OPINIE
PRIDE of POLAND 2026, Miś na miarę naszych możliwości!
Autor: Hanna Sztuka
"Wszystkie wystawione
konie znalazły nabywców - wynik, którego w ostatnich latach nie udało się osiągnąć. Do Janowa
wrócili także klienci i międzynarodowe zainteresowanie polską hodowlą. To ważny sygnał, że renoma
Janowa Podlaskiego i polskiej hodowli koni arabskich może być skutecznie odbudowana. To efekt
konsekwentnej pracy, dobrego zarządzania i przywracania hodowli należnej jej pozycji przez
ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego i dyrektora KOWR Henryka Smolarza. Janów
Podlaski znów jest na światowej mapie. I nie pozwolimy, by kiedykolwiek miał z niej zniknąć”.
( psl.org.pl)
“Najlepsza aukcja od
dekady. Konie z Pride of Poland sprzedane za milion euro” (Panorama
Lubelska)
“Aukcja Pride of Poland w
Janowie Podlaskim. Konie sprzedane za zawrotne kwoty” (Onet)
“My tym misiem otwieramy oczy niedowiarkom!" ( “Miś”
1980)
Ten słynny cytat z kultowej komedii “Miś” 1980 w reżyserii Stanisława
Barei i jego filmowy kontekst to przedstawienie wielkiej słomianej kukły, która miała odpowiadać
żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. W zamyśle twórców i bohaterów filmu miał to być pretekst do
krytyki marnowania publicznych pieniędzy na absurdalne, nikomu nie potrzebne inwestycje, z których
nie było zysku, za to miały robić wrażenie. Dziś to powiedzenie stosuje się ironicznie do wszelkich
chybionych przedsięwzięć, przerostów formy nad treścią, biurokratycznych pomysłów inwestycji
realizowanych na pokaz, które mają zamknąć usta krytykom choć nie mają realnej
wartości.
W tym miejscu pragnę jasno powiedzieć - nie jestem
przeciwnikiem aukcji w Janowie. Jednak jej ostatnie wcielenie- Pride of Poland 2026 kojarzy mi się
właśnie z filmem “Miś”. Znając aukcję i jej kulisy od wielu lat w tym roku uświadomiłam sobie, jak
bardzo ta impreza została zawłaszczona przez politykę, że stała się karykaturą samej siebie.
Już na etapie przygotowań mieliśmy przedsmak działań propagandowych ocierających się o śmieszność
ale kampania odpalona tuż po zakończeniu aukcji to istna fabryka treści. Poniżej dla zilustrowania
tej absurdalnej kampanii zestawienie wyników aukcji w Janowie z lat
2000-2026;
Najlepsza aukcja od dekady! Serio ? Wynik jest ledwo średni a
biorąc pod uwagę, że jest to 999 tys. euro za 16 koni to nijak się to ma do wyniku z roku 2015 kiedy
to jeden koń został sprzedany za 1,350 mln euro, w roku 2020 było to 1,250 mln euro za jednego
konia czy roku 2023, kiedy za jedną klacz klient zapłacił 810 tys. euro. Jeszcze wyraźniej
widać to na danych dotyczących średniej ceny uzyskanej za konia. Najdroższy koń tegorocznej aukcji
to cena zbliżona do średniej z lat 2015, 2020 czy 2023. Jeśli spojrzymy na te zestawienia
chłodnym okiem to widzimy, że tegoroczny wynik możemy zaliczyć do pierwszej dziesiątki najsłabszych
wyników w ciągu ostatnich 26 lat a średnia cena to pierwsza trójka od końca. Skąd więc taka
euforia w ogłaszaniu sukcesu? No właśnie z potrzeby politycznej
propagandy.
Iluzja znaczenia
Dawno już minęły czasy kiedy koń arabski był ”Rolls
Roycem polskiego eksportu”. Na szczęście Polska posunęła się technologicznie mocno do przodu i nie
musimy już hodować i sprzedawać koni po to, aby budżet państwa zasilić dewizami. Dziś hodowla koni
arabskich w Polsce powinna pełnić zupełnie inną funkcję niż w czasach Gomółki. Niestety po
tegorocznej Pride of Poland należy stwierdzić, że obecnie pozostający przy władzy politycy pozostali
mentalnie w tamtych czasach. Owszem, możemy jako propagatorzy kulturowego znaczenia hodowli oraz
restytucji polskiego konia arabskiego poczytywać sobie za sukces, że ci sami politycy przyjęli naszą
narrację i mówią o konieczności zachowania tradycji polskiej hodowli, ba, nawet jej dziedzictwa!
