OPINIE
KOWR POD PRĘGIERZEM
Beata
Kumanek

Dnia 03 września 2026 r. odbyło się kolejne w tym roku posiedzenie
Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Porządek dzienny obrad przewidywał rozpatrzenie informacji
na temat oceny działalności spółek strategicznych nadzorowanych przez Krajowy Ośrodek Wsparcia
Rolnictwa ze szczególnym uwzględnieniem hodowli koni. Odnośna informacja miała zostać przestawiona
przez Jacka Czerniaka, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju
Wsi.
Oprócz wyżej wspomnianego Sekretarza Stanu w MRiRW, w obradach
uczestniczyło kierownictwo Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa na czele z Henrykiem
Smolarzem, Dyrektorem Generalnym tej instytucji. Na sali nie zabrakło również Zarządu SK
Michałów z Moniką Słowik, prezes SK Michałów, oraz Weroniki Sosnowskiej, prezes SK Janów Podlaski. W
ławach Komisji zasiedli także dwaj byli ministrowie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a więc Jan Krzysztof
Ardanowski oraz specjalnie zaproszony na tę okazję Krzysztof Jurgiel. Ponadto, salę obrad wypełniali
posłowie oraz licznie zaproszeni goście, tj. głównie rolnicy, hodowcy i strona społeczna. W tym
miejscu należy zwrócić szczególną uwagę na obecność w tym gronie Kazimierza Chomy, posła PiS i
przewodniczącego Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony i Rozwoju Hodowli Koni Arabskich w Polsce.
Obecne na sali były też osoby uczestniczące w pracach ww. Zespołu, a więc pani profesor Krystyna
Chmiel, Hanna Sztuka, sekretarz Towarzystwa Hodowli Polskiego Konia Arabskiego, oraz Maciej Paweł
Grzechnik, prezes THPKA.
Antycypując relację z posiedzenia Komisji, warto
na wstępie zasygnalizować kilka faktów. Otóż generalnie większość wystąpień była krytyczna wobec
KOWR oraz prowadzonej przez tę Instytucję polityki w wielu obszarach jej działalności. Co
zrozumiałe, najwięcej zastrzeżeń w tym względzie zgłaszali sami rolnicy i rzeczywiście warto było
ich posłuchać. O dziwo, nawet wśród posłów Koalicji Obywatelskiej mało kto przychodził w sukurs
krytykowanym oficjelom. Omawiane posiedzenie Komisji jasno pokazało, w jak głębokim kryzysie
znajduje się polskie rolnictwo i jak ciężko żyje się samym rolnikom. Tym bardziej należy ubolewać,
że oczekiwany przez wszystkich dialog z władzą przekształcił się w widowisko na zasadzie „gadał
dziad do obrazu, a obraz ani razu”. Sala Komisji stała się bowiem areną wyjątkowej arogancji
Sekretarza Stanu w MRiRW oraz Dyrektora Generalnego KOWR. Panowie przekonywali, że źle to było za
poprzedniej władzy. Teraz rządzimy doskonale i nie popełniamy żadnych błędów. Stąd wszelka krytyka
naszych poczynań jest nieuprawniona. My wiemy lepiej. Niewygodne pytania były po prostu ignorowane.
Skala samozadowolenia okazywana przez Ministra Jacka Czerniaka porażała swoim brakiem umiejętności
strategicznego myślenia, a nawet infantylizmem. To bardzo groźne. Jak długo jeszcze da się
rządzić polskim rolnictwem mając klapki na oczach? W każdym razie jeśli ktoś uważa, że za tanio
sprzedawane są topowe polskie klacze jak El Medida, wystarczy pożyczyć pieniądze u Krala (tego z
Zondacrypto), kupić klacz i odsprzedać ją dalej z dużym zyskiem. Co poniektórzy realizują już od
dawna tę radę udzieloną na Komisji maluczkim przez wysokiego urzędnika państwowego. I to bez
konieczności pożyczania pieniędzy. Nieprawdaż?
