OPINIE
Królewskie sny Anny Stojanowskiej
Autor: Hanna Sztuka
W ostatnich dniach w siedzibie KOWR odbył się briefing prasowy
zapowiadający Pride of Poland 2026. Jak wielką wagę przywiązują obecnie rządzący do tematu widać po
osobach, które zaszczyciły to wydarzenie swoją obecnością. Stawili się osobiście Minister Rolnictwa,
Dyrektor Generalny KOWR, p.o. dyrektora nadzoru nad spółkami, przedstawiciele zarządów Janowa i
Michałowa oraz wybitna doradczyni całego tego grona Anna Stojanowska. Emocji żadnych nie było
gdyż tak się składa, że mało kogo już ten temat interesuje poza politykami koalicji rządzącej, która
rękami swoich wybrańców dźwiga z ruin polską hodowlę. Pride of Poland jest dla polityków i aktywu
wyborną, jeśli nie jedyną okazją, aby udowodnić swoją skuteczność własnemu elektoratowi. Niemal
milion euro, który od kilku lat KOWR przeznacza na finansowanie Pride of Poland to przecież
okazja do wrzucenia w koszty tej imprezy szerokiej osłony medialnej dzięki której, społeczeństwo
dowie się, że odbudowa stadnin idzie pełną parą i jak piszą zaprzyjaźnione media odbudowano już
zaufanie klientów. Aby pozostać w temacie Minister Rolnictwa opowiadał o udanej wystawie bydła
w Szepietowie, Dyrektor Generalny KOWR zachwycał się ilością osób zwiedzających Janów a także
ostatnimi sukcesami stadniny. Rzeczywiście Janów pod wodzą Weroniki Sosnowskiej zanotował ostatnio
historyczny sukces - po raz pierwszy w 36. letniej historii pokazu Junior Spring Show w Białce,
Janów wrócił bez jakiegokolwiek medalu. Ale czegóż się nie wybacza naszym znakomitym wybrańcom. To
przecież wina tych, którzy zrujnowali tę stadninę i teraz aktyw partyjno-hodowlany trudzi się nad
odbudową.
Głównym architektem tej odbudowy jest wspomniana już
wybitna specjalistka, doradczyni Dyrektora Generalnego KOWR Anna Stojanowska. I to już nie jest ta
sama osoba, która przez ostatnie lata była tytułowana “mściwą Anią” ale nowa odmieniona Anna
Stojanowska; wybitna specjalistka, złotousta wręcz, w którą politycy PSL-u w KOWR wpatrzeni są jak w
tęczę. O ile politycy na konferencji mówili aby mówić, Jerzy Białobok próbował zachwalać pewną klacz
jako gwiazdę aukcji a Weronika Sosnowska, mówiła choć nie miała do powiedzenia niczego
zasługującego na uwagę, to już Anna Stojanowska popisała się wybitną
elokwencją.
Elokwencja to
umiejętność płynnego, pięknego i przekonującego wysławiania się. To nie tylko bogate słownictwo, ale
przede wszystkim świadome dobieranie słów tak, by wypowiedź była zrozumiała, logiczna i dostosowana
do odbiorcy.
Anna Stojanowska na wymiennym briefingu wykazała się
wybitną elokwencją dostosowaną oczywiście do odbiorcy. A odbiorcą tym były zaprzyjaźnione media oraz
siedzący obok politycy, którzy łykają wszystko co im Anna Stojanowska ze swadą opowiada jak prawdę,
do tego objawioną. Niestety problem zaczyna się wtedy gdy taka wypowiedź trafia do odbiorcy, któremu
nie była dedykowana i taki odbiorca stara się słuchać uważnie i ze zrozumieniem. W potoku słów Anny
Stojanowskiej, którym uraczyła publiczność na briefingu znalazły się liczne manipulacje i
przekłamania, lecz wybitna specjalistka wygłaszając je sprawiała wrażenie, że głęboko wierzy w
to co mówi. Z tego powodu sądzę, że należy jej wybaczyć tym bardziej, że przez lata walczyła aby móc
wreszcie takie słowa publicznie wypowiedzieć.
Jednak wizja hodowli w
stadninach państwowych, jej obecna funkcja a nawet historia, przedstawiona przez Annę Stojanowską
jest całkowicie nieprawdziwa. Nie śmiem oczywiście kwestionować autorytetu tej wybitnej
specjalistki, ale postaram się odnieść do jej wypowiedzi z perspektywy hodowcy, historyka, menedżera
i obywatela.
Już na wstępie Anna Stojanowska minęła się z prawdą
twierdząc, że polska państwowa hodowla koni arabskich jest jedyną na świecie - jest to nieprawda
bowiem choćby w Hiszpanii, Niemczech i na Węgrzech również istnieją arabskie hodowle państwowe i do
tego znacznie starsze niż nasza, która w obecnym kształcie istnieje w istocie dopiero
od II Wojny Światowej. Anna Stojanowska podobnie jak większość związanych z państwową
hodowlą w czasach komuny osób, powtarza pewne kalki, które wygodnie ukrywają krępującą prawdę
o genezie powstania państwowych stadnin koni arabskich w Polsce, których źródłem jest
PKWN.