Jednak każde ich działanie temu przeczy, zamieniając imprezę w Janowie w wiejski festyn, którego
główną atrakcją jest handel końmi. Już podczas pierwszych aukcji w latach 70. XX wieku dopuszczano
miejscową ludność, która przez płot mogła popatrzeć jak wielcy tego świata za dolary kupują polskie
araby. Wtedy to była nie lada atrakcja a dziś? Dziś aby zobaczyć aukcję na żywo należy zapłacić i to
niemało. Można również obejrzeć transmisję w internecie za darmo. I cóż tam zobaczyliśmy w tym
roku?
Aukcja odbyła się w formacie, który pojawił się w roku 2018 i
jest autorskim pomysłem ówczesnego organizatora Macieja Grzechnika. Tamta impreza została tak samo
strollowana jak obecna jest sztucznie pompowanym sukcesem w mediach. Co ciekawe to co wówczas
spotkało się ze sterowaną przez Trójjedynych fachowców krytyką, dziś jest już uznane za wysokiej
jakości normę. Wszyscy pamiętamy jak obecny dziś członek zarządu Michałowa, Jerzy Białobok narzekał,
że wystrój przypominal mu nocny klub. A tu proszę to co było złe w 2018 w 2026 jest już super! To
jest typowy przykład jak punkt widzenia zależy od punktu
siedzenia.
Organizatorzy w tym roku postawili wszystko na jedną
kartę. Była pełna mobilizacja i wrażenie walki o przetrwanie. Wśród licznie zgromadzonych gości
dominowali politycy, działacze, urzędnicy w delegacji, miłośnicy szukający sobie miejsca w branży i
starzy druhowie Trójjedynych głównie z USA Najmniej było polskich hodowców skutecznie odsuwanych na
bok. To zdominowanie janowskiej imprezy przez zagranicznych kooperantów jest kolejnym znakiem
firmowym obecnej ekipy. Za publiczne pieniądze zatrudnia się zaprzyjaźnionych znajomków z zagranicy
chyba jedynie z tego powodu aby rodacy jak najmniej dowiedzieli się o kulisach organizacji. Skąd my
to znamy. Polturf czy coś w tym stylu się przypomina. A potem jak zmieni się władza to znów się
obrażą i będą Polsce robili koło przysłowiowego pióra.
Z wypowiedzi do mediów polityków, którzy stali się twarzami
tej imprezy, przebija tak głębokie przekonanie o danej nam raz na zawsze wyjątkowości, że
zastanawiam się skąd oni czerpią tę wiedzę. Pani marszałek Kidawa-Błońska oświadczyła nawet
publicznie, że teraz budujemy nową markę polskiego konia arabskiego. Możliwe, że ma to związek z
wcześniejszymi wynurzeniami ministra Krajewskiego na temat pure Polish, kiedy stwierdził, że pure
Polish to tylko chwyt marketingowy z lat 80. Zawłaszczenie janowskiego wydarzenia przez polityków na
skalę niespotykaną do tej pory powoduje wprost proporcjonalne obniżenie poziomu w sferze opowieści
merytorycznej. Ktoś, coś, kiedyś, 200 lat historii, dolary, euro, cały świat nas podziwia, jesteśmy
najlepsi, inni mogą się od nas uczyć albo jeszcze lepiej kupować. Tyle zostaje w przekazie
medialnym. Ile w tym prawdy? A to już inna opowieść.
Osobiście
uważam, że obecność wysokiej rangi posłów i państwowych urzędników na aukcji koni to żenujący obraz
upadku znaczenia polskiej hodowli państwowej. Żenujący z tego powodu, że ich nie interesuje
rzeczywisty stan hodowli, tylko wykorzystanie sytuacji i pokazanie się na sowicie opłacanej z
publicznych pieniędzy, nagłośnionej medialne imprezie, w celu pokazania własnemu elektoratowi, że
“robimy, nie gadamy” - czyli odbudowaliśmy już hodowlę i prestiż Janowa Podlaskiego z
PIS-owskiej ruiny. Nie ma najmniejszego znaczenia czy to się stało rzeczywiście czy też nie. Mamy
swoich ludzi, opłacone media, mamy przekaz dnia po aukcji i ciemny lud to kupi a przynajmniej
próbujemy mu to wcisnąć;
“Janów Podlaski odzyskał blask. Trzy lata pracy i udało się
odbudować kluczową stadninę. Wszystkie wystawione na aukcji konie znalazły nowych właścicieli. By
nigdy więcej nie trzeba było odtwarzać jakości naszych hodowli… trzeba wygrać wybory w 2027 roku.
Pamiętajmy.” (profile fb posłów KO).
Swoją drogą ciekawe kiedy dowiemy się ile ta huczna impreza
kosztowała. Z dostępnych na dziś informacji wynika, że KOWR w tym roku przekazał do Janowa 3,7 mln
zł na organizację imprezy. Koszt organizacji technicznej to około 1,6 mln. Ciekawe na co poszło
pozostałe 2 mln zł? Ciekawe jest również ile kosztowała osłona medialna tegorocznej imprezy bo że
jest na bogato to widać w social mediach i zaprzyjaźnionych
redakcjach.