Jako się rzekło, na
wstępie głos zabrał Sekretarz Stanu MRiRW przedstawiając krótką informację, rozszerzoną w pisemnym
materiale przygotowanym przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi dla Komisji. Otóż obecnie KOWR
sprawuje nadzór właścicielski nad 31 spółkami hodowli roślin i zwierząt gospodarskich o szczególnym
znaczeniu dla gospodarki narodowej. Ze względu na wiodący kierunek prowadzonych prac hodowlanych
można wydzielić 3 grupy spółek: spółki hodowli zwierząt gospodarskich (bydło, świnie i owce) – 17
spółek, spółek hodowli koni i stada ogierów – 13 spółek oraz jedna spółka hodowli roślin.
Funkcjonują one w warunkach pełnej konkurencji rynkowej, jednak realizują równocześnie zadania o
charakterze publicznym i strategicznym. Oznacza to konieczność łączenia rachunku ekonomicznego z
długofalowym interesem państwa.
Priorytetem państwa jest zapewnienie
bezpieczeństwa żywnościowego. Dlatego szczególnego znaczenia nabiera stabilność krajowych zasobów
genetycznych oraz ciągłość podaży materiału siewnego roślin i zarodowego zwierząt. Posiadanie tych
warunków stwarza warunki do stabilizacji cen nośników postępu na rynku krajowym oraz zabezpiecza
potrzeby polskiego rolnictwa w przypadku wystąpienia niekorzystnych zjawisk w skali międzynarodowej.
Działalność spółek KOWR stanowi fundament postępu biologicznego w polskim rolnictwie, który jest
obecnie uważany za najważniejszy czynnik oddziałujący na wzrost efektywności rolniczej, zarówno z
punktu widzenia ilości, jak i produktów rolnych. Odrywają one wiodącą rolę w kreowaniu i
upowszechnianiu postępu biologicznego, który w postaci nowych odmian roślin oraz kolejnych pokoleń
zwierząt hodowlanych jest dostępny dla krajowego rolnictwa.
Wg stanu na
dzień 31 grudnia 2025 roku, zgodnie z KRS, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa wykonywał prawa z
udziałów w stosunku do 31 spółek hodowli roślin oraz hodowli zwierząt o szczególnym znaczeniu dla
gospodarki narodowej. Łączna wartość udziałów w 31 spółkach nadzorowanych przez KOWR wynosiła na
koniec 2025 roku 822 788 000,00 zł. Spółki nadzorowane przez KOWR dysponowały na koniec 2025 roku
gruntami (w tym własne oraz dzierżawione) o łącznym areale 90,57 tys. ha tj. o 13,9 tys. większym
niż na koniec 2024, z tego grunty własne wynosiły 3,9 tys. ha, a grunty dzierżawne 86,3 tys. ha. W
Spółkach strategicznych na koniec 2025 roku zatrudnionych było 2 480 pracowników, tj. o 11 osób
mniej niż na koniec poprzedniego roku. Łączny majątek 31 Spółek na koniec 2025 roku zgodnie z
zatwierdzonymi przez Zgromadzenie Wspólników sprawozdaniami finansowymi wyniósł 2 260,8 mln zł i
wzrósł o 17% w stosunku do roku poprzedniego tj. o kwotę 330,3 mln.
zł.
Spółki, w których nadzór właścicielski sprawuje KOWR, hodują ogółem 8
ras koni, z tego 6 ras koni, dla których księgi stadne prowadzi Polski Związek Hodowców Koni oraz 2
rasy, da których księgi prowadzi Polski Klub Wyścigów Konnych. Na 31 grudnia 2025 roku, łączna
liczba koni w spółkach hodowli zwierząt gospodarskich o szczególnym znaczeniu dla gospodarki
narodowej wynosiła 2 288 szt., w tym 1 784 konie hodowlane. Liczba klaczy elitarnych w stadninach
wyniosła 705. W Stadach Ogierów było 176 ogierów hodowlanych, a 27 ogierów – reproduktorów stanowiło
własność Stadnin Koni ( w tym 20 arabskich czystej krwi). Łącznie w spółkach KOWR utrzymywano 203
ogiery hodowlane.
W spółkach hodujących konie arabskie czystej krwi – tj.
