za bezbłędne wykonywanie poleceń. Jak dalece ogiery miały dobry charakter i w obejściu były łagodne, może świadczyć fakt, że gdy ojciec kazał Faustynowi posadzić mnie na koniu i jeździć po wydeptanej, posypanej ścieżce, dosiadłem (miałem może 12 lat) ogiera”

Stajnie w Sachnach, klacze arabskie, fot. około 1914, źródło; archiwum rodzinne Abramowiczów

Stajnie w Sachnach były bardzo nowoczesne. Obszerne budynki o nietypowej jak na owe czasy konstrukcji, bez stropu. Wyniosły dach dawał przestrzeń, a wysoko  umieszczone okna doskonale doświetlały wnętrza. Wentylacja idąca z góry, dawała doskonałe warunki dla koni. W stajni były stanowiska dla młodych klaczy i obszerne boksy dla starszych. Ogiery miały obszerne boksy o wymiarach 4 na 3,5 metra. 

Rodowód klaczy Riada, hodowli Leona Burczak-Abramowicza z Sachn, sprzedana Królewskiej Komisji Hiszpańskiej 30 lipca 1908, źródło; archiwum autorki

Hiszpańska komisja, która co kilka lat przyjeżdżała na Wołyń i Podole po zakupy koni zarodowych dla państwowych stadnin, kupowała przede wszystkim konie czystej krwi arabskiej. “Pokaz ogierów importowanych miał charakter uroczysty, odbywał się z pompą. Reproduktor Gala, ubrany w kowczan, nakryty arabską, wzorzystą derką, wprowadzony do hallu, wykładanego płytami marmurowymi, zachowywał się godnie, poważnie, wcale nie pesząc się, otoczeniu pozwalał się głaskać, lekko pochrapując i strzyżąc ruchliwymi uszami. Jego oko w białej obwódce, wypukłe, patrzyło łagodnie. Członkom komisji towarzyszyli: matka, ojciec, starsze dzieci i służba pałacowa. Mówiono tylko o koniu i jego wyglądzie z zachwytem i podziwem. Odczuwało się na każdym kroku zapał, z jakim rozprawiano i deliberowano przy oględzinach. Nie sadzę, by mocniejsza przegryzka (bowiem zimową porą nastąpił przyjazd) podnieciła przybyszy. Wino musiało być dobre!"

Rodowód klaczy Karima, hodowli Leona Burczak-Abramowicza z Sachn, sprzedana Królewskiej Komisji Hiszpańskiej 12 lipca 1912, źródło; archiwum autorki

W latach 1906-1912 sprzedano z Sachn do Hiszpanii :  ogiery - Abu Argub i Kubeszan II oraz klacze : Karnima 1901 (Kubeszan Ebiu or.ar.-Brzydula), Kadranka 1903 (Kubeszan Ebui or.ar.-Satyra), Rumelia 1903 (Ruszan or.ar.-Majuma), Kebre Basza 1904 (Kubeszan Ebiu or.ar.-Satyra), Riada 1909 (Ruszan or.ar.-Kometa), Samura 1909 (Seihan or.ar.-Korono), Utopia 1909 (Dagman Umir or.ar.-Bastylia). Z Sachn za granicę sprzedano również ogiera Tęgi, o nieustalonym dziś pochodzeniu, pruskiemu zarządowi stadnin państwowych. 

W hodowli, z użytych ogierów najbardziej wyróżnił się siwy Ruszan, który jako reproduktor był używany przez 13 lat. Ogier padł w Sachnach w roku 1913 w wieku 26 lat. Dobre potomstwo pozostawiły rownież Kubeszan Ebui, Szejhan, Kubeszan II i dzierżawiony z Janiszówki Beduin.

