ARTYKUŁY

Wiek i pół
Autor: Krzysztof Czarnota

Mąciwoda 1994 (Arbil-Małmazja po Wermut) hod. SK Cholewy ; ród męski Krzyżyk or.ar., rodzina; Gazella or.ar. oraz Krzysztof Czarnota 

Sto pięćdziesiąt lat temu Juliusz Dzieduszycki sprowadził do Jarczowiec pustynnego araba imieniem Krzyżyk i od tego czasu rozpoczyna się historia najstarszego w hodowli polskich arabów rodu męskiego. Trzeba trafu, że dosłownie na dniach będę obchodził inną, zdecydowanie skromniejszą, jednak dla mnie bardzo ważną rocznicę. Otóż, mija właśnie dwadzieścia pięć lat mojej przygody z hodowlą koni arabskich. Tak się składa, że przez te ćwierć wieku zajmowałem się w głównej mierze Krzyżykami. Hodowałem je, użytkowałem pod siodłem, trenowałem do rajdów, startowałem na nich w zawodach, wreszcie były one bohaterami książek i rozlicznych artykułów jakie popełniłem.  Stało się tak za przyczyną jednego czupurnego Krzyżyka, który dawno temu stanął mi na drodze, wywracając do góry nogami całe moje życie.  Nie wiem czy jestem specjalistą od Krzyżyków, ale włos już siwy i sześćdziesiątka tuż tuż, więc kiedy jak nie teraz mogę powiedzieć, że znam, rozumiem, czuję i kocham te konie... 

Mąciwoda 1994 (Arbil-Małmazja po Wermut) hod. SK Cholewy ; ród męski Krzyżyk or.ar., rodzina; Gazella or.ar. oraz Krzysztof Czarnota 

W tym tekście miałem się krótko odnieść do artykułu jaki napisałem na polskiearaby.com szesnaście lat temu, którego tytuł brzmi „ Krzyżyk na Krzyżyku”, a traktuje o sprzedaży przez stadninę w Janowie ogiera Wiek. Musicie mi wybaczyć, bo  nie będzie ani krótko, ani o samym Wieku i nie tylko w odniesieniu do tamtego artykułu. Chociaż w jakimś sensie jest on proroczy, trafnie diagnozujący przyszłość, rozwój sytuacji i obecne hodowlane trendy.

Sto pięćdziesiąt lat to kawał czasu i z pewnością okazja, a nawet konieczność, żeby stanąć i przyjrzeć się hodowlanej rzeczywistości, pokusić o refleksję. Z tej perspektywy ród Krzyżyka to potęga, klejnot w koronie, historia wręcz niebywała,  dziedzictwo, które należy pielęgnować i hodowlana tożsamość, której utracić nie mamy prawa. Jeśli mówimy, że historia hodowli polskich arabów liczy trzysta lat, to Krzyżyk stanowi jej połowę. Ze stajni w Jarczowcach, do której gniady ogier przybył w roku 1876 nie został nawet kamień na kamieniu, ale jego krew ciągle buzuje w nowych pokoleniach. 

Mąciwoda 1994 (Arbil-Małmazja po Wermut) hod. SK Cholewy ; ród męski Krzyżyk or.ar., rodzina; Gazella or.ar. oraz Krzysztof Czarnota 

Od czasu artykułu o Wieku w państwowych stadninach nic się nie zmieniło. Nie ma w nich miejsca dla koni z rodu Krzyżyka. To samo w dużej mierze  dotyczy innych polskich rodów męskich: Kuhailana Haifi, Kuhailana Afasa, Ibrahima, Bairactara, Ilderima. Taki stan rzeczy od dawna tłumaczony jest postępem hodowlanym. Przypomina mi się w tej chwili scena z filmu Jacka Bromskiego U Pana Boga za piecem, w której ksiądz wygłasza kwestię: „ Jest taki postęp, który do dobrego prowadzi i taki, który na zatracenie wiedzie”...  Kiedyś polska hodowla poprzez paletę linii i rodów, o której mawiał Roman Pankiewicz, miała niespotykaną nigdzie w świecie moc kreacji, a naszych hodowców określano mianem wizjonerów. Dzisiaj ta hodowla bardziej przypomina cokolwiek sfatygowany powielacz. Przekładając to na język motoryzacji: dawniej produkowaliśmy mercedesy, bentleye, land rovery i porsche. Dzisiaj jesteśmy montownią opla.