SK Michałów Sp. z o.o. oraz SK Janów Podlaski Sp. z o.o. – na dzień 31 grudnia 2025 r. znajdowały
się 592 konie, w tym 184 klacze hodowlane, 234 młode konie i 34 konie w treningu wyścigowym. W 2025
r. odchowano 130 źrebiąt. Stadniny koni arabskich posiadały 20 ogierów – reproduktorów używanych do
stanowienia klaczy własnych oraz klaczy będących własnością innych podmiotów. W 2025 r. ww. stadniny
sprzedały 174 hodowlane i użytkowe konie arabskie czystej krwi za kwotę 8 731 010,79 zł, ponad
2-krotnie wyższą niż w 2024 r. uzyskując średnią cenę za konia 50 731,22 zł, ponad 2-krotnie wyższą
od średniej ceny w 2024 r. Wynik licytacji w czasie obydwu sierpniowych aukcji w Janowie Podlaskim
wyniósł 1 471 500 EUR i był ponad 3-krotnie wyższy od wyniku uzyskanego w 2024 r. Średnia cena za 1
konia na aukcji Pride of Poland wyniosła 117 270 EUR i była blisko 2-krotnie wyższa od średniej ceny
w 2024 r. Najwyższa cena aukcji Pride of Poland to 430 000 EUR za janowską klacz
Adelita.
Po zapoznaniu się z ww. informacją, wśród uczestników posiedzenia
rozgorzała blisko dwugodzinna dyskusja. Swobodę wypowiedzi ograniczał limit 3 minut na wypowiedź.
Mimo to byliśmy świadkami cennej wymiany poglądów na bardzo zróżnicowany zakres zagadnień w
obrębie działalności spółek podległych KOWR. Zapewne wszyscy mieli poczucie pewnego niedosytu, gdyż
ze względu na brak czasu żaden temat nie został przeanalizowany dogłębnie. A jednak każdy głos w
dyskusji wnosił jakiś cenny wątek, wart rozważenia przez kierownictwo KOWR. Siłą rzeczy,
niniejsza relacja skupi się na problemach związanych z państwową hodowlą koni
arabskich.
Inaugurujący dyskusję poseł Jacek Bogucki zauważył, że
pokazane w informacji MRiRW wyniki statystyczne nie oddają rzeczywistości, gdyż statystyką można
dowolnie manipulować. Patrząc realnie, w 2026 roku sytuacja spółek związanych z hodowlą
koni jest fatalna i wykazuje wynik 4-krotnie gorszy niż za najgorszych czasów podczas rządów PiS.
Zdaniem posła, dokonywane przez obecną władzę zmiany tylko pogarszają sytuację. Wobec powyższego,
poseł Jacek Bogucki zwrócił się do KOWR o podanie wyników każdej spółki osobno. Swoje wystąpienie
spuentował cytatem z piosenki..”tylko koni, tylko koni, tylko koni
żal…”.
Na manipulację faktami przez MRiRW wskazał również poseł Kazimierz
Choma na przykładzie wyników aukcji Pride of Poland. Analizie poddano jedynie średnie wyniki
uzyskane za 1 konia na aukcjach Pride of Poland w 2024 roku (wynik aukcji ca 600 tys. euro, średnia
za 1 konia 55 tys. euro) oraz 2025 roku (wynik aukcji ca 1.300 tys. euro, średnia za 1 konia 117,3
tys. euro). MRiRW z dumą oznajmia w przekazanej informacji, iż w 2025 roku uzyskano średnią za 1
konia na aukcji Pride of Poland blisko 2-krotnie wyższą od średniej ceny w 2024 roku. Najdrożej
sprzedanym koniem w 2025 roku była Adelita, uzyskując cenę 430 tys. euro. Tymczasem zupełnie
pominięto wyniki aukcji Pride of Poland 2023, kiedy to łączny przychód z aukcji wyniósł 2 161 tys.
euro, zaś średnia za 1 konia 154,4 eur. Najdroższym koniem wówczas była El Esmera, sprzedana
za okrągłe 810 tys. euro. Włączając dane z ostatniego roku rządów złego PiSu, rezultat 2025
roku nie wygląda już tak dobrze. Wprawdzie 2026 okazał się jeszcze gorszy od poprzedniego, ale wynik
Pride of Poland 2026 na poziomie 1 miliona euro i 62,5 tys. euro za konia triumfalnie obwołano
„najlepszą aukcją ostatniej dekady”. Jednym słowem, wymazano z historii aukcję Pride of Poland 2023.
