STADNINY

Rodzina klaczy Gazella or.ar. 1840, imp.1845 Jarczowce w Stadninie Koni Białka w latach 1981-2025
Ostróżka 1983 j.gn.(Woroblin - Ostka po Krezus) hod.Białka fot.Stuart Vesty , źródło ; Polish Prestige, katalog 1998

Autor: Hanna Sztuka

Skomplikowane losy polskich koni arabskich na przełomie XIX i XX wieku, które przetrwały rewolucję, dwie wojny światowe i upaństwowienie wraz ze zmieniającymi się koncepcjami hodowlanymi, pokazują  jak ważna jest konsekwentna praca polskich hodowców nad zachowaniem dziedzictwa dawnych stadnin kresowych. To niezwykłe trwanie w czasie i przenoszona z pokolenia na pokolenie wiedza oraz zamiłowanie do koni arabskich sprawia, że Polacy nadal mogą pochwalić się najstarszymi rodzinami żeńskimi w światowej hodowli. Obecnie w tym dziedzictwie pokoleń zacierają się podziały na hodowlę państwową i prywatną, choć to ta pierwsza ma z uwagi na ochronę państwa większą szansę na prowadzenie hodowli w kierunku zachowania rodzimych rodzin i rodów. 

Stadniny Dzieduszyckich  (1791-1914)

Import koni czystej krwi arabskiej do Jarczowiec, w roku 1845 przez Juliusza Dzieduszyckiego, stanowi swoisty kamień milowy w polskiej hodowli tej rasy. W odróżnieniu od tak zwanych rodzin kresowych, których źródeł należy szukać w dawnych stadach magnackich, pojawiają się na ziemiach polskich po raz pierwszy, oryginalne, najwyższej jakości  klacze sprowadzone bezpośrednio z pustyni. Importy z pustyni w tamtych czasach nie były oczywiście niczym nowym, niemniej jednak sprowadzano głównie ogiery dla uszlachetnienia własnych stad, a klacze pojawiały się dość rzadko i z reguły nie zakładały własnych rodzin lub, co  prawdopodobne, nigdzie tego nie zapisano.

Sprowadzone przez Juliusza Dzieduszyckiego konie, odznaczały się niezwykłą szlachetnością, a klacze : Gazella or.ar.1840, Mlecha or.ar.1840 i Sahara or.ar.1840, założyły  własne rodziny żeńskie, których przedstawicielki z czasem rozeszły się po całym świecie. Po śmierci Juliusza Dzieduszyckiego, większość  koni znalazła się w posiadaniu rodziny Dzieduszyckich : Wojciecha Dzieduszyckiego w Jezupolu, Florentyny Czartoryskiej z domu Dzieduszyckiej w Jabłonowie, Edmunda Dzieduszyckiego w Izydorówce oraz nie należącego do rodziny Longin-Łobosa w Taurowie. O ile same Jarczowce nie przetrwały po śmierci Juliusza Dzieduszyckiego, to jednak najcenniejsze konie pozostały w rękach rodziny Dzieduszyckich  do końca istnienia hodowli na kresach, czyli do czasów I Wojny Światowej. 

Gazella or.ar.1840 , hod.Anazeh Sebaa (B), imp.1845 Jarczowce, Juliusz Kossak , akwarela ok.1850, źródło; Wikimedia Commons

Juliusz Dzieduszycki, kiedy w 1845 wrócił z końmi z Arabii, miał dopiero 28 lat, a już wcześniej zasłynął wielką fantazją i znawstwem przy zakupie słynnego Bagdada. Dla okolicznej szlachty stał się bohaterem, a ponieważ był towarzyski, lubił gości i miał szeroki gest, jego pustynne araby, owiane aurą romantycznej przygody, znalazły się w centrum uwagi. Dzieduszycki był zamiłowanym jeźdźcem i w swoich majątkach organizował polowania  z psami, dzięki czemu jego konie były w stałym ruchu. Jego araby były też intensywnie użytkowane w zaprzęgach, przechodząc tym samym ostrą selekcję. Dzięki takim metodom prowadzenia hodowli Dzieduszycki, jako wielki miłośnik koni, znakomity jeździec i znawca spraw hodowlanych, stał się w niedługim czasie wielkim autorytetem. Znany hipolog z tamtego okresu, Kajetan Sołtan Abgarowicz z Dubienki w powiecie buczackim, tak pisał o Juliuszu Dzieduszyckim; “Rozgłos tego stada i sława gościnności młodego właściciela rosły z każdym dniem. Jarczowce stały się po prostu Mekką, miejscem pobożnej pielgrzymki dla wszystkich, podówczas tak jeszcze licznych miłośników arabskiego konia. Hrabia Juliusz (...) miał dziwny instynkt hodowlany, intuicję, po prostu zmysł twórczy, równy wielkim angielskim hodowcom i miał prawdziwą wiedzę fachową, która ochraniała go nieraz od błędów i omyłek, tak częstych przy hodowli tak bardzo szlachetnych koni.” Talent hodowlany Juliusza Dzieduszyckiego i jego wielka charyzma wśród szlachty sprawiły, że hodowla koni orientalnych nabrała nowego impulsu i stała się niezwykle modna na Wołyniu, Podolu i Małopolsce. 