Jako dykteryjkę przytoczę tu epizod z lat 70. XX wieku, kiedy
to przedstawiciele polskiej hodowli państwowej zabiegali o spotkanie z przebywającym na
emigracji księciem Romanem Sanguszką - otrzymali odpowiedź odmowną z komentarzem - ze złodziejami
nie rozmawiam. Ostatecznie jednak do spotkania doszło i w jego wyniku Sanguszko przekazał Polsce
niezwykle cenne mikrofilmy z kopiami dokumentów z Gumnisk (po roku 90. trafiły do prywatnego
archiwum a obecnie ślad po nich zaginął). Wspominam o tym również z tego powodu, że w dalszej
części swojego wywodu Stojanowska przekonywała o wyższości państwowej hodowli nad prywatną co
jest figurą dość ryzykowną biorąc pod uwagę fakty, w tym całą XiX wieczną polską tradycję hodowlaną.
Twierdzenie, że państwowa hodowla ma trwałe podstawy do funkcjonowania pod opieką państwa jest
prawdziwe o ile państwowa hodowla jest prowadzona prawidłowo i racjonalnie. Anna Stojanowska jako
osoba osobiście odpowiedzialna za obniżenie rangi polskiej hodowli państwowej w latach 1999-2015,
wypowiada się tu jako sędzia we własnej sprawie. Zmiana kierunku polskiej hodowli państwowej i
całkowite wyrzeczenie się naszej tradycji hodowlanej jest faktem. Masowa wyprzedaż elitarnego
materiału żeńskiego z polskich stadnin, w tym wyprzedaż embryonów od elity polskich klaczy jest
faktem. Uwłaszczenie się grupy zaprzyjaźnionych z nią osób na janowskiej aukcji i wszelkich
działaniach wokół stadnin jest faktem. Zrujnowanie budowanego od lat 70. marketingu i systemu
sprzedaży polskich koni arabskich jest faktem. Wprowadzenie szkodliwego dla stadnin systemu handlu
końmi za pomocą pośredników, którym wypłaca się gigantyczne prowizje od sprzedaży państwowych
koni jest faktem. Promowanie w stadninach miernot i konformistów jest faktem. Ukrywanie strat
wynikających ze złego zarządzania jest faktem.
Podobnych zarzutów
jest jeszcze sporo ale skupmy się na przykładzie, który według Stojanowskiej stanowi przewagę
państwowej hodowli nad prywatną. Wskazała ona, że hodowca prywatny, jako w jej założeniu słabszy
ekonomicznie, musi pozbywać się najcenniejszych koni aby przetrwać na rynku a stadniny
państwowe takiej presji nie ulegają. Otóż jest szanowna, wybitna specjalistko dokładnie
odwrotnie!!!! Hodowcy prywatni to w dużej części ludzie majętni, rolnicy, przedsiębiorcy a przede
wszystkim pasjonaci. Sprzedają wtedy kiedy jest dobra oferta ale też dbają o to by w stadninie
został właściwy materiał hodowlany na przyszłość. Na takiej filozofii hodowla prywatna w Polsce
odbudowała się w ciągu ostatnich 20 lat. W tym samym czasie pod twoją opieką, droga wybitna
specjalistko, hodowla państwowa z poziomu światowego znalazła się na poziomie powiatowym, bez wizji,
bez sukcesów opleciona szemranymi interesami związanych z nią zaprzyjaźnionych osób. Wystarczy
przeczytać listę beneficjentów handlu embryonami aby połączyć
kropki.