Rolnicy z całą pewnością się ucieszą kiedy dowiedzą się, że
KOWR wydaje milion euro po to aby sprzedać konie za milion euro. KOWR, który musi te pieniądze
wycisnąć ze swoich dzierżawców czyli rolników, bo innych pieniędzy przecież nie
posiada.
Co tu się właściwie wydarzyło ?
“Pride of Poland od lat
kojarzy się z wyjątkowymi końmi arabskimi i rekordowymi licytacjami. Tym razem jednak uwaga
wszystkich skupiła się nie na klaczy czy ogierze, ale na… embrionie. Brzmi niedorzecznie? A jednak
to oficjalna oferta jednej z najbardziej prestiżowych aukcji hodowlanych w Europie”.
(INNPoland.pl)
Na perfekcyjnie skonstruowanej kampanii medialnej
tegorocznej Pride of Poland długim cieniem kładzie się oferta sprzedaży embrionu.
https://www.purepolishsociety.com/michalowski-embriomat-2026-s5990-n521 . Sprawa ta wywołała ogromne
kontrowersje a po nagłośnieniu jej przez publikację dziennika Rzeczpospolita stała się dla
organizatorów problemem wizerunkowym. Jerzy Białobok (nazywany już w środowisku hodowców
Embriobok) przedstawiał tę ofertę w sposób, który świadczy o kompletnym braku refleksji z jego
strony w temacie handlu zarodkami. Polskie stadniny państwowe mają wpisaną jako podstawę swojego
funkcjonowania jako strategiczne spółki Skarbu Państwa ochronę unikalnego materiału genetycznego, a
sprzedaż jest jedynie działalnością uboczną wynikającą z selekcji
hodowlanej.
“Kolejnym ministrom rolnictwa
aukcja spędza sen z powiek, ale nie wiedzą, że Pride of Poland, podobnie jak cała polska hodowla
koni, znalazła się w ślepej uliczce.U podstaw katastrofy leży błąd logiczny kolejnych ekip
rządowych, które niezależnie od opcji politycznej uważają, że hodowla państwowa ma być opłacalna, a
jak nie, to jest niepotrzebna. Według tej logiki zlikwidowano większość stadnin półkrwi i pełnej
krwi. Z tym błędem myślenia walczę od wielu lat. HODOWLA PAŃSTWOWA JEST PO TO ABY TRWAĆ. To
jest bank genetyczny, który ma być chroniony i rozwijany, niezależnie od rynku. Celem hodowli
państwowej nie jest aukcja i osiąganie rekordów cenowych. Aukcja jest jedynie najlepszym sposobem
pozbycia się z hodowli nadmiaru koni, czyli jest elementem selekcji hodowlanej.“
(M.Grzybowski)
Zarząd Michałowa i organizatorzy znaleźli się w
trudnej sytuacji po nagłośnieniu oferty sprzedaży embrionu, ale stało się to wyłącznie na ich własne
życzenie. Buta i arogancja z jaką podchodzą do zarządzania państwową hodowlą doprowadziła do
tego, że spada na nich fala krytyki. Przywoływanie przez Jerzego Białoboka w komentarzu dla
Rzeczpospolitej faktu powszechnego stosowania embriotransferu w hodowli koni półkrwi oraz handlu
embrionami na zagranicznych aukcjach jest wysoce nietrafione. To bezrefleksyjne naśladowanie innych
krajów doprowadziło Michałów do utraty szerokiej palety rodów męskich a stadnina, która 20 lat temu
była na światowym szczycie jest dziś już tylko “montownią” zagranicznej genetyki. Trudno
powiedzieć czy brak zainteresowania embrionem był efektem negatywnego odbioru tej oferty czy też sam
pomysł był na tyle nietrafiony, że oferta była nieatrakcyjna. Możemy jedynie wyrazić nadzieję,
że w nadzorze nastąpi jakakolwiek refleksja w tej sprawie.