Jak pisał Abgarowicz „I słusznie przeciąg czasu lat 1840-1870 możemy nazwać epoką Juliusza Dzieduszyckiego”. W Jarczowcach, przy pałacu do którego dojeżdżało się wprost z podolskiego stepu, hrabia Juliusz wybudował specjalne stajnie. Z długiej stajni dla ogierów prowadziły bezpośrednie drzwi do pałacowej jadalni, a ze stajni źrebiąt - do salonu. Stajnie urządzone były z ogromnym przepychem, wyłożone marmurami i wschodnimi kobiercami. W luksusowych boksach, zaprojektowanych przez hrabiego, wisiały olbrzymie lustra w których przeglądały się konie. Klacze trzymano w nieco skromniejszych pomieszczeniach obok pałacu i na folwarkach. 

Juliusza Dzieduszyckiego nazywano na Podolu i w Małopolsce “Wielkim Koniuszym”. A Wielki Koniuszy koniecznie chciał mieć portrety swoich ukochanych koni. W tym celu poszukiwał we Lwowie malarza. Nie dość, że nie znalazł nikogo, to jeszcze kilku się obraziło na jego propozycję …”My, panie hrabio, malujemy landszafty i ludzi, a nie bydlęta”. Dopiero kiedy jego kuzyn, Kazimierz Dzieduszycki z Niesłuchowa, przedstawił mu młodego Juliusza Kossaka,  spełniło się jego życzenie. Panowie bardzo przypadli sobie do gustu. Obaj kochali konie, polowania i szlacheckie wybryki. Kossak przyjechał do Jarczowiec na kilka miesięcy, ale ostatecznie przebywał tam, z przerwami pięć lat (1845-1850). Narysował i namalował wszystkie jarczowieckie ogiery i klacze oraz ich właściciela. Pobytowi w Jarczowcach  Juliusza Kossaka, dzięki niestety nielicznym zachowanym obrazom, zawdzięczamy to, że możemy dzisiaj przekonać się na własne oczy jak wyglądały najsłynniejsze konie arabskie z połowy XIX wieku, a między nimi  Gazella or.ar. , Mlecha  or.ar. i Sahara or.ar. Ewa Dzieduszycka, żona ostatniego właściciela Jezupola, opisała tę historię  następująco “(...) Po Juliuszu mało zostało pamiątek. (...) Były tam podobizny ogierów i klaczy, obrazy przedstawiające całe stada na pastwisku i kartony pełne żartobliwych rysunków z życia obu Juliuszów w Jarczowcach. Widać było z nich, że nie prowadzili tam zbyt ascetycznego życia(...)”.  Kolekcja ta szczęśliwie przetrwała I Wojnę Światową, zdeponowana we Lwowie. Jednakże już podczas II Wojny Światowej,  kolekcja kilkudziesięciu obrazów, którą synowi Dzieduszyckich, Wojciechowi, udało się przewieźć  do Krakowa została zrabowana  przez niemieckiego zbrodniarza wojennego i kolekcjonera Petera Mentena. Nie jest wykluczone, że kiedyś jeszcze zostaną odzyskane i wówczas zobaczymy więcej kossakowych arabów z Jarczowiec. 

