OPINIE

FLAGOWE OKRĘTY NA MIELIŹNIE
Beata Kumanek 


Rok 2024 ponownie powitał w państwowej hodowli arabów niegdysiejszy dream team, który w latach 2000-2015 niepodzielnie władał stadninami w Janowie Podlaskim i Michałowie. Po ośmiu latach, ów dream team znów stanął u steru tych ikonicznych placówek hodowlanych. Jednocześnie uruchomiono medialną machinę mającą przekonać społeczeństwo, iż wraz z tymi ludźmi dla stadnin wreszcie zaświeciło słońce, rozpraszając mrok z lat poprzedniej władzy. Wszak nikt inny tylko ten jedyny i niepowtarzalny dream team jest zdolny odbudować państwową hodowlę koni arabskich oraz przywrócić należny prestiż i renomę sztandarowym stadninom koni arabskich, tj. Stadninie Koni w Janowie Podlaskim oraz Stadninie Koni w Michałowie. Niestety stało się inaczej. Po blisko trzech latach jasno widać, że dwa flagowe okręty państwowej hodowli koni arabskich ugrzęzły na mieliźnie.

Dlaczego tak się stało? Odpowiedź jest prosta. Owi Wspaniali mentalnie pozostali w dawnej epoce, nie nadążając za współczesnością. Grecki filozof Heraklit z Efezu głosił zasadę „panta rhei”, czyli wszystko płynie. Odzwierciedlenie tej zasady odnajdujemy w znanym polskim przysłowiu, iż nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. A więc po pierwsze: nie jest możliwy powrót do identycznych okoliczności z minionych lat, bo upływ czasu zmienia ludzi i przemienia świat. Po drugie: sukcesy w przeszłości nie gwarantują tych samych wyników w przyszłości. Zasada panta rhei jest jednak obca naszym Wspaniałym. Nie umiejąc stworzyć nowej strategii dla stadnin uwzględniający teraźniejszość, dream team dąży do odtworzenia  dla siebie tego, co było kiedyś. Tym samym, skazuje stadniny na niepowodzenie.

Nazwiska ludzi dream teamu nie wystarczą, by dobrze sprzedawać polskie araby. Nazwiska te nie zastąpią bowiem profesjonalnych działań reklamowych, marketingowych i promocyjnych. Zaś działania te muszą być podejmowane wielopłaszczyznowo przez okrągły rok, a nie tylko w miesiącach poprzedzających aukcję Pride of Poland. Do obowiązków stadnin należy umacnianie i promowanie marki własnej. Podstawowym instrumentem promocji stadnin jest prowadzenie witryny internetowej, która przyciąga i zachęca do częstych odwiedzin. Tymczasem na przykładzie SK Janów Podlaski widać jak na dłoni, iż od trzech lat nowi włodarze nie zrobili nic, by ożywić nudną i skonstruowaną bez polotu stronę www odziedziczoną po poprzednikach. Czy młoda pani prezes podejmuje jakąś aktywność, by zmienić ten stan rzeczy? Trzeba wreszcie wyjść poza utarte schematy i uatrakcyjnić stronę www. Sugeruję wprowadzić zakładkę „O nas” ze zdjęciami i notkami informacyjnymi o najważniejszych ludziach w stadninie, tj. członkowie zarządu, doradcy, główny hodowca, koniuszy, główny księgowy, lekarz weterynarii, a może i ktoś jeszcze. Inna zakładka „O stadninie” z krótkim rysem historycznym, informacjami o funkcjonujących w Janowie stajniach i ich przeznaczeniu, liczbą pogłowia, areałem rolnym i czymkolwiek jeszcze, co przyjdzie do głowy autorom zmodyfikowanej strony. Proponuję również, by uzupełnić stronę  o zakładki „Nasze czempionki i czempioni” ze zdjęciami i opisem koni, które rozsławiły stadninę, oraz zakładkę „Z życia stadniny”, aktualizowaną przynajmniej raz w tygodniu, gdzie umieszczano by informacje o codziennych wydarzeniach w stadninie związanych m.in. z opieką nad zwierzętami, a przy okazji różne smaczki o koniach (niekoniecznie tych z górnej półki) ukazujących konie jako osobniki z charakterem i osobowością, a nie tylko zapisem w księdze stadnej. Tutaj jest też miejsce, by przybliżać sylwetki osób sprawujących bezpośrednią opiekę nad końmi. Można również znaleźć miejsce na informacje o restauracji Adelita i proponowanym tam menu, jak również na sklepik, gdzie będą dostępne odpłatnie archiwalne katalogi czempionatowe i aukcyjne. Jeśli takich archiwaliów brak, można zacząć od sprzedaży tegorocznych katalogów. Na przyszłość, ich nakład powinien umożliwiać pozyskania przez stadninę odpowiednich zapasów dla sklepiku. Sądzę, że warto także pomyśleć o zakładce „Nasze konie” przybliżającą w kolejnych wpisach konkretne konie, w szczególności te mniej znane, z akcentem na ich charakter i cechy szczególne. Stronę można ożywić również poprzez wymyślanie różnych konkursów czy aukcji. Pamiętam, że bodajże w roku 2017 czy 2018 michałowska stadnina ogłosiła aukcję na patrona klaczy „Wieża Mocy”. Kto dał najwięcej stawał się na jeden rok patronem Wieży Mocy, a stosowna tabliczka z imieniem i nazwiskiem patrona była umieszczana na boksie klaczy. Sądzę, iż podobna aukcja, np. w grudniu na patrona klaczy Palmeta w roku 2027 spotkałaby się z dużym odzewem miłośników janowskiej stadniny. Pomysłów może być mnóstwo. Sky is the limit. Trzeba tylko chcieć wyprowadzić z mielizny stęchłą witrynę www janowskiej stadniny. Wymaga to pracy oraz wyznaczenia osoby do prowadzenia strony, oczywiście w wersji dwujęzycznej. Sądzę, że obecny doradca pani prezes świetnie by się nadawał do prowadzenia zakładki „Z życia stadniny”. Pro publico bono. Nadto, trzeba koniecznie pamiętać o tym, że zamieszczany na stronie materiał zdjęciowy musi być obfity i pochodzić niekoniecznie od profesjonalistów.