Ryba psuje się od głowy
Ryba psuje się od głowy to znane polskie przysłowie. Oznacza ono, że wszelkie błędy,
kryzysy lub zepsucie w firmie , urzędzie czy państwie zaczynają się od szefów i osób rządzących. W
przypadku zarządzania stadninami państwowymi jest to jak najbardziej trafne określenie. To, że
stadniny są źle zarządzane widzi każdy kto ma choć trochę pojęcia o hodowli i rolnictwie. To, że w
państwowych stadninach koni arabskich system nadzoru nie działa również widać. Jeśli w stadninach i
nadzorze są od lat te same osoby, niezależnie od polityki, która zdaje się ich nie dotyczyć i te
osoby wzajemnie się chronią to mamy układ wręcz mafijny. W stadninach dobrze zorganizowana grupa
będąca w zmowie z urzędnikami nadzoru może w zasadzie przeprowadzić wszystko. Jeśli zarządy nie są
rozliczane z efektów swojej pracy, tylko wręcz tłumaczone przez nadzór z ich nieudolności
wymyślonymi czynnikami zewnętrznymi to o jakim nadzorze tu mowa. Najlepszym chyba przykładem
naszego rodzimego deep state są nierozłączni panowie dyrektorzy w Zespole Nadzoru
Właścicielskiego KOWR: Sondij i Kabaciński. Wykonają każdą decyzję polityków, zablokują kogo trzeba,
powołają kogo trzeba, udzielą absolutorium nieudolnemu zarządowi i dzięki temu trwają na dobrze
płatnych stanowiskach bez żadnej odpowiedzialności. Jeśli dla dyrektora generalnego KOWR i ministra
rolnictwa nie liczy się dobro państwowej firmy tylko przekaz medialny to będzie osobiście
przedstawiał milionową stratę jako sukces - bo w ubiegłym roku było to przecież cztery miliony.
Fakt, że spółki Janów i Michałów wygenerowały stratę w wysokości około 10 milionów złotych w dwa
lata, to jest dla ministra rolnictwa i dyrektora generalnego KOWR powód do ogłaszania sukcesu. PIS
też zrobił przecież w sumie 10 milionów straty - któż tam dziś pamięta, że w osiem lat. Straty
stadnin są czterokrotnie większe niż w podobnym okresie za rządów PIS-u. Obecnie słaba
efektywność w gospodarstwach, wysokie koszty wynikające często z niekompetencji zarządów nie
spędzają urzędnikom nadzoru snu z powiek. Dopóki parasol politycznej ochrony jest rozpostarty nikt
się nie odważy skrytykować. W ten sposób snuta kłamliwa narracja o rekordowych cenach i największym
sukcesie od dekady przerodziła się w “misia na miarę ich
możliwości”.
Prawie milion euro przeznaczony na Pride of Poland to
okazja dla polityków do wykorzystania jej dla własnych celów. Budowanie nowej marki, zachowanie
dziedzictwa czy odbudowa marki polskiej hodowli w oczach świata, to bajki opowiadane na potrzeby
krajowego marketingu politycznego. Dopóki jednak to urzędnicy pod nadzorem polityków będą
nadzorowali polskie stadniny państwowe na realną poprawę jakości polskiej hodowli nie ma co
liczyć.
Wszystkie 16 koni sprzedane! Czy to sukces ? Oczywiście! W Biedronce,
kiedy jest promocja na cukier też sprzedają się wszystkie palety !
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na stronie purepolishsociety.com są osobistymi ocenami autorów
Hanna Sztuka swoją przygodę z końmi rozpoczęła jako zawodnik WKKW, a następnie instruktor i trener PZJ m.in. w tej dyscyplinie sportu. Jako trener w CHKJ "Halicz" uczestniczyła w projekcie Akademii Rolniczej w Lublinie, kierowanym przez prof. Ewalda Sasimowskiego nadzorując przygotowanie kuców felińskich do próby dzielności.
Hanna Sztuka to hodowca koni arabskich z wieloletnim doświadczeniem. Kierowała hodowlą w stadninie Tarus Arabians a następnie Agricola Farm, gdzie urodził się zwycięzca Derby ogier Eliat oraz znane klacze Bajaderka czy Valeriana. W latach 2016-2018 była głównym hodowcą w Stadninie Koni Michałów a w latach 2021-2024 kierowala Stadniną Koni Białka.
Jej zasługą jest wyhodowanie w Michałowie takich koni jak Ferrum (czempion Polski, złoty medalista Czempionatu Europy), EL Esmera (Czempionka Polski& Best in Show, złota medalistka Czempionatu Europy, Narodowa czempionka UAE 2024, brązowa medalistka GCAT Ajman 2025, złota medalistka Sharjah International Festival 2025), Elmedida (brązowa medalistka Czempionatu Europy), El Madera (czempionka Europy klaczy starszych), Florissima i Elgarolia, które zdobyły złote medale w Pokazie Narodowym. A także ogiera Ptolemeusz srebrnego medalisty Czempionatu Europy i klaczy Emarella Narodowej Czempionki Kataru oraz brązowej medalistki GCAT w katarze 2024. Hanna Sztuka obecnie jest aktywnym członkiem PZHKA oraz sekretarzem Towarzystwa Hodowli Polskiego Konia arabskiego a także autorką licznych publikacji na temat historii i hodowli koni czystej krwi arabskiej.