Dlaczego? Bo nie pasuje do tezy, że PiS niszczył hodowlę koni arabskich. Do tej tezy nie pasuje
jeszcze inny fakt. Jak wskazał poseł Kazimierz Choma, z kwoty miliona euro uzyskanego na tegorocznej
aukcji, aż 750 tys. euro przyniosła sprzedaż koni wyhodowanych w czasie rządów tej złej prawicy. Tak
oto manipuluje się faktami. Skądinąd niepokoi powrót do manipulacji embrionami, czego negatywne
skutki naświetlał wielokroć pan minister Krzysztof Jurgiel. Na szczęście tegoroczna próba sprzedaży
embrionu zakończyła się fiaskiem.
Kazimierz Choma zwrócił jeszcze uwagę na
kolejne problemy. Otóż niepokoi, że wciąż opóźnia się publikacja raportu NIK z działalności stadnin
w Janowie Podlaskim i Michałowie. Mówi się, że pracownicy NIK są zapraszani na rozmowy do resortu
rolnictwa. W jakim celu? Czyżby po to, by modyfikowali raport na korzyść stadnin? Inne poważne
zagadnienie to fakt, iż stadniny koni arabskich albo nie udzielają odpowiedzi na zadawane pytania,
również przez posłów, albo odpowiadają ze znacznym opóźnieniem. Problem dotyczy w pierwszym rzędzie
zapytań o wynik finansowy, szczególnie w SK Janów Podlaski. Pani prezes wydaje się sądzić, iż wynik
finansowy spółki publicznej jest tajemnicą państwową. Tymczasem ma ona obowiązek udzielać tych
informacji zgodnie z obowiązującym porządkiem prawnym, ale też zgodnie z dobrym zwyczajem i dobrymi
manierami.
Swoje wystąpienie pan poseł skonkludował jak następuje. W dwa
lata po ciągłym uskutecznianiu propagandy sukcesu, obecne władze wypracowały w stadninach stratę
większą niż strata powstała przez 8 lat działalności złej Zjednoczonej Prawicy. Pozostaje
pytanie: jaki jest wynik finansowy za 8 miesięcy tego roku w SK Janów Podlaski i SK
Michałów.
Do grona krytyków informacji przedstawionej przez resort
rolnictwa dołączył również Maciej Grzechnik, prezes Towarzystwa Hodowli Polskiego Konia Arabskiego.
Pan prezes stwierdził dosadnie, iż omawiany raport jest infantylny w sensie umieszczonych tam
zestawień łączących rozmiar buta z rondem kapelusza. Uniemożliwia to jakąkolwiek merytoryczną
analizę danych i można tylko wyrazić zdziwienie, iż na takiej podstawie mogą opierać swoją wiedzę
MRiRW oraz KOWR.
Zabierający wcześniej głos poseł Zbigniew Ziejewski
wyraził pogląd, że konie arabskie wkrótce będą li tylko elementem egzotycznym, bo zwierzęta te są
niszowym produktem bez perspektyw. Wedle posła, zamiast koni należy stawiać na te sektory produkcji
roślinnej i zwierzęcej, które stanowią 16% polskiego eksportu. Dyskusja o tym, za ile sprzedał się
jakiś koń na aukcji jest bezprzedmiotowa. Z kolei zdaniem Macieja Grzechnika, podobna opinia może
wynikać z faktu, iż spółki zajmujące się hodowlą koni arabskich stały się kwintesencją problemów,
które toczą KOWR, a więc nepotyzmu i marnotrawstwa. Jak argumentuje Maciej Grzechnik, jeśli nie damy
sobie rady z końmi arabskimi, to gdzie nam do świni puławskiej? Pan prezes zaznaczył również, iż
zrobiono olbrzymią krzywdę koniem arabskim rozpędzając obecną machinę
sukcesu.