Tymczasem Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa winien powrócić do roli głównego organizatora Dni Konia Arabskiego oraz przyjąć na siebie obowiązek całorocznej, globalnej promocji imprezy, zgodnie z modelem wypracowanym w latach 2016-2017. To KOWR wyłaniał wówczas operatora technicznego oraz prowadził promocję koni aukcyjnych we współpracy ze stadninami. W 2027 roku oferta aukcyjna wraz z katalogiem musi być dostępna już w pierwszym kwartale, zaś informacje o gwieździe aukcji oraz pozostałych koniach w ofercie musi w pierwszej kolejności wypływać z KOWR podczas serii organizowanych tam tematycznych konferencji prasowych. Nihil novi sub sol. Katalog aukcyjny wraz z innymi materiałami promocyjnymi winien być prezentowany na światowych pokazach poprzedzających aukcję, lecz również w działach ekonomiczno-handlowych polskich ambasad na czterech kontynentach: Europa, Azja, Ameryka Płn i Ameryka Płd. Chodzi wszak o to, by zachęcić do odwiedzenia Polski nie tylko kupców, lecz również zagranicznych turystów, którzy poprzez konie zainteresują się naszym krajem. Pragnę również przypomnieć, że w wyżej wspomnianych latach 2016-2017 Międzynarodowe Targi Poznańskie proponowały pakiety przyjazdowe do Janowa dla cudzoziemców, obejmujące odbiór z lotniska, dzień zakwaterowania w warszawskim hotelu, następnie przejazd busem do Janowa, zakwaterowanie, pakiet VIP na całą imprezę, a następnie dowóz i zakwaterowanie umożliwiające uczestnictwo w paradach hodowlanych w Białce i Michałowie. Czy nie warto wrócić do tej koncepcji? 

Nie widzieć dlaczego (a może jednak wiedzieć), w roku 2024 KOWR wywrócił do góry nogami sposób organizacji Dni Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim. Postanowił bowiem podpisywać z janowską stadniną umowy na kompleksową organizację i przeprowadzenie na terenie stadniny Narodowego Pokazu Koni Arabskich Czystej Krwi. Za realizację tego zadania KOWR przekazuje ze swojego funduszu na promocję (środki publiczne) olbrzymie kwoty, których wartość przekracza przychód SK Janów Podlaski ze sprzedaży koni na aukcji. W 2024 roku janowska stadnina otrzymała z KOWR na organizację przedsięwzięcia PLN 3.950.000,00, w 2025 roku PLN 2.980.000,00, zaś w 2026 roku PLN 3.730.000,00. Wiem od KOWR, iż janowska stadnina nie musi w żaden sposób rozliczać się ze sposobu wydatkowania tych środków. Jednocześnie taki zabieg zwalnia KOWR i SK Janów Podlaski z konieczności pozyskiwania z rynku środków na organizację NPKA, czyli sponsorów, reklamodawców itp. Itd. W tym modelu, to janowska stadnina wyłania organizatora technicznego (koszt około 1.500.000,00), reszta na rozkusz. Trudno powiedzieć, na jakiej podstawie KOWR kalkuluje coroczną kwotę przekazywaną do stadniny tak hojną ręką. Co więcej, pani prezes odmawia udostępnienia w trybie dostępu do informacji publicznej  szczegółowego rozliczenia tych dużych pieniędzy publicznych, do czego obliguje ją stosowna ustawa.