Juliusz Dzieduszycki na Azecie , Juliusz Kossak, akwarela, 1847, źródło; K.Olszański “Juliusz Kossak”, Kraków 2000
  
Juliusz Dzieduszycki zmarł bezpotomnie  w roku 1885, a stadninę po jego śmierci odziedziczył jego bratanek, hr. Wojciech Dzieduszycki, który zachował dla siebie tylko część stada. Reszta koni Juliusza Dzieduszyckiego została sprzedana do innych hodowli. Znaczną część wybrakowanych koni zakupiła z Jarczowiec Florentyna Czartoryska, z domu Dzieduszycka, czemu zawdzięczamy między innymi przetrwanie i rozwój w jej majątku w Jabłonowie, najstarszego polskiego rodu męskiego ogiera Krzyżyk or.ar. 1869, imp. do Jarczowiec 1845.

Spadkobierca Juliusza,  Wojciech  Dzieduszycki,  nie miał ani zamiłowania,  ani czasu dla koni arabskich, gdyż był prominentnym politykiem ówczesnej Galicji. Wybrał z Jarczowiec zaledwie 12 klaczy i przeniósł je do swojego majątku w Jezupolu. Kolejny impuls do rozwoju,  hodowla ta dostała dopiero, kiedy stadninę w Jezupolu w roku 1894 przejął syn Wojciecha, Władysław Dzieduszycki - tradycje jarczowieckie ponownie odżyły.

Niestety już w roku 1914  wszystkie konie ze stadniny w Jezupolu zostały zabrane przez wojska niemieckie. W Jezupolu pozostała jedna klacz, Pomponia 1902 oraz trzy kilkumiesięczne klaczki : Gazella II 1914, Mlecha 1914 i Zulejma 1914.

Klaczki przetrwały I Wojnę Światową i pożogę rewolucji bolszewickiej, ale po utracie Jezupola, Władysław Dzieduszycki zmuszony był je sprzedać, kończąc w ten sposób 123 letnią hodowlę jego rodziny. Klacze jezupolskie kupił Henryk Przewłocki do majątku Mordy, gdzie trafił na nie inspektor Włodzimierz Wnukowski, a Generalny Dyrektor Zarządu Stadnin Państwowych Jan Grabowski, zdecydował się na ich zakup. Ostatecznie Gazella II, Mlecha, Pomponia i Zulejma zostały wymienione za konie robocze i trafiły w 1920 roku do nowo utworzonego działu koni arabskich w Państwowej Stadninie Janów Podlaski. W kolejnych latach każda z nich  stworzyła własną, niezwykle cenną rodzinę. 

Gazella II 1914,  matka kolejnych pokoleń!

Gazella II 1914 gn.(Koheilan or.ar.-Abra po Anvil)  hod. W.Dzieduszycki Jezupol, fot.archiwum autorki 

Gazella II 1914, okazała się jedną z najważniejszych janowskich matek w okresie 20. lecia międzywojennego, którą ówczesny hodowca w Państwowej Stadninie Koni Janów Podlaski, Stanisław Pohoski darzył szczególnym zaufaniem. W kolejnych latach urodziły się córki Gazelli II: Elegantka 1923, Fryga II 1924, Jaskółka II 1928, Makata 1931, Najada 1932 oraz Taraszcza 1937.

Elegantka 1923 gn. (Bakszysz - Gazella II po Koheilan or.ar.) hod.Janów Podlaski, fot.archiwum autorki 

Fryga II 1924 gn. (Bakszysz - Gazella II po Koheilan or.ar.) hod.Janów Podlaski, fot.archiwum autorki 

Jaskółka II 1928 gn. (Koheilan I (HU)-Gazella II po Koheilan or.ar.) hod.janów Podlaski, fot.archiwum autorki 

Rodzina Gazelli or.ar. ponownie została odbudowana po II Wojnie Światowej, pomimo, że sama Gazella II 1914, a także wszystkie cenne klacze z tej linii, poza Ofirką 1939, Wilgą 1938 i Rozetą 1935, w 1939 roku zostały zagrabione przez Rosjan i trafiły do Tierska na Kaukazie. Potomstwo Gazelli II stało się na wiele pokoleń nieocenionym źródłem krwi dla hodowców zarówno w Polsce jak też w ZSRR. 