W przestrzeni publicznej padają więc słowa o celowości hodowli
koni arabskich w Polsce. Maciej Grzechnik uważa za zasadne zadawanie pytania, czy faktycznie państwo
musi mieć konie arabskie. Były minister Jan Krzysztof Ardanowski odpowiada na to pytanie twierdząco
argumentując, że w obecnych uwarunkowaniach ekonomicznych jedynie państwo jest w stanie konserwować
i utrzymywać niezbędny zasób genetyczny. Maciej Grzechnik twierdzi inaczej kontrargumentując, że
prywatna hodowla koni arabskich przez kilkaset lat nie była państwowa. Stała się taka dopiero
wskutek grabieży koni i stadnin przez komunistów. Ostatecznie, pytanie Macieja Grzechnika do KOWR
zabrzmiało następująco: czy zarządzający stadninami znają cel hodowli koni
arabskich?
A jednak sprawa jest bardziej złożona. Prywatny hodowca Sławomir
Gołębiewski oświadczył na posiedzeniu Komisji, iż zakańcza prowadzoną od wielu lat hodowlę koni
arabskich i małopolskich z powodu braku dochodowości. Sławomir Gołebiewski wyraził wątpliwość, czy
taka liczba koni jaką mamy jest nam rzeczywiście potrzebna? Jak mówi, w przypadku koni arabskich da
się zarobić jedynie na sprzedaży koni pokazowych. Po zakończeniu kariery pokazowej koń może
iść tylko do rajdów długodystansowych. Istnieje więc bardzo mała nisza na wykorzystanie tych koni.
Jednocześnie zgodnie z opinią tego doświadczonego hodowcy koni, sytuacja w sektorze hodowli koni
nigdy nie będzie lepsza. Zawsze będzie tak samo.
Jan Krzysztof Ardanowski,
obecny doradca Prezydenta RP przedstawił na Komisji kilka ciekawych spostrzeżeń. Dają one do
myślenia, czy aby naprawdę koniarz będzie najlepszym prezesem dla stadniny wyposażonej w
gospodarstwo rolne? A może lepszym wyborem na szefa byłby jednak ktoś, kto zna się na prowadzeniu
gospodarstwa rolnego? Jak wiadomo, sama hodowla koni nie jest opłacalna. Dlatego w państwowych
stadninach połączono hodowlę tych koni z gospodarstwem towarowym. I tutaj dochodzimy do sedna
sprawy. Otóż wyniki tych przedsiębiorstw nie zależą od produkcji koni, tylko od umiejętności
zarządzania gospodarką rolną. W Janowie straty były spowodowane słabą agrotechniką na polach i
bardzo słabą oborą, gdzie krowy mleczne miały fatalne warunki. Jak twierdzi minister Ardanowski, z
końmi nie było żadnych problemów.
Podobnie uważa Hanna Sztuka,
hodowca i sekretarz Towarzystwa Hodowli Polskiego Konia Arabskiego. Jak mówi, hodowla bydła i ziemia
miała służyć utrzymaniu koni. Jeśli jest źle prowadzona agrotechnika w Janowie, to nigdy nie będzie
opłacalności. Jeśli nie ma słomy, nie jest to wina poprzedników, tylko obecnego Zarządu. Jeśli konie
nie mają co jeść, jest to wina obecnego Zarządu. Jeśli konie zdychają i trzeba je usypiać z powodu
ochwatu, jest to wina konkretnych osób zasiadających na tej sali.
Hanna
Sztuka przypomniała, że państwowe stadniny koni zostały utworzone w 1946 r. po upaństwowieniu ziemi
i zwierząt hodowlanych Manifestem PKWN. Scheda po tym okresie była odczuwalna szczególnie do 1990
roku. Cytując panią profesor Krystynę Chmiel, w latach 1946-1990 konie czystej krwi arabskiej były
szczelnie odizolowane od społeczeństwa. Hodowcy prywatni nadal i wciąż mają takie wrażenie, że
państwowe stadniny oderwały się od rzeczywistości oraz od społeczeństwa. Innymi słowy, nie realizują
swojej strategicznej funkcji, jaką jest praca na rzecz krajowej
hodowli.