Mogłoby się wydawać, że przy tak hojnym budżecie, Narodowy Pokaz Koni Arabskich będzie cechował się organizacyjnym rozmachem w edycji na bogato. Niestety, stało się wręcz odwrotnie. W latach 2024-2026 mieliśmy do czynienia z wyjątkowo skromną oprawą przedsięwzięcia. Ring pokazowy ,gdzie rywalizują konie, to najważniejsze miejsce dla reklamy płatnej i reklamy własnej, gdyż ogniskuje uwagę fotografów oraz widzów śledzących imprezę on-line w transmisji Arabian Essence. W wywiadzie dla farmer.pl Dyrektor Generalny KOWR: „wyraził nadzieję, że pobity zostanie ubiegłoroczny rekord obserwujących aukcję Pride of Poland w sieci, który wyniósł ponad 7 mln osób”. Na tej podstawie można mniemać, iż także NPKA śledzi on-line wielomilionowa publiczność. Do tylu osób mógłby trafić przekaz promocyjno-reklamowy, przynosząc ponadto niebagatelne wpływy z tytułu płatnych reklam. Tymczasem cóż ujrzeli śledzący NPKA w sieci? Bieda ring pokazowy otoczony drewnianymi palikami połączonymi sznurkiem do snopowiązałki. Te same paliki i sznurek od trzech lat. Zero promocji logo stadnin, zero reklam płatnych, zero promocji Polski. Zero, tylko puste powietrze pomiędzy palikami. Od trzech lat.  Środek ringu pokazowego „udekorowany” w tym roku dwiema doniczkami z kwiatkami o nieokreślonym kolorze. I to wszystko. Finito. Brak nawet napisu z nazwą pokazu. Nie mówiąc o całkowitym braku barw narodowych. Czy kwiaty w kolorze biało-czerwonym kosztowałyby więcej niż te rachityczne roślinki? Czy organizatorów nie było stać na polskie flagi? Na oprawę godną Narodowego Pokazu Koni Arabskich też nie starczyło? Gdzie ta Polska i gdzie ta promocja Polski? 

Wiemy za to, na co organizatorzy znaleźli pieniądze. Otóż było ich stać na płacenie gigantycznych honorariów za występy umilające czas publiczności. Mówi się, że chodzi o kwoty rzędu 50-100 tysięcy za występ. Było ich stać na to, by sprowadzić do Janowa amerykańsko-australijski dream-team, zaprzyjaźniony od lat z naszym dowodzącym dream-teamem. Trudno powiedzieć, czy amerykańsko-australijska obecność była konieczna do przeprowadzenia imprezy, jednak dla tych ludzi wizyta w Janowie z pewnością okazała się bardzo opłacalna. Za to dla organizatorów bardzo kosztowna.  Jak sądzę, bilety lotnicze, hotel plus honorarium kosztowały nie mniej niż 100 tysięcy na głowę. Ale cóż, organizatorów było stać. Zresztą czego nie robi się dla przyjaciół.

Funkcjonujący od 2024 roku mechanizm finansowania NPKA musi ulec zmianie. Nie może być tak, że gigantyczne pieniądze publiczne przekazywane przez KOWR do SK Janów Podlaski na organizację przedsięwzięcia pozostają poza jakąkolwiek kontrolą i nie wiadomo, kto na tym korzysta i ile. Zasadność wydatkowania pieniędzy z budżetu Państwa jest tym bardziej istotna, iż deficyt budżetowy osiągnął w Polsce gigantyczne rozmiary. Spółki Skarbu Państwa muszą w tej sytuacji zarabiać i liczyć się z każdą złotówką. Należy więc bezwzględnie zobligować panią prezes janowskiej stadniny, by ujawniła pełne rozliczenie otrzymanych od KOWR środków publicznych. Chociażby płacenie zawyżonych honorariów to czyste marnotrawienie środków. Tymczasem jak wieść niesie, strata janowskiej stadniny na koniec II kwartału br. oscyluje wokół poziomu 8 milionów złotych. Czy jest więc możliwe, by na koniec roku stadnina odrobiła te straty? Wszystko wskazuje na to, iż kolejny rok zamknie stratą, i to dużo wyższą niż 1 milion. A ile w sumie kosztuje Państwo utrzymywanie janowskiej stadniny? Nie wiemy, ale dużo. Doradcy i super doradcy, hojne wsparcie na NPKA, co jeszcze? Jednym słowem, spółka Skarbu Państwa na kroplówce. Jednak nikt nie wspomina o tym, iż może trzeba zmienić konie w zaprzęgu? Bo może ktoś sobie nie radzi? Lecz tymczasem Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspomina o planach kolejnego wsparcia dla stadniny. W jakiej formule? Nie wiemy. Jedno jest pewne. Dosypywanie pieniędzy dla stadnin funkcjonujących w obecnej formule nie zepchnie z mielizny tych flagowych okrętów państwowej hodowli koni arabskich. Może tylko je zatopić. Czas na całkowitą reformę i zmianę strategii. Ale po co, skoro jest tak dobrze?



Opinie wyrażane w tekstach publikowanych na stronie purepolishsociety.com są osobistymi ocenami autorów 



Beata Kumanek

Warszawianka, rocznik 1961. Z zawodu filolog i bankowiec, obecnie na emeryturze. Dumna Polka i miłośniczka zwierząt. Ceni polską tradycję, w tym wielowiekową tradycję polskiej hodowli koni arabskich.
Copyright © 2020
projekt IRN Multimedia
oprogramowanie choruzy.pl

Strona wykorzystuje COOKIES w celach statystycznych, bezpieczeństwa oraz prawidłowego działania serwisu.
Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

Więcej informacji Zgadzam się