Na koniec jeden przykład, który jest bardzo charakterystyczny dla
działania państwowej hodowli pod przewodnictwem Anny Stojanowskiej - Białka. Nie jest dla nikogo
tajemnicą, że w latach po odejściu Izabelli Zawadzkiej z nadzoru nad stadninami Anna Stojanowska
praktycznie osobiście zarządzała Białką, głównie z tego powodu, że ówczesny prezes spółki kompletnie
sobie nie radził. W tym czasie(ok.2004-2010) Białka wpadła w takie kłopoty, że groziła jej
upadłość. Zanim to się stało pod nadzorem Stojanowskiej sprzedano co tylko się dało aby ratować
twarz - 400 ha doskonałej ziemi w Woli Żółkiewskiej, wszystkie cenniejsze konie a nawet dębowy
starodrzew. Jednak to nie pomogło w związku z tym w roku 2010 zmuszono ówczesny zarząd MHR w
Zamościu do przejęcia Białki oraz spłaty jej zobowiązań w wysokości ponad 6 mln.zł. Pomimo, że
prowadzony program naprawczy przyniósł pewne rezultaty, w roku 2015 KOWR podjął decyzję
o prywatyzacji gospodarstwa w Białce i pozostałych 200 ha ziemi, co w istocie oznaczałoby likwidację
stadniny. Byłoby po temacie, gdyby nie zmiana polityczna, która dla Białki okazała się wyjątkowo
dobra i na skutek działań oddolnych prywatyzacja nie doszła do skutku. W kolejnych latach
(2016-2024) Białka, ograbiona sprzedażą najlepszych klaczy zdołała odbudować hodowlę, co
zdawało się przywracać wiarę w sens jej istnienia. W tym miejscu w 2024 roku pojawia się znowu Anna
Stojanowska i powtarza schemat z lat poprzednich. Sprzedaż klaczy Czata w ubiegłym roku, oferowanie
do sprzedaży na tegorocznej aukcji świetnej klaczy Ejna oraz szereg kolejnych błędnych decyzji
hodowlanych, wpisuje się w ten scenariusz - sprzedawania najlepszych córek i pozostawiania w hodowli
tego co nie dało się sprzedać. Anna Stojanowska stoi na stanowisku, że nic tak nie buduje jej
wiarygodności wobec władzy jak pieniądze ze sprzedaży koni. Pieniądze te są zawsze mile widziane,
szczególnie przez zarządy złożone z partyjnych nominatów dla których hodowla koni jest niepotrzebnym
kosztem. Hodowla białecka oczywiście nie upadnie od sprzedaży Czaty czy Ejny ale taka sprzedaż
odbiera jej szansę na rozwój. To jest zaprzeczenie pracy hodowlanej i de facto działanie na szkodę
tej hodowli. W niewielkiej Białce jak w soczewce widać patologie drążące państwową hodowlę. Anna
Stojanowska ten sam schemat rozszerza teraz na Janów, który wbrew publicznym zapewnieniom nie ma się
dobrze pomimo, że nadzoruje go tak wybitna specjalistka.
Wbrew twierdzeniu
Stojanowskiej to hodowcy prywatni są dziś prężną i dużo bardziej świadomą polskiej tradycji
grupą, niż cała ekipa KOWR-owska razem wzięta. Anna Stojanowska przez ostatnie 20 lat zdaje się nie
pojmować, że celem państwowej hodowli nie jest handel końmi ale całkiem co innego. Patrząc na jej
wieloletnie szkodliwe dla hodowli działania wątpię czy kiedykolwiek to pojmie choć trzeba
przyznać, że handel końmi i cała jego otoczka jest niewątpliwie jej pasją.
Anna
Stojanowska podobnie jak bohater filmu “Królewskie sny” przez osiem odcinków wspomina
przeszłość i zapatrzona w samą siebie zdaje się być bardzo zadowolona z roli jaką przyszło jej
odegrać. Jej królewskie sny o własnej wielkości zakończą się jednak w końcu
przebudzeniem.
Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na stronie purepolishsociety.com są osobistymi ocenami autorów
Hanna Sztuka swoją przygodę z końmi rozpoczęła jako zawodnik WKKW, a następnie instruktor i trener PZJ m.in. w tej dyscyplinie sportu. Jako trener w CHKJ "Halicz" uczestniczyła w projekcie Akademii Rolniczej w Lublinie, kierowanym przez prof. Ewalda Sasimowskiego nadzorując przygotowanie kuców felińskich do próby dzielności.
Hanna Sztuka to hodowca koni arabskich z wieloletnim doświadczeniem. Kierowała hodowlą w stadninie Tarus Arabians a następnie Agricola Farm, gdzie urodził się zwycięzca Derby ogier Eliat oraz znane klacze Bajaderka czy Valeriana. W latach 2016-2018 była głównym hodowcą w Stadninie Koni Michałów a w latach 2021-2024 kierowala Stadniną Koni Białka.
Jej zasługą jest wyhodowanie w Michałowie takich koni jak Ferrum (czempion Polski, złoty medalista Czempionatu Europy), EL Esmera (Czempionka Polski& Best in Show, złota medalistka Czempionatu Europy, Narodowa czempionka UAE 2024, brązowa medalistka GCAT Ajman 2025, złota medalistka Sharjah International Festival 2025), Elmedida (brązowa medalistka Czempionatu Europy), El Madera (czempionka Europy klaczy starszych), Florissima i Elgarolia, które zdobyły złote medale w Pokazie Narodowym. A także ogiera Ptolemeusz srebrnego medalisty Czempionatu Europy i klaczy Emarella Narodowej Czempionki Kataru oraz brązowej medalistki GCAT w katarze 2024. Hanna Sztuka obecnie jest aktywnym członkiem PZHKA oraz sekretarzem Towarzystwa Hodowli Polskiego Konia arabskiego a także autorką licznych publikacji na temat historii i hodowli koni czystej krwi arabskiej.