Mąciwoda 1994 (Arbil-Małmazja po Wermut) hod. SK Cholewy ; ród męski Krzyżyk or.ar., rodzina; Gazella or.ar. oraz Krzysztof Czarnota 

Wracam na swoje podwórko. W hodowli prywatnej jubel 150 lat Krzyżyka wygląda całkiem optymistycznie. Na ten sezon zgłoszonych jest do krycia bodaj siedem Krzyżyków. W ubiegłym roku wnuk Wieka, ogier Szach Mat ( Mont Wiek – Sandahara po Borek), pokrył jedenaście klaczy. Pewnie niewiele się pomylę, jeśli powiem, że tyle klaczy nie dostały w państwowych stadninach ogiery spod znaku pure polish razem wzięte. Nie wiem, jakie są statystyki innych przedstawicieli rodu, ale z pewnością są używane. Ważne aby dostawały naprawdę dobre, dopasowane klacze, a nie hodowlany odpad. Historycznie Krzyżyk dobrze łączył się - co ciekawe- z liniami jarczowieckimi, choć nie było to regułą. Ukuto nawet taki termin jak jarczowiecki kuhailan – czyli Krzyżyk na linii Mlechy, Gazelli, bądź Sahary.

Mąciwoda 1994 (Arbil-Małmazja po Wermut) hod. SK Cholewy ; ród męski Krzyżyk or.ar., rodzina; Gazella or.ar. oraz Krzysztof Czarnota

Szczęśliwie urosło nam, a mam nadzieję, że rośnie nadal, nowe pokolenie hodowców, użytkowników i miłośników kuhailanów, a także polskiego araba dzielnego i pięknego.  Mam też wrażenie, że świadomość historii, tradycji, kulturowego dziedzictwa, a także swego rodzaju dziejowej powinności, wręcz odpowiedzialności jest w niektórych kręgach użytkowników i miłośników polskich koni arabskich coraz wyższa. 

Mąciwoda 1994 (Arbil-Małmazja po Wermut) hod. SK Cholewy ; ród męski Krzyżyk or.ar., rodzina; Gazella or.ar. oraz Krzysztań Czarnota  podczas ; pokaz specjalny Białka 

Aby coś wyłuskać na przyszłość, ważne aby prowadzić selekcję młodzieży pod kątem użytkowym, pokroju i charakteru. Jeśli ród Krzyżyka ma przetrwać kolejne lata, a może i wieki, trzeba żeby były to konie urodziwe, znakomite pod kątem budowy, z dobrą psychiką, rosłe, o dużej twardości, odwadze, zdrowiu i wybitnych cechach użytkowych. Nie tak dawno od Grzegorza Miklaszewskiego, wielkiego entuzjasty użytkowania koni arabskich, usłyszałem, że polskich arabów raczej nie uratują hodowcy, tylko ludzie, którzy zechcą na nich jeździć. W przypadku rodu Krzyżyka będzie tak z całą pewnością.

W sumie, to jestem chyba spokojny. Krzyżyk ma swoją oryginalność, ugruntowaną legendę, jest na wskroś polski, stoją za nim kultowe postaci jak choćby Zygmunt Braur. Kryje w sobie tajemnicę, ciągle zachwyca dzikością, dla wielu będąc emanacją prawdziwego kuhailana. To wszystko sprawia, że jest i będzie fascynujący dla obecnych, a także przyszłych pokoleń użytkowników i miłośników arabów dzielnych, i pięknych. I kto wie, może ci, którzy postawili krzyżyk na Krzyżyku jeszcze o niego poproszą. Życie bywa przewrotne.


 

Krzysztof Czarnota – polski pisarz, autor tekstów, satyryk, scenarzysta programów rozrywkowych, koniarz, terapeuta. W swoim życiu zajmował się bardzo wieloma rzeczami. Jest Trenerem i hodowcą koni arabskich. Ujeździł kilkaset wierzchowców, przez lata pełniąc rolę końskiego psychologa. Jako zawodnik w dyscyplinie Konnych Rajdów Długodystansowych ma na koncie starty i zwycięstwa w międzynarodowych zawodach.
Copyright © 2020
projekt IRN Multimedia
oprogramowanie choruzy.pl

Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Więcej informacji Zgadzam się