Polityka sprzedażowa państwowych stadnin koni arabskich została
również poddana krytyce przez Hannę Sztukę. Jak mówi, strategia marketingowa stadnin polega na tym,
by wybierać jak najlepsze konie i sprzedawać je za każde możliwe pieniądze. Tak wyglądała aukcja
Pride of Poland 2025. Wówczas to klacz El Medida została sprzedana za 350 tys. euro mimo, iż jej
wartość była szacowana na od pół miliona do miliona euro. Podobnie było z klaczą Parantella,
sprzedaną za 100 tys. euro, choć jej wartość wyceniano na 300 tysięcy euro. Jeżeli więc
społeczeństwu opowiada się bajki o spektakularnych sukcesach, to sytuacja może obrócić się przeciwko
samej branży oraz samym hodowcom koni arabskich. Już teraz media zaczynają zadawać pytanie, po co
polskie państwo utrzymuje stadniny i po co hodujemy te konie. Jak to się stało, że najbardziej
rozpoznawalna marka Polski jaką jest polski koń arabski znalazła się w rękach ludzi, którzy jej nie
rozumieją.
Na koniec Hanna Sztuka wyraziła ubolewanie, iż KOWR nawet nie
zareagował na prośbę Polskiego Towarzystwa Hodowli Koni Arabskich o objęcie patronatem obchodów
100-lecia Polskiej Księgi Stadnej Koni Arabskich Czystej Krwi.
Pani
profesor Krystyna Chmiel zwróciła uwagę na niezwykle ważny problem, jakim jest brak stabilności
zasobów genetycznych w odniesieniu do koni arabskich czystej krwi. Ta stabilność istniała kiedyś,
teraz niestety już jej nie ma. Jak pokazują badania pani profesor, w losowo wybranym sezonie 2010, w
państwowych stadninach populacja koni arabskich o obustronnie polskim rodowodzie (15 rodzin żeńskich
i 7 rodów męskich) wynosiła od 50 do 70%. Co ciekawe, tymi stadninami zarządzali wówczas obecni
włodarze państwowej hodowli koni arabskich. Wielka szkoda, że w dalszych latach odwrócono ten trend.
Pani profesor przeanalizowała dane z jesiennego przeglądu hodowlanego 2025 w stadninach w Janowie i
Michałowie. W Janowie analizie poddano 94 klacze 4-letnie i starsze użyte w rozrodzie. W badanej
próbie jedynie 16 miało obustronnie polskie pochodzenie według definicji Pure Polish Arabian
Society. W Michałowie tych klaczy było około 26. W tej sytuacji trudno mówić o jakiejkolwiek
promocji marki polskiego konia arabskiego, skoro klacze są pokrywane w większości obcymi ogierami.
Tak naprawdę promujemy obcych hodowców tych ogierów, czy to belgijskich, czy to bliskowschodnich.
Nie ma już tutaj promocji polskiej hodowli i polskiej krwi. Pamiętajmy bowiem, że obecnie mamy do
czynienia nie tylko z matkami po zagranicznych ojcach, ale ich matki też są po zagranicznych ojcach.
Większość tych koni startujących na czempionatach czy wystawianych na aukcjach ma 75% obcego
rodowodu. Gdzie tu promocja polskiej marki? Tymczasem trzy najdrożej sprzedane klacze na aukcji
Pride of Poland posiadają obustronnie polski rodowód, a więc Kwestura, Pepita i
Perfinka.
Reprezentująca stronę społeczną Beata Kumanek dotknęła trzech
zagadnień. Podobnie jak pan poseł Kazimierz Choma, Beata Kumanek zarzuciła prezes SK Janów Podlaski
uchylanie się od odpowiedzi na zapytania w trybie dostępu do informacji publicznej. Co więcej,
kilkukrotnie pani prezes na piśmie oświadczała Beacie Kumanek, iż traktuje jej zapytania jak
szkalowanie pod pozorem zadawania pytań. Temu oświadczeniu towarzyszyło grożeniem paragrafem 212
k.p.k. Podobne groźby kierowane przez prezesa strategicznej spółki Skarbu Państwa wobec obywatela by
zniechęcić go do zadawania pytań o majątek spółki zgodnie z Ustawą o dostępie do informacji
publicznej są niedopuszczalne w państwie prawa.