 
Wilga 1938 gn. (Ofir - Jaskółka II po Koheilan I (HU) hod.Janów Podlaski, fot.archiwum autorki

Ofirka 1939 gn.(Ofir - Fryga II po Bakszysz) hod.janów Podlaski, fot.archiwum autorki

 
Carmen 1942 siwa (Trypolis - Wilga po Ofir)hod.Janów Podlaski, fot.archiwum autorki 

W Polsce po  II Wojnie Światowej ocalone konie arabskie podzielono według koncepcji dra Edwarda Skorkowskiego, zgodnie z reprezentowanym typem saklawi i kuhailan. Wśród klaczy, które przetrwały wojnę, klacze zakwalifikowane do typu kuhailan,  a wywodzące się od córek Gazelli II 1914, wszystkie hodowli janowskiej to: 
 
Tabela 1: zestawienie ocalonych klaczy z rodziny Gazella or.ar. w pierwszych latach po II Wojnie Światowej 

Córki Gazelli II 1914

  Rok 1946

Rok 1958

Stadnina

Reprezentowana w 2025 w stadninach państwowych

Elegantka 1923

Rozeta 1935

uratowana w kraju 


Nowy Dwór

Janów , Białka 

Fryga  II 1924

Ofirka 1939

rewindykowana z Niemiec


Albigowa

Janów, Michałów, Białka 

Jaskółka II 1928

Wilga 1938

rewindykowana z Niemiec


Albigowa

Janów, Michałów, Białka


Carmen 1942

rewindykowana z Niemiec 


Albigowa 

Michałów, Białka 

Taraszcza 1937


Porfira 1953

zakupiona z ZSRR 

Michałów 

Michałów 


Powojenną historię rasy w Polsce charakteryzują liczne przekształcenia w państwowej hodowli: w 1948 roku podzielono ocalone konie na stadniny ; Nowy Dwór, Albigowa i Klemensów. W 1953 konie z Klemensowa przeniesiono do Michałowa. W roku 1960 nastąpił kolejny podział koni. Zlikwidowano stadniny w Albigowej i Nowym Dworze, przenosząc konie do Janowa. Następnie w 1973 roku, na bazie klaczy z Janowa i Michałowa utworzono Stadninę Koni Kurozwęki, aby w roku 1981 wszystkie trzy istniejące stadniny zasiliły swoimi klaczami nowo powstającą Stadninę Koni Białka. Klacze wywodzące się od czterech córek Gazelli II 1914, funkcjonują aktualnie we wszystkich trzech stadninach państwowych. 

Rodzina klaczy Gazella or.ar. w Białce 

W stadzie założycielskim Stadniny Koni Białka znalazły się pierwotnie trzy klacze z rodziny Gazella or.ar. wywodzące się od córek Gazelli II 1914. Od Jaskółki II 1928 były to; Cartagena 1978 (Muharyt - Candida po Aquinor) hod. Janów Podlaski i Wieczerza 1976 (Tryptyk - Wieża po Doktryner) hod.Kurozwęki z tym, że ta druga dała w Białce dwie córki, a następnie  została wybrakowana. Własne odgałęzienie  poprowadziła natomiast klacz Carmen 1984, córka janowskiej Cartageny. 

Cartagena 1978 siwa (Muharyt - Candida po Aquinor) hod.Janów Podlaski , fot.archiwum autorki

Cacanka 1991 kaszt. (Borysław - Carmen po Woroblin) hod.Białka, fot.S.Vesty, źródło; Polish Prestige 1997 

Carina 1997 siwa (Pesal - Cacanka po Boryslaw) hod.Białka, fot.S.Vesty, katalog Pride of Poland 2003

Jej wnuczka Carina 1997 (Pesal - Cacanka po Borysław), okazała się jedną z najcenniejszych klaczy w białeckim stadzie, dając w swojej długiej karierze hodowlanej osiem córek, w tym trzy wcielone do hodowli oraz ogiera czołowego Celsjusz 2004 po Ekstern. Wśród córek Cariny, zdecydowanie wyróżniła się Calineczka 2003, jako matka dwóch wybitnych klaczy: Calatea 2008 po Ekstern  oraz Camilia 2009 po Piaff. Calatea 2008 (Ekstern -Calineczka po Metropolis NA), jako klacz hodowlana została w roku 2025 wyróżniona Trofeum WAHO dla wybitnego przedstawiciela rasy, polskiej hodowli. Camilia z kolei po sprzedaży na Bliski Wschód zdobyła wiele prestiżowych nagród. 