Sachny słynęły nie tylko z doskonałej stadniny koni arabskich, lecz także miały zarodową oborę krów rasy simental, buhaje były sprowadzane ze Szwajcarii. Najważniejszą hodowlą po arabach była psiarnia z psami gończymi, polskimi ogarami i popielatymi dogami arlekinami. “W ogóle wszystko, co żyło w Sachnach było rasowe, także legawce  angielskie z rodu Elwy. W gabinecie ojca leżała najstarsza Elwa i miała wszelkie prawa obywatelskie. Charty nie były raczej hodowane. Zwyczajem ukraińskim kradzież charta była grzechem. (...) Stróżami zaś były dogi ciemnopopielate, postrach dla swoich i innych, szczególnie wiejskich świń i źrebaków. Ze względu na szkody zlikwidowano dogi, a na ich miejsce przyszły niezwykłe kundle, bardzo charakterystyczne, bo coś w rodzaju wilka, lecz bez ogona, z identycznym potomstwem”.

Alfred Wierusz-Kowalski, W noc zimową” , zaprzęg bałagulski, źródło; Wikimedia Commons

Ukraino, ziemio rodzinna 

Ciekawą postacią przewijającą się przez Sachny był Marian  Abramowicz, nazywany ostatnim ukraińskim bałagułą. Bałagularz nie tylko z tradycji, ale ostatnie pokolemie  typu szlachcica-Kozaka, sercem i duszą kochający stepy Ukrainy. “Typ już dzisiaj niespotykany, o niesamowitej fantazji i nawykach. Natura bujna, niezależna, żywiołowa, stepowa, nieokiełznana, wprost dzika. (...) Swobodny i nieskrępowany. Wolny ptak. Bez przerwy włóczył się ze swoją grupą bałagulską. Pełno go było wszędzie: na Kijowszczyźnie, Wołyniu, zapędzał się nawet na Chersońszczyznę”. Marian był  typowym przedstawicielem ówczesnych bałagularzy. Zaprzęg bałagulski to zwykle czwórka różnomaścista, z tym że lewy orczykowy musiał być srokaty. Konie zaprzęgnięte w poręcz, uprząż skórzana wiązana rzemieniami, bez sprzążek na uzdach. Każdy koń miał na szyi, dzwonek zawieszony na szerokim pasie. Dzwonki były o przyjemnym, przygłuszonym dźwięku. Wspaniały klimat, przyroda, bezkres widnokręgów sprzyjały i rodziły ludzi o niepohamowanych naturach, nie znających żadnych ograniczeń, ludzi o bogatej fantazji. Ich umysły kołysał bezkresny step. Polscy ziemianie, wszyscy bez wyjątku zachowali na Kresach  polskie tradycje, stworzyli własną, pełną niepodległościowego ducha i wiary w odzyskanie ziem i ich powrót do Rzeczpospolitej. Niestety historia okrutnie obeszła się z tą ziemią i jej mieszkańcami, nie oszczędziła również szlachetnych koni . Kresowa Atlantyda zniknęła na zawsze pozostawiając po sobie okruchy pamięci. 


IMPORT OGIERÓW Z ARABII DO SACHN w latach 1887-1912

Rok importu

nazwa konia

pochodzenie

import do

kupiony gdzie /od kogo

1887

Siglavi Bedawi

or.ar.

Sachny

Wschód / Leon Abramowicz osobiście


Osman

or.ar.



1889

Tajari

or.ar.

Sachny

Chersoń / Mikołaj Edrela

1891

Mesaoud

or.ar.

Sachny

Odessa / Rageb Saet


Derwisz

or.ar.



1882

Kubeszan Ebui

or.ar.

Sachny

Odessa


Sajhan

or.ar.



1900

Kubeszan

or.ar.

Sachny

Odessa / Rageb Saet


Ruszan

or.ar.


Kair / Szefik Pasza

1902

Dagman Umir

or.ar.

Sachny

Odessa

1906

El Abdżer

or.ar.

Sachny

Konstantynopol/ / Chadżi Ali


Abu Argub

or.ar.

Sachny


1908

Gharib 1904

or.ar.

Sachny

Konstantynopol / Chadżi Ali

1910

Antar

or.ar.

Sachny

Odessa / Adelgar Abuzarow

1911

Semrie

or.ar.

Sachny

Odessa / Adelgar Abuzarow

1912

Salam

or.ar.

Sachny

Kair / Odessa / Adelgar Abuzarow

Copyright © 2020
projekt IRN Multimedia
oprogramowanie choruzy.pl

Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Więcej informacji Zgadzam się