Zdaniem Beaty Kumanek,
bezwzględnego wyjaśnienia wymaga sposób wydatkowania przez SK Janów Podlaski, jako głównego
organizatora Narodowego Pokazu Koni Arabskich środków otrzymywanych od KOWR na sfinansowanie kosztów
organizacji tego wydarzenia. W 2024 roku janowska stadnina otrzymała na ten cel 3.950.000,00
złotych, w 2025 roku 2.980.000,00 złotych oraz w 2026 roku 3.730.000,00 złotych. Tymczasem faktyczny
koszt takiej organizacji wynosi około 1.500.000,00 złotych. Trudno ustalić, na co idzie tak wysoka
dotacja państwowa dla organizatora, gdyż pani prezes SK Janów Podlaski uchyla się od udzielenia
odnośnej informacji w odpowiedzi na zapytania kierowane w trybie dostępu do informacji publicznej.
To niedopuszczalne. Mam nadzieję, że w tym roku uzyskamy szczegółową informację na ten temat po
przedstawieniu kolejny raz stosownego zapytania. Wszak sposób wydatkowania publicznych pieniędzy
stanowi informację publiczną.
Od trzech lat oprawa Narodowego Pokazu Koni
Arabskich Czystej Krwi jest wyjątkowo skromna, mimo wielkiego budżetu na ten cel. Ten
fakt urąga narodowej randze imprezy. Oburzający jest brak w kamerowanej przestrzeni wokół ringu
pokazowego barw narodowych, napisów z nazwą imprezy, jak również reklam promujących markę własną
stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie, nie wspominając o reklamach płatnych. Widzimy, że
gigantyczne pieniądze publiczne nie posłużyły do uzyskania efektu marketingowego i reklamowego na
odpowiednim poziomie, nie mówiąc o efekcie promocji Polski oraz polskiego konia arabskiego.
Politowanie budzi reakcja Jacka Czerniaka na ten zarzut. Otóż Sekretarz Stanu w MRiRW raczył od
niechcenia stwierdzić jak następuje: „Możliwe, że nie było reklamy. Może i nie było, ale to trzeba
naprawić”. Problem jest zgłaszany do KOWR i do pana ministra od trzech lat, lecz bez efektu. Na co
więc poszły pieniądze? Miejmy nadzieję, że w roku jubileuszu 210-lecia SK Janów Podlaski, Narodowy
Pokaz Koni Arabskich zostanie zorganizowany godnie.
Posiedzenie Komisji
zaszczycił swoją obecnością Krzysztof Jurgiel, były minister rolnictwa i rozwoju wsi, będący osobą
znienawidzoną w wiadomych kręgach. Pan minister po raz kolejny poinformował, że przyczyny odwołania
w 2016 roku prezesów stadnin oraz urzędniczki ANR zostały przedstawione w jego opracowaniu „Dlaczego
w stadninach arabskich potrzebna była dobra zmiana”. Elektroniczna wersja tego opracowania zostanie
przekazana przez pana ministra do Komisji Rolnictwa. Pan minister w szczególności wskazał na fakt,
iż o przedmiotowych dymisjach zadecydowała w szczególności pisemna opinia ówczesnego prezesa
NIK, Krzysztofa Kwiatkowskiego z obecnej Koalicji Obywatelskiej. W 2014 roku NIK zakończył kontrolę
w 13 spółkach hodowli koni. Wedle otrzymanej informacji, bardzo negatywnie wypadła ocena nadzoru
właścicielskiego ze strony ANR, która nie prowadziła analizy ekonomicznej opłacalności hodowli koni.
Nie były przestrzegane procedury związane z wyceną i sprzedażą koni, przez co stadniny ponosiły
straty. Nie były przestrzegane warunki weterynaryjne wymagane przy hodowli koni, zaś budynki nie
były utrzymane we właściwym stanie technicznym. Itd., Itd., itd.,.
W
zwieńczeniu swego wystąpienia, pan minister zaproponował, by na rok przed wyborami NIK przeprowadził
rzetelną kontrolę w zakresie sprawowania nadzoru właścicielskiego oraz funkcjonowania spółek hodowli
koni.
Duża część obrad poświęcona była dyskusja odnośnie tego, na czym ma
polegać strategiczny charakter spółek Skarbu Państwa działających w sektorze rolnym. Wypowiedział
się na ten temat m.in. Jan Krzysztof Ardanowski. Jak twierdzi, należy zbadać, czy korzystając z
benefitów państwowych, ich działalność jest potrzebna i ważna da polskiego rolnictwa. Zdaniem mówcy,
wątpliwy jest wpływ tych podmiotów na postęp biologiczny w hodowli zwierzęcej czy roślinnej ze
względu na śladowy udział w rynku. Ponadto, błędem jest ocena efektywności stadnin wartością
sprzedanych koni, gdyż ich rolą jest zachować zasób genetyczny.