Ostka 1975 gn. (Krezus - Ostrawa po Carycyn) hod.Janów Podlaski, fot.archiwum autorki

Od kolejnej córki Gazelli II - Frygi II 1924 pochodziła klacz Ostka 1975 (Krezus-Ostrawa po Carycyn) hod.Janów Podlaski. W Białce klacze wywodzące się od Ostki, wyróżniły się nie tylko dzielnością, ale także urodą. Córka Ostki, Ostróżka 1983 zdobyła w roku 1984  dla młodej stadniny tytuł Wiceczempionki Polski Klaczy Młodszych i był to pierwszy tytuł dla tej stadniny na Pokazie Narodowym. Druga z córek Ostki - Osełka 1987 (Palas-Ostka po Krezus) to zasłużona matka stadna, która dała użytego w hodowli ogiera Oset 1993, oraz ogiera Ostragon 1994 - zwycięzcę Derby,  również użytego w hodowli. 

 
Ostróżka 1983 j.gn. (Woroblin - Ostka po Krezus) hod.Białka, fot.archiwum autorki 

W roku 1998 do Stadniny Koni Białka wcielono dużą i bardzo cenną grupę klaczy z likwidowanej Stadniny Kurozwęki. W tej grupie znalazły się  klacze z rodziny Gazella or.ar. wywodzące się od kolejnej córki Gazelli II - klaczy Elegantka 1923:  Cyma 1991 po Eukaliptus  i Cirka 1994 po Borek, które znacząco wzbogaciły białeckie stado klaczy.

Cirilla 2006 (Ekstern - Cirka po Borek) hod.Białka, fot.Ewa Imielska-Hebda 2024, klacz z grupy pochodzącej z Kurozwęk 

Cirlita 2011 (Eryks - Cirka po Borek) hod.Białka, fot.Ewa Imielska-Hebda 2024, klacz z grupy pochodzącej z Kurozwęk 

Z kolei w roku 2017, Białka zakupiła w Janowie kolejną cenną klacz z rodziny Gazella or.ar. wywodzącą się od córki Gazelli II - Jaskółki II,  klacz Angora 2009 (Ganges-Anarchia po Gazal Al Shaqab) hod.Janów Podlaski. 

Angora 2009 ( Ganges - Anarchia po Gazal Al Shaqab) hod.Janów Podlaski, wł.Białka, fot.Ewa Imielska-Hebda,2024 

Rodzina klaczy Gazella or.ar. jest reprezentowana obecnie w Białce znacząco, gdyż przez  klacze wywodzące się od trzech córek Gazelli II:  czyli Elegantka 1923, Fryga II 1924 oraz Jaskółka II 1928. 

Tabela 2: zestawienie klaczy wywodzących się od córek Gazelli II w Stadninie Koni Białka w latach 1981-2025

córki Gazelli II 1914

reprezentowane w  Białce od roku

klacze - stan na rok

2025

młodzież- stan na rok 

2025

Elegantka 1923

od 1998

Cirilla 2006

Cirlika 2021


Ciupaga 1984

Cirlita 2009

Carinka 2022

Sprzedaż 2025


Cyma 1991

Cilia 2018

Czata 2022

Sprzedaż 2025


Cirka 1994

Chilia 2020

Celimena 2023

Sprzedaż 2025




Carta 2023

Sprzedaż 2025




Cruella 2024

Sprzedaż 2025




Cyklamina 2025

Fryga II 1924

od 1981

Orea 2012

Wybrakowana do sprzedaży 

Olena 2023


Ostka 1975

Orletta 2017

Wybrakowana do sprzedaży 

Obrotna 2023

Sprzedaż 2025




Ochra 2024




Orchideja 2025

Jaskółka II 1928

Cartagena 1978

Camena 2020

Wybrakowana 2025 do sprzedaży 

Cuba 2023

Sprzedaż 2025


Wieczerza 1976


Cala 2025


od 2017

Angora 2009

Angora 2009

Antyka 2025


Co  zostanie z dziedzictwa Gazelli or.ar. 

Rodzina klaczy Gazella or.ar., przedłużona przez klacz Gazella II 1914, jest w polskiej hodowli państwowej reprezentowana przez klacze, które możemy spotkać w rodowodach licznych cennych klaczy i ogierów, gdzie występują zarówno konie wybitnie piękne jak też wybitnie dzielne. Jednym z najciekawszych przykładów jest potomstwo klaczy Fryga II 1924, która poprzez Ofirkę 1939, cudem uratowaną od sowieckiej grabieży, dała klacze bez których trudno sobie dziś wyobrazić polską hodowlę. Klacze wywodzące się bezpośrednio od Ofirki, są znane z wybitnej dzielności i obecnie choć nieliczne, kontynuują hodowlę w rodzinach żeńskich w Janowie: Oktavia 2003  oraz w Białce Orea 2012  i Orletta 2017. Z kolei córka Ofirki, Gastronomia 1946, która trafiła do Michałowa, dała szereg urodziwych klaczy, a z jej odgałęzienia pochodzą takie klacze jak Czempionka Świata Galilea 2000 po Laheeb, utytułowana Galerida 2013 po Shanghai E.A., czy jedna z najpiękniejszych obecnie michałowskich klaczy Goltemma 2018 po Sahm El Arab.