Poseł
Jarosław Rzepa zadał Sekretarzowi Stanu pytanie, jaką minister ma wizję i plan jeśli chodzi o
działalność spółek hodowli koni oraz na ich funkcjonowanie jeśli chodzi o cel i kierunek hodowli
zachowawczej i twórczej. Jak wywiązują się te spółki ze swojej misji strategicznej polegającej na
tym, że wynik ich pracy hodowlanej przechodzi dalej do praktyki. Innymi słowy, jaki jest udział
tego, czym się zajmują w tym, co jest na polskim rynku? Fakty są takie, że udział polskich odmian i
ras w tym, co jest w polskich oborach i stajniach jest niezadawalający. Czy minister, jak również
KOWR dostrzegają ten temat? Na czym więc ma polegać strategiczny charakter tych
spółek?
Interesujące pytania postawiła również posłanka Bożena Lisowska, a
mianowicie: ile kosztuje strategiczna misja państwa oraz jakie są jej mierzalne rezultaty wcześniej
i obecnie. Czy część komercyjna spółek jest zarządzana efektywnie? Jednocześnie pani poseł
wskazała na wsparcie państwa dla ochrony genetycznej koni poprzez program strategiczny oferujący
dotację na księgi, ocenę użytkową oraz płatności na zachowanie lokalnych ras
koni.
Doskonale spuentował całą dyskusję głos pana Duszyńśkiego, rolnika z
Samoobrony. Jak powiedział, hodowla koni powinna być. Jeśli będzie mądre zarządzanie to będzie
dobrze. Koń to symbol Polski. Tylko koń wymaga odpowiedniej
reklamy.
Sekretarz Stanu Jacek Czerniak dokonał podsumowania dyskusji
w charakterystyczny dla siebie sposób. Nie mogło zabraknąć cytatu z Artura Schopenhauera, ulubionego
filozofa pana ministra. W wolnej interpretacji pana ministra, według Schopenhauera jeśli chce się
przyatakować kogoś a nie mówić merytorycznie, najlepiej uderzyć ad personam. Ergo, w ponad
2-godzinnej dyskusji pan minister nie dostrzegł żadnej merytoryki, a jedynie ataki personalne. Dalej
usłyszeliśmy, że część osób bezwzględnie używa tego argumentu ad personam twierdząc, że ci co rządzą
nie mają kompetencji. A to już jest dla tych ludzi obraza i tego nie wolno czynić. Jak dalej dowodzi
pan minister, obrażacie też prezesów oceniając ich tylko poprzez analizę samego wyniku finansowego.
To błąd, bo nie widzicie interesu strategicznego państwa, który jest ważniejszy niż wynik finansowy.
Innymi słowy, pan minister wykreował rzeczywistość, w której osoby szefujące spółkom Skarbu Państwa
w sektorze rolnym nie podlegają ani krytyce ani ocenie, zaś ich obrażanie jest drogą w złym
kierunku. Dla rolników to niezbyt dobry prognostyk. Jednak arogancka postawa Sekretarza Stanu nie
jest w stanie zmienić znanej prawdy, że każda wymiana zdań i dyskusja na szerszym czy węższym forum
w gronie posłów oraz rolników, ekspertów i strony społecznej ma dla władzy olbrzymi walor. Dzięki
takim kontaktom gromadzi bezcenną wiedzę o problemach, bolączkach i nastrojach rolników, których
praca przesądza o bezpieczeństwie żywnościowym Polski. Trzeba jeszcze tylko mądrego zarządzania ze
strony ludzi na najwyższych szczeblach
władzy.
Opinie
wyrażane w tekstach publikowanych na stronie purepolishsociety.com są osobistymi ocenami
autorów
Beata Kumanek
Warszawianka, rocznik 1961. Z zawodu
filolog i bankowiec, obecnie na emeryturze. Dumna Polka i miłośniczka zwierząt. Ceni polską
tradycję, w tym wielowiekową tradycję polskiej hodowli koni arabskich.