Trofeum WAHO - nagroda przyznawana dorocznie najlepszemu, najbardziej zasłużonemu  przedstawicielowi rasy arabskiej w kraju

Calatea 2008 gn. (Ekstern - Calineczka po Metropolis NA (US) hod.Białka, własność : Marek Kondrasiuk wraz z rodziną odbiera nagrodę, fot.Ewa Imielska-Hebda 2025

Wydaje się, że najcenniejszą reprezentantką tej rodziny wyhodowaną w Białce, jest nagrodzona Trofeum WAHO dla wybitnego przedstawiciela rasy polskiej hodowli w roku 2025, klacz Calatea 2008 ( Ekstern - Calineczka po Metropolis NA). 

Niestety Caletea jeszcze jako odsadka, a następnie także jej matka Calineczka, zostały sprzedane, bez użycia w Białce. Calatea okazała się dla jej nowego właściciela “kurą znoszącą złote jajka”, gdyż jest matką trzech ogierów użytych w hodowli, które wcześniej zdobyły liczne nagrody na pokazach oraz kilku córek, które z powodzeniem kontynuują linię, niestety poza Białką. Należy jedynie wyrazić ubolewanie, że Trofeum WAHO nie zostało przyznane wcześniej białeckiej klaczy Carina 1997 po Pesal, babce Calatei, która zasłużyła się w hodowli jako wybitna matka zarówno ogierów jak i klaczy. Jeśli spojrzymy głębiej w rodowód Calatei, natrafimy na klacz Carmen 1942 (Trypolis - Wilga po Ofir), matkę słynnego ogiera Comet, którego córki dały podstawę do sukcesów polskiej hodowli na świecie. Pomimo niepodważalnej wartości tego odgałęzienia, doszło do jego niemal całkowitego zatracenia w Białce.  Decyzje sprzedażowe podejmowane w Białce w latach 2005-2015 oraz niestety obecnie, pozbawiają tę hodowlę najcenniejszych młodych klaczy, pozostawiając w hodowli własnej, konie miernej jakości. Takim przykładem jest nie tylko wspomniana wyżej Calatea 2008 po Ekstern, lecz także jej rówieśniczka  Frymuszka 2008 po Ekstern, matka Wiceczempiona Świata ogiera Fuerte.

Czata 2022 sk.gn. (Magic Magnifique - Cirlita po Eryks) hod.Białka, fot.S.Vesty, źródło; Pride of Poland 2025

Na ostatniej aukcji Pride of Poland 2025 klacz Czata 2022, zamiast zastąpić w hodowli swoją matkę, której jest najlepszą córką, została sprzedana w wieku zaledwie trzech lat, bez  zastosowania w hodowli. Podobnie rzecz się ma z ledwie pięcioletnią klaczą Camena 2020. Wystarczy spojrzeć na załączone drzewo genealogiczne aby uświadomić sobie, jak wielkie jest ryzyko utraty kolejnej linii. Jak widać na załączonej powyżej tabeli, sprzedaż nadwyżki hodowlanej zmieniła się w 2025 roku w  totalną wyprzedaż całej rodziny. Jest to tym bardziej zdumiewające, że na osiem klaczy  z rodziny Gazelli or.ar. źrebna jest tylko jedna. 

Jak bardzo zapędzono się w Białce w szale sprzedaży, widać na przykładzie rodziny klaczy Ukrainka 1815, kiedy to do roku 2011 po prostu sprzedano wszystko co do nogi, choć wydała ona takie znakomite klacze jak:  Florena 1987, Fula 1993, Fraskata 1993, Fabryszka 2003, czy wreszcie wspomniana wyżej Frymuszka 2008. Autorka niniejszego artykułu włożyła wiele trudu, aby odzyskać tę linię dla Białki. Dzięki temu w roku 2022 dołączyła do stada klaczy w Białce wnuczka białeckiej klaczy  Florena  1987 (Palas - Flotylla po El Paso),  zakupiona z  hodowli prywatnej. Faith 2013 (RFI Farid-Florencja po Oset) szczęśliwie dała już w stadninie dwie dobre córki. 

Niestety obecne działania wskazują, że sytuacja utraty całej z takim trudem zbudowanej rodziny  może się powtórzyć. 

Camena 2020 (Equator - Campania po Psytadel) hod.Białka, fot.S.Vesty, źródło; Pride of Poland 2025

Powody dla których taka nieograniczona wyprzedaż jest szkodliwa podaje  ikona polskiego marketingu, twórca marki Polish Prestige , Marek Grzybowski …”U podstaw katastrofy leży błąd logiczny kolejnych ekip rządowych, które niezależnie od opcji politycznej uważają, że hodowla państwowa ma być opłacalna, a jak nie, to jest niepotrzebna. Według tej logiki zlikwidowano większość stadnin półkrwi i pełnej krwi.  Z tym błędem myślenia walczę od wielu lat. HODOWLA PAŃSTWOWA JEST PO TO ABY TRWAĆ. To jest bank genetyczny, który ma być chroniony i rozwijany, niezależnie od rynku. Celem hodowli państwowej nie jest aukcja i osiąganie rekordów cenowych. Aukcja jest jedynie najlepszym sposobem pozbycia się z hodowli nadmiaru koni, czyli jest elementem selekcji hodowlanej.
Hodowla koni arabskich w Polsce znajduje się w głębokim kryzysie, podobnie jak cała hodowla światowa, produkująca nadmiar koni, które nie tylko nie znajdują nabywców, ale też nie przedstawiają sobą realnej wartości użytkowej. Polska hodowla dziś nie wyróżnia się czymkolwiek, co mogłoby fascynować, przyciągać klientów ze względu na specyfikę myśli hodowlanej. Rynek, zredukowany do popytu na wybitne konie pokazowe, nie uzasadnia utrzymywania państwowych stadnin. Czy jest zatem szansa na uratowanie Janowa, Michałowa i Białki?  TAK, pod warunkiem, że konie „Pure Polish” i „Horses of the State Stud” staną się dobrem tak rzadkim i tak drogocennym, że będą zabiegać o jego posiadanie ludzie, o najwyższym statusie majątkowym na świecie. Szansą jest powrót do korzeni, do oryginalnej polskiej koncepcji hodowlanej.“




Hanna Sztuka swoją przygodę z końmi rozpoczęła jako zawodnik WKKW, a następnie instruktor i trener PZJ m.in. w tej dyscyplinie sportu. Jako trener w CHKJ "Halicz" uczestniczyła w projekcie Akademii Rolniczej w Lublinie, kierowanym przez prof. Ewalda Sasimowskiego nadzorując przygotowanie kuców felińskich do próby dzielności. 

Hanna Sztuka to hodowca koni arabskich z wieloletnim doświadczeniem. Kierowała hodowlą w stadninie Tarus Arabians a następnie Agricola Farm, gdzie urodził się zwycięzca Derby ogier Eliat oraz znane klacze Bajaderka czy Valeriana. W latach 2016-2018 była głównym hodowcą w Stadninie Koni Michałów a w latach 2021-2023 kierowala Stadniną Koni Białka.
Jej zasługą jest wyhodowanie w Michałowie takich koni jak Ferrum (czempion Polski, złoty medalista Czempionatu Europy), EL Esmera (Czempionka Polski& Best in Show, złota medalistka Czempionatu Europy, Narodowa czempionka UAE 2024, brązowa medalistka GCAT Ajman 2025, złota medalistka Sharjah International Festival 2025), Elmedida (brązowa medalistka Czempionatu Europy), El Madera (czempionka Europy klaczy starszych), Florissima i Elgarolia, które zdobyły złote medale w Pokazie Narodowym. A także ogiera Ptolemeusz srebrnego medalisty Czempionatu Europy i klaczy Emarella Narodowej Czempionki Kataru oraz brązowej medalistki GCAT w katarze 2024.  Hanna Sztuka obecnie jest aktywnym członkiem PZHKA oraz sekretarzem Towarzystwa Hodowli Polskiego Konia arabskiego a także autorką licznych publikacji na temat historii i hodowli koni czystej krwi arabskiej.
Copyright © 2020
projekt IRN Multimedia
oprogramowanie choruzy.pl

Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Więcej informacji Zgadzam się